Proces ws. wypadku Szydło przeniesiony do innego miasta? Sędziowie złożyli wniosek

Mikołaj Pietraszewski
22.05.2018 12:39
Wypadek
fot. PAP

Sędziowie z Oświęcimia nie chcą prowadzić procesu ws. wypadku z udziałem byłej premier Beaty Szydło. Złożyli do sądu apelacyjnego wniosek o przeniesienie sprawy do krakowskiego Sądu Okręgowego. Decyzja zapadnie 12 czerwca.

Dlaczego sąd w Oświęcimiu nie chce zajmować się tą sprawą? Oficjalnie wniosek uzasadniony jest zawiłością sprawy. Jak powiedział w rozmowie z reporterem Radia ZET rzecznik Sądu Apelacyjnego w Krakowie, chodzi o to, że występuje w niej ponad 100 świadków. W sprawie występuje także ośmiu biegłych, których być może trzeba będzie przesłuchać — wśród nich są biegli z Niemiec.

Zobacz także

Proces może potrwać nawet kilka lat. Nie ma wątpliwości, że do niego dojdzie. Prokuratura chciała warunkowego umorzenia, ale już w połowie marca obrońca podejrzanego mec. Władysław Pociej mówił na antenie Radia ZET, że się na to nie zgodzi, ponieważ byłoby to równoznaczne z przyznaniem się do winy.

Dodajmy, że jedynym podejrzanym w tej sprawie jest Sebastian K., natomiast zespół prokuratorów, którzy chcieli badać wątek współodpowiedzialności kierowców BOR, został przez prokuratora okręgowego rozwiązany.

Wypadek premier Szydło

Do wypadku doszło 10 lutego w Oświęcimiu. Policja podała, że rządowa kolumna trzech samochodów (pojazd ówczesnej premier Beaty Szydło jechał w środku) wyprzedzała fiata seicento; jego 21-letni kierowca przepuścił pierwszy samochód, a następnie zaczął skręcać w lewo i uderzył w auto szefowej rządu, które następnie uderzyło w drzewo.

Zobacz także

W wyniku wypadku poważne obrażenia ciała, utrzymujące się dłużej niż siedem dni, odnieśli Beata Szydło i jeden z funkcjonariuszy BOR — szef ochrony premier. Beata Szydło do 17 lutego przebywała w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie. U drugiego funkcjonariusza BOR — kierowcy pojazdu — stwierdzono lżejsze obrażenia.

14 lutego prokuratorski zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku usłyszał kierowca fiata seicento Sebastian K. Kierowca nie przyznał się do winy, prokuratura nie podawała treści jego wyjaśnień.

RadioZET.pl/PAP/PT/MP