Co z mieszkańcami zniszczonej kamienicy w Poznaniu? Pierwsze decyzje

Dominik Gołdyn
07.03.2018 21:52
Co z mieszkańcami zniszczonej kamienicy w Poznaniu? Pierwsze decyzje
fot. PAP

Zakładamy, że jeszcze w tym miesiącu pierwsze z poszkodowanych rodzin wprowadzą się do nowych mieszkań – powiedział PAP zastępca prezydenta Poznania Jędrzej Solarski. Trwają rozmowy z poszkodowanymi o ich potrzebach i oczekiwaniach mieszkaniowych.

Rozlicz PIT i pomóż dzieciom z Fundacji Radia ZET. Ściągnij darmowy program

W niedzielę na poznańskim Dębcu runęła część kamienicy, z gruzów wydobyto pięć ciał. Wszystko wskazuje na to, że przyczyną katastrofy budowlanej był wybuch gazu. 21 osób zostało rannych.

Obecnie w hotelu przy ul. Łozowej w Poznaniu przebywa ponad 30 poszkodowanych. Jak tłumaczył PAP w środę zastępca prezydenta Poznania Jędrzej Solarski, obecnie priorytetem władz miasta w pomocy poszkodowanym jest znalezienie dla nich lokali zastępczych. Do tego czasu mogą pozostać w hotelu.

- Trudno jest jeszcze mówić o konkretnych datach, chcemy te mieszkania znaleźć jak najszybciej. Zakładamy i liczymy na to, że jeszcze w tym miesiącu pierwsze z poszkodowanych rodzin wprowadzą się do nowych mieszkań – powiedział PAP Solarski.

Jak dodał, w środę rozpoczęły się rozmowy poszkodowanych z pełnomocnikiem prezydenta ds. interwencji lokatorskich. Przeprowadzane są także indywidualne wywiady o ich potrzebach i oczekiwaniach. Solarski tłumaczył, że np. dla części z rodzin, których dzieci chodzą do pobliskich szkół, ważne jest, aby mieszkanie znajdowało się w tej samej okolicy.

- Ważna jest także np. kwestia dochodu rodziny, ponieważ mieszkania, które będziemy im przydzielać, to mogą być mieszkania socjalne, komunalne, TBS-y, z dopłatą przez biuro najmu Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych, ponieważ jest taka możliwość, bądź będziemy pomagać rodzinom wynająć mieszkania na rynku wtórnym – powiedział.

Wybuch kamienicy w Poznaniu

Według nieoficjalnych informacji lokalnych mediów, ofiarą morderstwa była Beata J. Kobieta i jej mąż Tomasz J. pochodzili ze Śremu. Para miała kilkunastoletniego syna. Mężczyzna, który w ostatnim czasie pracował poza granicami Polski, już wcześniej miał być agresywny; Beata J. postanowiła rozwieść się z mężem.

Na początku stycznia tego roku doszło do wypadku samochodowego, autem podróżował Tomasz J. wraz synem. Mężczyźnie w wyniku zdarzenia nic poważnego się nie stało, natomiast chłopiec od momentu wypadku przebywa w szpitalu. Media podają, że do tego zdarzenia doszło krótko po tym, jak kobieta oświadczyła mężowi, że od niego odchodzi. Beata J. miała mówić, że mąż z zemsty próbował zabić ich syna. Po tym zdarzeniu kobieta zerwała kontakt z mężem.

Beata J. odnowiła kontakt z dawnym znajomym i planowała wyjechać do niego za granicę. Według nieoficjalnych informacji, to właśnie zazdrość o żonę miała być powodem morderstwa. Media wskazują, że Tomasz J. przyjechał niespodziewanie do Poznania już w sobotę - w niedzielę rano kobieta planowała wyjazd. Wtedy doszło do tragedii.

RadioZET.pl/PAP/DG