Zamknij

25-latek zmarł po brutalnej interwencji policjantów. "Gwałtowne uduszenie"

02.09.2021 08:59
Śmierć 25-latka po interwencji policji
fot. PAP

25-letni Dmytro z Ukrainy zmarł po interwencji policji na wrocławskiej izbie wytrzeźwień – poinformowała w czwartek "Gazeta Wyborcza". Dziennik ustalił, że mężczyzna był rażony gazem, bity pałką, a nawet duszony, czego dowodem jest nagranie z monitoringu. Komenda miejska przekazała, że zawiesi policjantów, którzy przyczynili się do śmierci 25-latka, a dwóch z nich chce zwolnić ze służby.

Śmierć 25-latka po interwencji policji we Wrocławiu. "GW" opisała wstrząsającą historię sprzed ponad miesiąca, dotyczącą przemocy wobec mężczyzny z Ukrainy. Dziennik dotarł do nagrania z monitoringu, które przeczy wcześniejszym doniesieniom świadków o reakcji mundurowych na agresywne zachowanie 25-latka.

Początkowo świadkowie zdarzenia przyznali, że Ukrainiec zachowywał się agresywnie, bił i gryzł pracowników ośrodka. Dmytro świętował w feralną noc z kolegami, miał we krwi 1,5 promila alkoholu. Służby wezwał do niego kierowca autobusu, którym chłopak wracał do domu.

Śmierć 25-latka po interwencji policji. "Przyduszają mu głowę kolanem do podłogi"

Wtedy policjanci rozpętali wokół 25-latka piekło. Jakie było alibi służb? Twierdzili, że zachowywał się agresywnie wobec funkcjonariuszy, wobec czego użyli gazu i skuli go w kajdanki. Gehenna dopiero miała się rozpocząć.

Nagranie z monitoringu, do którego dotarła "Wyborcza", przeczy pierwotnym relacjom policjantów. Mężczyzna trafił późnym wieczorem, spryskany gazem i skuty w kajdanki, na wytrzeźwiałkę we Wrocławskim Ośrodku Pomocy Osobom Nietrzeźwym. "Nie zachowuje się agresywnie, mimo to policjanci i pracownicy ośrodka obchodzą się z nim brutalnie. Po rozpięciu kajdanek 25-latek próbuje wstać. W tym momencie rzuca się na niego w sumie sześcioro ludzi. Jak wynika z ustaleń «Wyborczej» siedzą na mężczyźnie i przyduszają mu głowę kolanem do podłogi" – relacjonuje wrocławska "GW".

25-latek próbował się oswobodzić, więc policjanci przedłużali jego katorgę. Gdy interweniowała lekarka z izby, było już za późno. Reanimacja nie przyniosła skutku, mężczyzna zmarł przed północą. Wstępna opinia biegłych wskazuje, że Dmytro zmarł w wyniku "gwałtownego uduszenia".

Reakcja policji? Zawieszenie, docelowo zwolnienie ze służby

Sprawa trafiła do prokuratury, ale światło dzienne ujrzała dopiero po śledztwie "GW". Z policji płynie głos, że doszło wręcz do powtórki ze sprawy Stachowiaka (Igora, który zmarł rażony przez policję paralizatorem w 2016 roku, przyp.). "Przyjmowani do służby rekruci przechodzą krótkie szkolenie i od razu wypuszczani są na ulice. Nie wiedzą, jak radzić sobie z zatrzymanymi, nikt nie bada ich pod kątem psychologicznym, nie uczy, że niedopuszczalne jest np. duszenie, dociskanie głowy kolanem czy stosowanie jakichkolwiek ucisków na klatkę piersiową. Dlatego dochodzi do tragedii" – czytamy.

W reakcji na rozgłos bulwersującej sprawy przemocy na izbie wytrzeźwień policja zawiesiła czterech policjantów, którzy katowali 25-latka. "Czterech policjantów wczoraj (1 września, przyp.) zostało zawieszonych, a komendant miejski chce wobec dwóch z nich rozpoczęcia procedury zwolnienia ze względu na dobro służby - poinformowała w czwartek reporterka Radia ZET, Grażyna Wiatr. 

Śledztwo za nieumyślne spowodowanie śmierci mężczyzny prowadzi Prokuratura Okręgowa w Świdnicy. Nikt na razie nie usłyszał zarzutów. Śledczy czekają na szczegółowe wyniki sekcji zwłok. Sprawa jest rozwojowa, będziemy do niej wracali.

RadioZET.pl/Grażyna Wiatr