Wybuch w kamienicy w Poznaniu. Tomasz J. z zarzutem zabójstwa

Katarzyna Mierzejewska
29.03.2018 15:46
Wybuch w kamienicy w Poznaniu. Tomasz J. z zarzutem zabójstwa

Tomasz J. usłyszał w środę zarzut zabójstwa żony, znieważenia jej zwłok oraz spowodowania częściowego zawalenia kamienicy na poznańskim Dębcu. Mężczyzna nie przyznaje się do winy; grozi mu kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności.

4 marca, wskutek wybuchu gazu, zawaliła się część kamienicy na poznańskim Dębcu. W ruinach znaleziono ciała pięciu osób, a ponad 20 zostało rannych. 

Wybuch w kamienicy w Poznaniu

W połowie marca prokuratura potwierdziła, że Tomasz J. ma w śledztwie status podejrzanego, jednak do czasu ogłoszenia mu zarzutów prokuratura nie chciała ujawniać ich treści.

W środę rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Poznaniu prok. Magdalena Mazur-Prus powiedziała, że „Tomasz J. usłyszał zarzut zabójstwa żony, znieważenia jej zwłok oraz spowodowania częściowego zawalenia budynku mieszkalnego […] czym sprowadził zagrożenie dla życia lub zdrowia wielu osób. Następstwem takiego działania był zgon 4 osób, 26 osób doznało ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, natomiast pozostałe osoby zostały narażone na niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia”.

Zarzuty dla Tomasza J. są poważne. Jak dodała, Tomasz J. nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień. Jeszcze w środę prokuratura ma skierować do sądu wniosek o tymczasowy areszt dla podejrzanego. Gdyby sąd przychylił się do wniosku prokuratora, Tomasz J. najprawdopodobniej trafiłby na oddział szpitalny poznańskiego aresztu śledczego.

Zobacz także

Mazur-Prus tłumaczyła, że według śledczych do wybuchu w kamienicy doprowadziło uwolnienie mieszaniny gazowo-powietrznej. „Gdyby Tomasz J. nie uwolnił mieszaniny, nie nastąpiłby wybuch […], ten gaz został uwolniony po to, ażeby doprowadzić do wybuchu” — zaznaczyła.

Rzeczniczka prokuratury potwierdziła też wcześniejsze nieoficjalne informacje, że ciało Beaty J. — żony podejrzanego — zostało brutalnie okaleczone już po dokonaniu zabójstwa. Dodała, że nadal nie odnaleziono narzędzia zbrodni.

Zobacz także

Mazur-Prus wskazała, że prokuratura nie będzie odnosić się do ustaleń dotyczących zabójstwa. „Biorąc pod uwagę dobro toczącego się postępowania, okoliczności zdarzenia, bardzo drastyczne, i szacunek dla osób pokrzywdzonych, dla ich rodzin — te informacje pozostaną objęte tajemnicą postępowania” — powiedziała.

Wybuch w Poznaniu — NOWE FAKTY

Rzeczniczka prokuratury pytana o motyw zbrodni, jaki przyjmują śledczy, odpowiedziała: „Mamy oczywiście przyjęte pewne koncepcje, które wskazują, dlaczego mężczyzna mógł się w taki, a nie inny sposób zachować, ale na tym etapie postępowania nie chcielibyśmy jeszcze tych informacji ujawniać” — podkreśliła.

Zobacz także

Prokuratura zdecydowała ponadto o połączeniu w śledztwie materiałów zebranych w toku postępowania, dotyczących wypadku samochodowego, do którego doszło w styczniu tego roku. Autem podróżował Tomasz J. wraz z synem. Mężczyźnie w wyniku zdarzenia nic poważnego się nie stało, natomiast chłopiec od momentu wypadku przebywa w szpitalu.

Mazur-Prus podkreśliła, że o połączeniu zdecydował przede wszystkim „związek podmiotowy, ponieważ to jest ta sama osoba”. „Mając na uwadze kwestie dokonania zabójstwa i kwestie podnoszone tutaj w tym postępowaniu, które dotyczyło spowodowania wypadku, a więc oświadczenia przesłuchiwanej pokrzywdzonej, która miała wątpliwości co do tego, czy to był wypadek, czy też celowe działanie — zasadnym było połączenie tych postępowań razem” — mówiła. Dodała, że oba postępowania prowadzi ten sam prokurator.

Zobacz także

Do przesłuchania Tomasza J. doszło w środę, w poznańskim Szpitalu Miejskim im. J. Strusia; wcześniej nie było to możliwe ze względu na stan jego zdrowia. Przed godziną 10 do szpitala przyjechał obrońca Tomasza J. oraz prokurator Łukasz Stanke wraz z policjantką i technikiem, który miał zarejestrować przesłuchanie w formie wideo.

Przesłuchanie trwało niespełna godzinę. Ani podejrzany, ani jego obrońca nie złożyli dotychczas żadnych wniosków w sprawie.

Zobacz także

43-letni Tomasz J. został przywieziony do szpitala już godzinę po wybuchu na poznańskim Dębcu. W ciężkim stanie trafił na oddział anestezjologii i intensywnej terapii. Miał poparzenia II i III stopnia na 50 proc. powierzchni skóry: głowy, pleców, rąk. Poparzone miał również drogi oddechowe, a ponadto stłuczone płuco i złamane żebro. Ze względu na obrażenia został wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej — lekarze wybudzili go dwa tygodnie temu.

Tomaszowi J. za zarzucane mu czyny grozi kara pozbawiania wolności na czas nie krótszy niż 8 lat, kara 25 lat więzienia lub dożywocie. 

RadioZET.pl/PAP/KM