Kompletnie pijany wjechał w 7-letnie dziecko. „Od soboty pił ze znajomymi”

06.08.2019 12:28
Wypadek w Kamieniu w Rybniku
fot. Policja Śląska

W tragicznym wypadku w Rybniku zginął w niedzielę 7-letni chłopczyk. Wszyscy dorośli jadący samochodem byli pijani. Jedna z tych osób miała 4,5 promila. Kierowca – prawie 3. Jak mówił, „pił od soboty”.

Do wypadku doszło w niedzielę w rybnickiej dzielnicy Kamień na drodze prowadzącej do ośrodka wypoczynkowego z kąpieliskiem. Rodzice spacerowali tam z dwójką dzieci, gdy w ich 7-letniego syna uderzył osobowy opel. Chłopiec zginął na miejscu.

Zobacz także

Samochodem jechały cztery osoby dorosłe i 8-letnie dziecko. Wszyscy dorośli byli pijani. „Jedna z pań miała 0,61 promila, panowie 2,7 i blisko 3,5 promila, a druga kobieta blisko 4,5 promila” – mówił mł. asp. Dariusz Jaroszewski z rybnickiej policji. 

Początkowo nie było jednak jasne, kto siedział za kierownicą. We wtorek wiadomo już, że auto prowadził 30-letni mężczyzna z 2,7 promila, do czego się przyznał. Jak powiedział, od soboty pił alkohol ze znajomymi. Zanim potrącił 7-latka po pijanemu przejechał 70-80 km. Jak tłumaczył prokuratorowi, w pewnym momencie zarzuciło jego autem i nie wie, co się dalej stało.

Zobacz także

Wypadek w Rybniku. Dwie osoby z zarzutami

Usłyszał zarzuty spowodowania śmiertelnego wypadku, prowadzenia w stanie nietrzeźwości i ucieczki z miejsca zdarzenia, bo gdy na miejscu zjawiła się policja, ani jego, ani jednej z kobiet z dzieckiem już tam nie było. Jeszcze we wtorek do sądu trafi wniosek o aresztowanie 30-latka.

Ale zarzut w śledztwie usłyszała także kobieta, która wsiadła do auta wraz ze swoim kilkuletnim synem, mimo że kierowca był pijany. Jest podejrzana o narażenie chłopca na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężki uszczerbek na zdrowiu. Dwie pozostałe dorosłe osoby jadące oplem zostały zwolnione do domu. Są świadkami w sprawie.

RadioZET.pl/PAP