Zamknij

Wypadek premier Beaty Szydło w Oświęcimiu. Sąd wydał wyrok

09.07.2020 14:38
Beata Szydło wypadek w Oświęcimiu
fot. EAST NEWS

Warunkowe umorzenie sprawy i zwolnienie z opłat sądowych – taki wyrok usłyszał dziś Sebastian Kościelnik, kierowca seicento, które zderzyło się z rządową limuzyną premier Beaty Szydło. Został uznany winnym nieumyślnego spowodowania wypadku drogowego w 2017 roku. Mężczyzna będzie musiał zapłacić nawiązkę w wysokości tysiąca złotych na rzecz dwojga poszkodowanych - ówczesnej premier i funkcjonariusza BOR.

Wypadek Beaty Szydło w Oświęcimiu był głośny na całą Polskę. Przesłuchano kilkudziesięciu świadków, wielu biegłych, zeznawała także była premier Beata Szydło. Cały proces przebiegał za zamkniętymi drzwiami, z uwagi na tajemnicę państwową.

Wypadek Beaty Szydło. Sąd wydał wyrok po ponad trzech latach od zdarzenia

Wiadomo że ważny dowód - nagrania z monitoringu – przepadł. Zniszczonej płyty CD nie udało się odtworzyć. Obrońca kierowcy seicento przekonywał, że to jeden z najdłuższych procesów, prowadzonych z tak dużym rozmachem w sprawie... drogowej kolizji.

Zobacz także

Prokuratura żądała dla kierowcy fiata roku ograniczenia wolności i prac społecznych, obrona domagała się uniewinnienia. Przed sąd w Oświęcimiu przybyli dziś ludzie wspierający kierowcę fiata. W rozwleczonym w czasie procesie dostrzegali walkę nie tyle z drugą stroną, co aparatem państwa.

Sąd: Kierowca BOR również złamał prawo

Sprawa wypadku z 2017 roku pozostaje nieoczywista – sąd uznał w dzisiejszym wyroku, że winnym zdarzenia był również kierowca BOR prowadzący limuzynę z Beatą Szydło.

Również złamał przepisy ruchu drogowego. Sprawa trafi do prokuratury. Samochody rządowe, poruszające się w Oświęcimiu, gdy doszło do zderzenia z seicento, nie miały statusu kolumny uprzywilejowanej; nadawały tylko sygnały świetlne, brakowało dźwiękowych

- ogłosił dziś sąd w Oświęcimiu.

EN_01436194_0003
fot. Michal Dubiel/REPORTER

RadioZET.pl/Marcin Kubat