Zamknij

Zabił żonę i wysadził kamienicę. Nie żyje kilka osób. Zapadł wyrok ws. Tomasza J

19.08.2020 14:35
Tomasz J
fot. Adam Jastrzebowski/REPORTER

"To jedyna, kara, jaką za te czyny można wymierzyć" - stwierdziła w środę sędzia, wymierzając karę dożywocia Tomaszowi J. Mężczyzna zabił swoją żonę i doprowadził do wybuchu kamienicy na poznańskim Dębcu. Łącznie zginęło 5 osób, a ponad 20 zostało rannych.

O tragedii na poznańskim Dębcu mówiła cała Polska. 4 marca 2018 r. wskutek wybuchu gazu zawaliła się część kamienicy. Prokuratura ustaliła, że bezpośrednią przyczyną eksplozji było celowe odkręcenie przez Tomasza J. rury doprowadzającej gaz do kuchenki. W ruinach znaleziono ciała pięciu osób. Rannych zostało ponad 20 mieszkańców.

Prokuratura oskarżyła Tomasza J. o zabójstwo żony, Beaty J., znieważenie jej zwłok, a także o zabójstwo czterech osób i usiłowanie zabójstwa 34 mieszkańców kamienicy poprzez doprowadzenie do wybuchu gazu. Tomasz J. został też oskarżony o spowodowanie wypadku drogowego, w wyniku którego ciężkich obrażeń doznał jego syn Kacper.

Wybuch na Dębcu w Poznaniu. Jest wyrok ws. Tomasza J.

W środę Sąd Okręgowy w Poznaniu skazał Tomasza J. na karę dożywotniego pozbawienia wolności. O warunkowe przedterminowe zwolnienie Tomasz J. może się ubiegać po 30 latach. Sędzia Katarzyna Obst podkreśliła w uzasadnieniu, że „to jedyna, adekwatna kara, jaką za te czyny można wymierzyć”. Wyrok nie jest prawomocny.

Oskarżony był obecny podczas odczytywania wyroku. W środę, przed zamknięciem przewodu sądowego, złożył oświadczenie, w którym przyznał się jedynie do spowodowania wypadku drogowego, w którym uczestniczył jego syn Kacper.

Mówił: "nie pamiętam okoliczności tego zdarzenia oraz przyznaję, że mogłem przekroczyć prędkość. Nie wiem, jak to się stało, być może zarzuciło prowadzony przeze mnie pojazd, może wyskoczyło zwierzę. Być może źle się poczułem, zrobiło mi się słabo, może się zamyśliłem. Jest mi bardzo z tego przykro i nie daje mi to spokoju. Bardzo martwię się o syna, nigdy bym jego nie skrzywdził. Bardzo mocno i z całego serca kocham Kacperka" - powiedział. To były jedyne słowa, które oskarżony wypowiedział w trakcie procesu, na pierwszej rozprawie odmówił uczestnictwa w kolejnych.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP