Kradł...smycze dla psów z przychodni weterynaryjnych. Twierdzi, że potrzebował pieniędzy na używki

10.11.2018 17:59

Wrocławska policja zatrzymała 38-latka, który próbował dokonać nietypowej kradzieży w jednej z przychodni weterynaryjnych. Chodziło o...smycze dla psów. Jeszcze ciekawsze jest jednak to, że robił to nie pierwszy raz. 

Policja fot. Shutterstock

O sprawie pisze wrocławska "Gazeta Wyborcza". Policję zawiadomili pracownicy jednej z przychodni weterynaryjnych, którzy zauważyli podejrzanego. Mężczyzna miał z impetem wbiec do budynku, ściągać z wieszaków smycze dla psów i wrzucać je do plecaka. Gdy dostrzegli go członkowie personelu, w popłochu zaczął uciekać, przez co zostawił plecak na miejscu. 

- Nie przewidział jednak, że ktoś zamknie drzwi wejściowe do przychodni. Nie mogąc wydostać się z budynku, zaczął szarpać za klamkę. Był na tyle silny, że uszkodził futrynę, fragment ściany i zamek - powiedziała w rozmowie z "Wyborczą" sierż. Monika Perec z Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu.

Gdy funkcjonariusze dotarli na miejsce, 38-latek zaczął się tłumaczyć. Twierdził, że to nie była pierwsza jego pierwsza kradzież i że robił to, by zarobić na jedzenia oraz używki. Na ten drugi trop wskazywałyby znalezione przy nim substancje psychoaktywne. Jak potwierdziła sierż. Perec, zatrzymany dokonał wcześniej kradzieży smyczy wartych 700 zł w innej placówce. Teraz straty, spowodowane dokonanymi przez niego zniszczeniami, oszacowano na 1000 zł. 

Teraz 38-latek odpowie przed sądem za uszkodzenie mienia oraz kradzież. Najbliższy czas spędzi w areszcie. Grozi mu do pięciu lat więzienia. 

RadioZET.pl/wroclaw.wyborcza.pl/MP

Oceń