Wypadek Beaty Szydło. Rzeczpospolita: Premier ma pękniętą kość strzałkową

Dominik Gołdyn
12.02.2017 22:45
Szydło
fot. PAP

Wypadek z udziałem premier Beaty Szydło wśród obserwatorów budzi wiele wątpliwości. Czy dowiemy się, jaki naprawdę przebieg miały piątkowe wydarzenia w Oświęcimiu? "Rzeczpospolita" ujawniła właśnie, że według jej informacji szefowa rządu ma pękniętą kość strzałkową, o czym strona rządząca nie chce poinformować.

Oficjalna wersja zdarzeń

Według wszystkich komunikatów przekazywanych zarówno przez BOR, policję oraz MSWiA głównym sprawcą wypadku ma być 21-letni mężczyzna kierujący Fiatem Seicento. To on z głównej drogi miał skręcić w lewo, nie zauważając przy tym kolumny składającej się z trzech pojazdów Biura Ochrony Rządu. Kierowca Audi A8, w którym znajdowała się Beata Szydło, by nie doszło do kolizji odbił w bok i uderzył w drzewo. Komendant Główny Policji potwierdził na konferencji, że chłopak przyznał się do winy.

Sygnały świetlne i dźwiękowe?

Najwięcej kontrowersji w całej sprawie wzbudzają sprzeczne informacje przekazywane mediom i służbom przez świadków zdarzenia. Niektórzy z nich twierdzą, że słyszeli sygnały dźwiękowe jadącej kolumny, inni zaś mówią tylko i wyłącznie o sygnałach świetlnych. To kluczowe, gdyż uruchomione koguty bez dźwięku nie nadają przejazdowi charakteru uprzywilejowanego. Wtedy kierujący rządowymi pojazdami muszą stosować się do standardowych przepisów ruchu drogowego. W efekcie limuzyna z premier na pokładzie nie mogłaby wyprzedzić skręcającego fiata, znajdując się na jezdni oznakowanej podwójną linią ciągłą.

Pomoc dla 21-latka

Swoją pomoc prawną chłopakowi, któremu policja przedstawiła zarzuty zaoferowali politycy Platformy Obywatelskiej. Z informacji przekazanych gazecie ''Rzeczpospolita'' przez Borysa Budkę z PO wynika, że 21-latek miał nie przyznać się do winy, chociaż odmienną wersję forsują w mediach funkcjonariusze policji. Prokuratura zaznacza, że postawiony zarzut nie jest jednak wiążący.

Prędkość konwoju

Biegli, którzy pojawili się na miejscu wypadku dość szybko ustalili prędkość z jaką poruszała się kolumna. Limuzyna miała uderzyć w drzewo przy prędkości 50-60 km/h. Wyliczenia pokazują jednak, że aby 55 kilometrową trasę z Balic do Oświęcimia pokonać w przeciągu zaledwie 40 minut samochody musiały poruszać się z prędkością ponad 100km/h. Również kierowca premier Szydło nigdy wcześniej nie miał odbywać szkoleń i prowadzić pancernych limuzyn. ''Rzeczpospolita'' podaje, że trzech głównych kierowców szefowej rządu miało tego dnia wolne.

Stan zdrowia premier

Od piątku opinia publiczna informowana jest przez rzecznika rządu i innych ważnych polityków Prawa i Sprawiedliwości o stanie zdrowia Beaty Szydło. Komunikaty te są jednak mocno ogólnikowe. Dziś szefowa rządu w krótkiej rozmowie z TVP przyznała, że nie doznała większych obrażeń. - Całe szczęście, że miałam zapięte pasy - zaznaczyła. Jak dowiedzieli się dziennikarze ''Rzeczpospolitej'' szefowa rządu ma pękniętą kośc strzłkową w nodze.

RadioZET.pl/Rzeczpospolita/DG