Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Noże w gruzowisku po zawalonej kamienicy. To dowód zbrodni?

10.03.2018 18:00
xxx wiadomosci

W Poznaniu trwa przeszukanie gruzowiska po zawalonej kamienicy. Według nieoficjalnych informacji, śledczym udało się odnaleźć m.in. noże. Jeden z nich mógł być narzędziem zbrodni.

Poznań, zniszczona kamienica fot. PAP

Chcesz śledzić takie informacje na bieżąco? Dołącz do grupy Kronika kryminalna Radia ZET na Facebooku 

Prokuratura zajmująca się sprawą wybuchy gazu w kamienicy na poznańskim Dębcu zleciła zabezpieczenie gruzowiska i przewiezienie go na plac w poznańskich Ratajach. Funkcjonariusze przeszukują rumowisko w poszukiwaniu narzędzia zbrodni.

- Policjanci zabezpieczają przedmioty należące do lokatorów. Będą mogli je odzyskać. Ale szukamy także przedmiotów, które mogą być dowodami w prowadzonym śledztwie - mówi Andrzej Borowiak z wielkopolskiej policji w rozmowie z Gazetą Wyborczą.

Jak nieoficjalnie ustalili dziennikarze zajmujący się sprawą, policjanci odnaleźli w rumowisku kilka noży. Szczegółowe analizy w laboratorium kryminalistyki mają wykazać, czy którymś z nich dokonano brutalnego zabójstwa Beaty J.

Wybuch gazu w Poznaniu 

W niedzielę na poznańskim Dębcu runęła cześć kamienicy, z gruzów wydobyto pięć ciał. Wszystko wskazuje na to, że przyczyną katastrofy budowlanej był wybuch gazu. 21 osób zostało rannych. W poniedziałek pojawiła się nieoficjalna informacja, że do katastrofy mogło dojść po tym, jak mężczyzna, który zamordował jedną z jej mieszkanek, próbował zatrzeć ślady zbrodni bądź popełnić samobójstwo i odkręcił kurki z gazem, lub uszkodził instalację gazową. 

Ofiarą morderstwa jest Beata J. Kobieta i jej mąż Tomasz J. pochodzili ze Śremu. Para miała kilkunastoletniego syna. Mężczyzna, który w ostatnim czasie pracował poza granicami Polski, już wcześniej miał być agresywny. 

Na początku stycznia tego roku doszło do wypadku samochodowego, autem podróżował Tomasz J. wraz synem. Mężczyźnie w wyniku zdarzenia nic poważnego się nie stało, natomiast chłopiec od momentu wypadku przebywa w szpitalu. 

RadioZET.pl/PAP,wp.pl/DG 

Oceń