Oficer oskarżony o spoliczkowanie dwóch kobiet. Obrona: to było w ramach zajęć

Redakcja
01.03.2019 18:56
Wojsko
fot. Pixabay

Dwa lata więzienia grożą oficerowi Wojska Polskiego, oskarżonego o spoliczkowanie oraz wulgarne zwyzywanie dwóch kobiet-szeregowych. Jego pełnomocnik odpiera zarzuty, sugerując, że wszystko odbyło się w ramach ćwiczeń. 

Incydent, o którym pisze "Gazeta Wrocławska", miał miejsce w listopadzie ubiegłego roku w Centrum Szkolenia Wojsk Inżynieryjnych i Chemicznych we Wrocławiu. Piotr K. prowadzi tam zajęcia z walki wręcz. Ma bardzo dobrą reputację, ponoć jako jedna z zaledwie kilku osób w polskiej armii posiada uprawnienia instruktażowego w zakresie nauki Krav Magi - izraelskiej techniki samoobrony.

Wrocław: oficer spoliczkował dwie kobiety

Uczestnikami rzeczonych zajęć byli kandydaci i kandydatki na żołnierzy Narodowych Sił Rezerwowych, którzy planują łączyć służbę wojskową z działalnością cywilną. Są jednak na tyle dobrze wyszkoleni, że mogą wesprzeć oddziały Wojska Polskiego w newralgicznych momentach, np. w trakcie klęsk żywiołowych. 

Zobacz także

Zajęcia poświęcone samoobronie w przypadku próby odebrania żołnierzowi broni polegały m.in. na wyzwalaniu agresji. Kursanci ćwiczyli w parach. Dwie kobiety, ćwiczące w różnych grupach, zeznają to samo - oficer podszedł do nich i spoliczkował je, gdyż rzekomo źle wykonywały polecenia. Jedną z pokrzywdzonych miał również wulgarnie zwyzywać - ponoć zareagowała śmiechem. 

Obrona odpowiada na zarzuty

Obrona argumentuje, że zachowanie oficera mieściło się w ramach formuły ćwiczeń. - To było w czasie zajęć z walki wręcz w bliskim kontakcie. Jak można prowadzić zajęcia z walki wręcz bez walki wręcz? Na slajdach? - pyta retorycznie pełnomocnik Piotra K. mec. Łukasz Kocot. Jego klient zarzeka się, że niezależnie od stosowanych przez siebie metod realizuje program, że nie naruszył nietykalności cielesnej żadnej z kobiet i że jedynie odepchnął twarz, demonstrując w jaki sposób może zachować się osoba atakują żołnierza.

Zobacz także

"GWroc" pisze, że oficer nadal prowadzi zajęcia, na których zadaje podobne ćwiczenia i że nikt, nawet jego przełożeni, nie zgłaszali dotychczas zastrzeżeń. Tym niemniej, prokuratura wojskowa postawiła mężczyźnie zarzuty, a sprawę prowadzi wrocławski sąd garnizonowy. Piotrowi K. grożą dwa lata pozbawienia wolności.  

RadioZET.pl/Gazeta Wrocławska/MP