Zmiana zarzutu wobec Stefana W. Prokuratura: podejrzany nie przyznał się do winy

14.01.2019 17:19
xxx wiadomosci

Sprawca zamachu na prezydenta Gdańska usłyszał zarzut zabójstwa z motywacji zasługującej na szczególne potępienie, nie przyznał się do popełnienia przestępstwa. Gdański sąd przychylił się do wniosku prokuratury i zdecydował o tymczasowym aresztowaniu Stefana W.

Zmiana zarzutu wobec Stefana W. Prokuratura: podejrzany nie przyznał się do winy fot. ---

W poniedziałek przed godz. 13 w Prokuraturze Okręgowej w Gdańsku rozpoczęło się przesłuchanie 27-letniego Stefana W. podejrzanego o atak nożowniczy na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, do którego doszło w niedzielę wieczorem. W trakcie, kiedy odbywały się czynności z udziałem mężczyzny, w poniedziałek krótko przed godz. 15, Uniwersyteckie Centrum Kliniczne w Gdańsku poinformowało, że prezydent Adamowicz zmarł.

Zmiana zarzutu, zabójca nie przyznał się do winy

Jak poinformowała po godz. 16.30 rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku prok. Grażyna Wawryniuk, Stefan W. czynu zbrodniczego "dopuścił się w warunkach powrotu do przestępstwa, po odbyciu kary bezwzględnego pozbawienia wolności, w wyniku motywów zasługujących na szczególne potępienie - to znamię zostało uwzględnione w zarzucie przedstawionym podejrzanemu".

- Podejrzany nie przyznał się do popełnienia zarzucanego przestępstwa, składał wyjaśnienia, ale jeśli chodzi o treść tych wyjaśnień nie będziemy udzielali informacji, one będą wymagały weryfikacji - zastrzegła prok. Wawryniuk. Dodała, że "podejmowane są wszelkie czynności mające na celu ustalenie, dlaczego doszło do tego zdarzenia".

Gdański sąd przychylił się do wniosku prokuratury i zdecydował o tymczasowym aresztowaniu Stefana W. Przestępstwo (zarzucone W. - PAP) zagrożone jest karą 25 lat pozbawienia wolności i dożywotniego pozbawienia wolności" - przypomniała. 

Zamach na Pawła Adamowicza

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz został zaatakowany podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Podczas imprezy na Targu Węglowym w Gdańsku, w momencie gdy rozpoczęto tradycyjne "światełko do nieba" i rozbłysły fajerwerki, na scenę wtargnął mężczyzna uzbrojony w nóż. Podbiegł do Adamowicza i trzykrotnie go dźgnął - raz w klatkę piersiową i dwukrotnie w brzuch.

Polityk trafił do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku. Poddano go trwającej ponad 5 godzin operacji, w czasie której przetoczono mu ok. 20 litrów krwi. Rokowania od początku były niepewne, a jego stan zdrowia ani na chwilę nie zszedł poniżej ciężkiego. Adamowicz zmarł w poniedziałek po południu. 

Agresor, 27-letni Stefan W., jeszcze przez kilkanaście sekund biegał po scenie. W międzyczasie wyrwał jednej z osób mikrofon i zaczął krzyczeć, że siedział w więzieniu 5 lat "za niewinność' i że "torturowała go Platforma Obywatelska". Dopiero później został obezwładniony i następnego dnia doprowadzony do prokuratury. Czynności z jego udziałem cały czas trwają. 

RadioZET.pl/PAP/MP

Oceń