Zamknij

Wybuch w Białymstoku. Mariusz K. miał zakaz zbliżania się do rodziny

Magdalena Kulej
01.09.2020 17:09
Kasztanowa w Białymstoku
fot. Wojciech Wojtkielewicz/Polska Press/East News

Mariusz K., który najprawdopodobniej dokonał tzw. rozszerzonego samobójstwa w Białymstoku, miał w związku z zarzutami znęcania się nad bliskimi m.in. czasowy nakaz opuszczenia domu. W białostockim sądzie jest przeciwko niemu akt oskarżenia, proces miał rozpocząć się pod koniec listopada.

Po wybuchu w Białymstoku na jaw wychodzą nowe ustalenia. Przypomnijmy, że ofiary eksplozji to 10-letnia dziewczynka, jej 40-letnia matka, 47-letni ojciec i 72-letnia babcia. Policjanci już kilka godzin po wybuchu przy ul. Kasztanowej mówili, że biorą pod uwagę tzw. rozszerzone samobójstwo, a nie wypadek. Okazało się, że dziewczynka, jej mama i babcia mają na ciele rany kłute i ślady, które zdaniem policji wskazują na to, że broniły się przed śmiercią. Funkcjonariusze potwierdzili też, że mężczyzna miał na szyi pętlę. Wiele wskazuje na to, że Mariusz K. zamordował swoją córkę, żonę i mamę, a potem sam odebrał sobie życie.

Śledztwo dotyczące okoliczności ich śmierci i samej eksplozji będzie prowadziła Prokuratura Okręgowa w Białymstoku. Z informacji, które uzyskała tam Polska Agencja Prasową wynika, że rodzina miała założoną w maju tzw. niebieską kartę. Rzecznik podlaskiej policji Tomasz Krupa mówił, że wtedy funkcjonariusze zostali raz wezwani do przypadku przemocy mężczyzny wobec rodziny i podejmowali tam interwencję, a napastnik został zatrzymany. Sprawa zakończyła się zarzutami i aktem oskarżenia.

Wybuch w Białymstoku. Mężczyzna miał zakaz kontaktowania się z rodziną

Biuro prasowe Sądu Rejonowego w Białymstoku potwierdziło, że mężczyzna został oskarżony o dwa przestępstwa: znęcanie się psychiczne i fizyczne nad żoną i znęcanie się psychiczne nad małoletnią córką oraz kierowanie gróźb karalnych wobec matki. Sprawa miała być rozpoznana przez sąd 24 listopada.

W ramach postępowania przygotowawczego Prokuratura Rejonowa Białystok-Południe stosowała wobec niego środki zapobiegawcze: dozór policji połączony z obowiązkiem stawiennictwa na komisariacie raz w tygodniu (według policji, mężczyzna bez zarzutu wywiązywał się z tego nakazu), ale też zakaz kontaktowania się z pokrzywdzonymi i zbliżania się do nich na odległość 3 metrów oraz nakaz opuszczenia lokalu mieszkalnego, zajmowanego wspólnie z pokrzywdzonymi. Nakaz opuszczenia lokalu miał obowiązywać od 1 czerwca do 1 września tego roku.

- 25 sierpnia Sąd Rejonowy w Białymstoku stwierdził brak podstaw do przedłużenia środka zapobiegawczego w postaci nakazu opuszczenia lokalu. Spotkało się to z reakcją prokuratury w postaci zażalenia na to postanowienie. Naszym zdaniem sąd zupełnie bezpodstawnie stwierdził, że nie zachodzą podstawy do przedłużenia tego środka zapobiegawczego - przekazał zastępca szefa Prokuratury Regionalnej w Białymstoku Paweł Sawoń. Zażalenie nie było jeszcze rozpoznane.

RadioZET.pl/PAP

C