Zamknij

Zabójstwo Krzysztofa Leskiego. Łukasz B. skazany na 25 lat więzienia

28.04.2021 21:08
Zabójstwo Krzysztofa Leskiego, wyrok 25 lat więzienia
fot. MILON/REPORTER

Karę 25 lat więzienia usłyszał w środę Łukasz B., oskarżony o zabójstwo dziennikarza  Krzysztofa Leskiego. Zabójca ma odbyć karę w systemie terapeutycznym. "Zabił człowieka dobrego, ufnego i życzliwego" - podkreślił sąd. Wyrok jest nieprawomocny.

Zabójstwo Krzysztofa Leskiego w sylwestrową noc z 2019 na 2020 rok zszokowało Warszawę i całą Polskę. Ciało dziennikarza TVP ujawniono tego samego dnia, zostało znalezione w łóżku. Na miejscu zbrodni sprawca zostawił kuchenny nóż, na którym były jego ślady biologiczne.

Oskarżony od początku przyznawał się do winy, ale twierdził, że do zabójstwa Leskiego nakłonił go diabeł, którego spotkał po zażyciu "jakiejś tabletki". Prokuratura wnosiła o dożywocie, obrona Łukasza B. o łagodniejszy wyrok - 15 lat więzienia. Wyrok został ogłoszony późnym popołudniem.

Zabójstwo Krzysztofa Leskiego. Sprawca skazany na 25 lat więzienia

W środę 28 kwietnia odbyła się ostatnia rozprawa przeciwko Łukaszowi B. Zeznania złożyła znajoma oskarżonego, która opisała relacje między nim a zamordowanym Krzysztofem Leskim. Z jej zeznań wynika, że były one przyjacielskie i pozbawione napięć. Nagle B. złożył oświadczenie, w którym zaprzeczył dotychczas składanym wyjaśnieniom.

Stwierdził, że do zabójstwa dziennikarza doszło w tzw. obronie koniecznej, bo Leski miał rzucić się na niego z nożem. Z opinii sekcyjnej wynika, że rana na szyi Leskiego, od ciosu nożem, miała 22 cm długości. "Po wszystkim (...) zabrał kartę płatniczą, telefon komórkowy, zdjął z siebie zakrwawione ubrania, po czym opuścił i zamknął mieszkanie" - kontynuował opis zbrodni sąd. Sędzia Danuta Kachnowicz stwierdziła, że wina oskarżonego nie budzi wątpliwości i - za zabójstwo oraz kradzież rzeczy dziennikarza - wymierzyła mu karę łączną 25 lat pozbawienia wolności. Łukasz B. ma ją odbywać w systemie terapeutycznym.

Oskarżony przez kilka dni – jak wyjaśniał – bez celu podróżował po kraju. 6 stycznia ub.r. wczesnym rankiem zgłosił się do funkcjonariuszy patrolujących Rynek Główny w Krakowie. Podał policjantom swoje dane i pytał, czy jest poszukiwany. Następnie oświadczył, że w noc sylwestrową pozbawił życia znanego dziennikarza. "Podpisałem pakt z diabłem, że będę co miesiąc zabijał człowieka. Pan Leski był pierwszy" - mówił po zatrzymaniu. "Około godziny 1 w nocy diabeł przyszedł i kazał mi go zabić. On musiał mi przypomnieć o tym pakcie, bo ja zapomniałem. Gdy diabeł znów przyjdzie, dokonam zabójstwa kolejnej osoby" – wyjaśniał w styczniu 2020 roku przesłuchiwany w prokuraturze.

Chcesz śledzić takie informacje na bieżąco? Dołącz do grupy Kronika kryminalna Radia ZET na Facebooku

RadioZET.pl/PAP