Zamknij

Oficer BOR wyznał prawdę o wypadku Beaty Szydło. "Fatalnie się z tym czuję"

17.12.2021 08:49

Były oficer BOR, który brał udział w wypadku b. premier Beaty Szydło w lutym 2017 roku, przyznał, że kolumna rządowa nie jechała na sygnale dźwiękowym. - Fatalnie się z tym czuję, coś mi po prostu kazało wyznać prawdę. Chodzi też o moje bezpieczeństwo. Są ludzie, którym zależy, żeby ta informacja nie przedostała się do opinii publicznej – powiedział "Gazecie Wyborczej" Piotr Piątek, emerytowany oficer BOR, a potem Służby Ochrony Państwa.

Wypadek kolumny Beaty Szydło. Oficer BOR wyjawił prawdę
fot. RAFAL OLEKSIEWICZ/REPORTER

Oficer BOR przyznał w wywiadzie w "Gazecie Wyborczej", że prawda o wypadku kolumny rządowej z Beatą Szydło jest inna, niż przedstawiali ją rządowi ochroniarze przed sądem.

Emerytowany oficer BOR, który brał udział w wypadku sprzed niemal pięciu lat, (w lutym 2017 roku) przyznał pod imieniem i nazwiskiem, że kolumna jechała bez włączonych sygnałów dźwiękowych.

B. oficer BOR wyznał prawdę o wypadku premier Szydło

- Wszyscy wiedzieliśmy, że nie było włączonych sygnałów dźwiękowych. Dla nas to była rzecz oczywista […] Za każdym razem, gdy jeździłem do domu pani premier, nie włączaliśmy syren. Jechaliśmy po cichu, żeby nie wzbudzać sensacji. O tym decydował dowódca zmiany. Ja o nic nie pytałem – wyznał "GW" b. oficer BOR.

"Piotrek, wiesz jak było". "Fatalnie się z tym czuję"

Piotr Piątek przyznał też, że w sądowych bataliach po wypadku Beaty Szydło były naciski z góry, by oficerowie zeznawali nieprawdę. – "Piotrek, wiesz, jak było...". Ja sobie zdawałem sprawę, że chcąc dalej pracować i awansować, musiałem mówić to, co reszta […] Fatalnie się z tym czuję, coś mi po prostu kazało wyznać prawdę. Chodzi też o moje bezpieczeństwo. Są ludzie, którym zależy, żeby ta informacja nie przedostała się do opinii publicznej – powiedział dziennikowi b. oficer BOR.

Zaznaczył, że w tej sprawie jest gotowy zeznać prokuratorowi i przed sądem, że kolumna rządowa nie jechała na sygnale dźwiękowym. - Jechaliśmy w kolumnie trzech aut, były włączone sygnały świetlne, było już ciemno, wjechaliśmy w miasto. Jadące przed nami samochody ustępowały, zjeżdżając do prawej strony, mijaliśmy ich środkiem drogi - powiedział "Gazecie Wyborczej" b. oficer BOR. Czy nie boi się konsekwencji składania fałszywych zeznań? - Oczywiście, że tak, ale nie jestem w stanie z tym normalnie żyć – zakończył.

Kierowca fiata: Przełom, który mógłby zaoszczędzić prawie 5 lat życia

Na przełomowe zeznania oficera BOR zareagował krótko Sebastian Kościelnik, kierowca Seicento, samochodu, z którym zderzył się pojazd wiozący premier Beatę Szydło. "Przełom, który mógłby zaoszczędzić prawie 5 lat życia, ale lepiej późno niż wcale" – napisał na Twitterze, udostępniając wywiad oficera BOR. Kościelnik był przez lata ciągany po sądach, a sąd ostatecznie orzekł jego winę, ale sędziowie warunkowo umorzyli sprawę na rok próby. Wiosną 2021 roku Kościelnik złożył odwołanie, chce uniewinnienia.

NAPISZ DO NAS

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś intrygującego lub bulwersującego? Chcesz, żebyśmy opisali ważny problem? Napisz do nas! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać nam na informacje@radiozet.pl.

RadioZET.pl/Wyborcza.pl/Twitter.com