Budka i Sowa bronią się przed wnioskiem PiS. "Nie wykorzystujemy wypadku Szydło"

Mateusz Albin
14.02.2017 07:47
Borys Budka i Marek Sowa w Oświęcimiu
fot. PAP/Jacek Bednarczyk

Borys Budka i Marek Sowa twierdzą, że nie ferowali wyroku w sprawie wypadku w Oświęcimiu. Skomentowali w ten sposób złożenie przez PiS wniosku do komisji etyki zarzucające im manipulację.

Klub Parlamentarny PiS skierował do sejmowej komisji etyki poselskiej wniosek o wyciągniecie konsekwencji wobec posłów Borysa Budki oraz Marka Sowy. Według Prawa i Sprawiedliwości posłowie próbowali wykorzystać wypadek, w którym poszkodowani zostali premier polskiego rządu i funkcjonariusze BOR, do obarczenia odpowiedzialnością funkcjonariuszy.

Zagłosuj

Czy Budka i Sowa zachowali się właściwie?

Liczba głosów:

- To wniosek kuriozalny. W przeciwieństwie do ministra spraw wewnętrznych Mariusza Błaszczaka i jego świty my nie ferujemy wyroków. Tak szybkie postawienie kogoś w stan podejrzenia miało na celu właśnie to, by minister Błaszczak mógł obwinić w sobotę za całe to zdarzenie tego młodego człowieka - mówi Budka. Jego zdaniem to Błaszczak wraz ze swoim zastępcą Jarosławem Zielińskim dopuścili się manipulacji na sobotniej konferencji prasowej.

Sowa określił swoje zaangażowanie w tę sprawę jako interwencję poselską. Przekonuje, że nie chce nikogo obarczać winą, a tylko protestuje przeciwko osądzeniu chłopaka w ciągu kilku godzin od momentu wypadku. Sowa podkreślił, że jest posłem z Oświęcimia i czuł się w obowiązku zająć się tą sprawą, zwłaszcza że o pomoc zwróciła się do niego rodzina kierowcy seicento. W jego ocenie kierownictwo MSWiA postawiło na sobotniej konferencji prasowej "w lepszej pozycji" i "nadało wyższy status" funkcjonariuszom BOR.

- Naszą rolą jako parlamentarzystów jest pomoc osobie w takiej sytuacji. Cieszę się, że udało nam się załatwić obrońcę, który będzie pracował z tym młodym człowiekiem. Widać, że nasze działanie pokrzyżowało plany PiS skoro poczuli się tak dotknięci - dodaje Budka i przekonuje, że osobą, która powinna stanąć przed komisją etyki, jest minister Błaszczak i wiceminister Zieliński.

Wniosek o odwołanie ministra Błaszczaka zapowiedziała Nowoczesna. Odwołania szefa MSWiA chcą także politycy PO. Szef klubu PiS Ryszard Terlecki informując PAP o złożeniu wniosku do komisji etyki podkreślił, że "rzecznik Prokuratury Regionalnej w Krakowie podał, że według dotychczasowych ustaleń kolumna rządowa z panią premier Beatą Szydło w chwili wypadku poruszała się zgodnie z obowiązującymi przepisami". Jak dodał, według rzecznika kierowca samochodu seicento, któremu postawiono zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku, przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia, które podpisał.

- W świetle tych faktów wystąpienie posłów Borysa Budki i Marka Sowy na niedzielnej konferencji prasowej, którzy poinformowali, że kierowca seicento nie przyznał się do sprawstwa wypadku, jest świadomym kłamstwem i wprowadzaniem opinii publicznej w błąd” –- oświadczył Terlecki.

W piątek ok. godz. 18.30 w Oświęcimiu doszło do wypadku, w którym poszkodowana została premier Beata Szydło. Rządowa kolumna trzech samochodów –- pojazd pani premier jechał w środku - wyprzedzała fiata seicento. 21-letni kierowca przepuścił pierwszy samochód, a następnie miał zacząć skręcać w lewo i zderzyć się z autem, w którym była szefowa rządu. Oprócz niej poszkodowani zostali dwaj funkcjonariusze BOR z tego samochodu, w tym kierowca.

RadioZET.pl/PAP/MaAl