"Widziałem, jak uderzył pięścią w szybę". Duda obraził policjantów po potrąceniu chłopca?

Redakcja
11.10.2018 21:10
Wyborcza: Duda obraził policjantów po potrąceniu chłopca w Oświęcimiu
fot. Beata Zawrzel/REPORTER/East News

Po tym, jak kolumna pojazdów z limuzyną prezydenta potrąciła 9-letniego chłopca, Andrzej Duda miał obrazić policjantów. Według "Gazety Wyborczej" polski prezydent krótko po wypadku miał wyładować swoją frustrację na funkcjonariuszu. Do sprawy odniósł się rzecznik głowy państwa Błażej Spychalski.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Spekulacje o reakcji Dudy po potraceniu chłopca rozgrzewają internetowe fora dla policjantów.

"Ostatnio była afera z tym, jak dziecko wbiegło w bok radiowozu podczas przejazdu z Dudą. Otóż pan Duda podszedł do radiowozu, uderzył pięścią w radiowóz i powiedział do policjantów: ‘co wyście ch... znowu narobili" - takie maile mają sobie przesyłać funkcjonariusze. 

Zobacz także

"Wyborcza" cytuje bezpośredniego świadka wydarzeń z 4 października. Tego dnia popołudniu kolumna pojazdów z limuzyną prezydenta jechała ulicami Oświęcimia w woj. małopolskim. Jeden z radiowozów jadących tuż przed pojazdem z Andrzejem Dudą potrącił w pewnym momencie 9-letniego chłopca. Z tego powodu kolumna zatrzymała się. Dziecku, które doznało stłuczenia uda, udzielono pierwszej pomocy.

Prezydent tuż po potrąceniu chłopca miał wybiec ze swojej limuzyny. – Był wściekły, widziałem, jak uderzył pięścią w szybę radiowozu, słyszałem, że krzyczał, ale moim zdaniem nie były to przekleństwa – przekazał informator "Wyborczej".

Zobacz także

Irytacja prezydenta miała wynikać z faktu, że policjanci początkowo chcieli jechać dalej i nie udzielić pomocy chłopcu. – Mówił, że tak tego nie zostawi, ale nie wiem, czy potem coś zrobił – podkreślił informator.

Do sprawy odniósł się rzecznik prezydenta Błażej Spychalski. - Działo się to, co mówiłem na miejscu, bardzo dokładnie opisywałem to zdarzenie, jeśli chodzi o sam moment. Jechaliśmy za tym samochodem policyjnym. Widzieliśmy to bardzo dokładnie. I tak po prostu było. Nie wiem skąd "Gazeta Wyborcza" ma takie rewelacje - powiedział Spychalski w wypowiedzi dla portalu Onet.

Dodał, że informacje "Wyborczej" są nieprawdziwe. - Ja byłem na miejscu, ale tego nawet nie wiem, jak skomentować. Ciężko się do tego co napisała "Wyborcza" odnieść - wskazał Spychalski.

Zobacz także

RadioZET.pl/Gazeta Wyborcza/Onet/PTD