Zamieszanie na pogrzebie abp. Paetza. Trumnę wyniesiono z katedry

18.11.2019 10:13
abp Juliusz Paetz
fot. PAP

W poniedziałek rano w poznańskiej katedrze odbyły się uroczystości pogrzebowe zmarłego w piątek abp. Juliusza Paetza. Termin pogrzebu był do ostatniej chwili owiany tajemnicą, a wejścia do świątyni pilnowali ochroniarze. Po godz. 9 podjętą nagłą decyzję o wyniesieniu trumny z katedry, a b. metropolita poznański spoczął w grobie rodzinnym na jednym z parafialnych cmentarzy w Poznaniu. 

Uroczystości ruszyły w poniedziałek bardzo wczesnym rankiem. Reporterka poznańskiej „Gazety Wyborczej” była na miejscu o godz. 8 i wtedy wejścia do katedry pilnowała grupa trzech ochroniarzy. Ani jej, ani drugiej kobiety nie wpuszczono do środka, tłumacząc to „prywatnym charakterem” pogrzebu. „Na prośbę rodziny. Trzeba mieć kartę wstępu” – mieli powiedzieć ochroniarze.

Zdjęcie potwierdzające tę sytuację udostępnił na Twitterze dziennikarz Radia Poznań Piotr Jaśkowiak:

Poznań
fot. Twitter/Piotr Jaśkowiak

– Byłam w archidiecezji, prosiłam o wstęp. Bez skutku – żaliła się w rozmowie z dziennikarką kobieta, która również chciała uczestniczyć w pogrzebie. Jego data do końca była bowiem owiana tajemnicą, nie podano jej do wiadomości publicznej. 

Przed godz. 9 rano podjęto jednak decyzję o wyniesieniu trumny z ciałem arcybiskupa z katedry:

Za decyzję abp Stanisława Gądeckiego ws. wyniesienia trumny dziękował m.in. ks. Daniel Wachowiak, który był jednym z największych przeciwników pochowania Paetza w świątyni. "Dziękuję Księdzu Arcybiskupowi Stanisławowi Gądeckiemu za decyzję pochowania śp. abp. Juliusza Paetza poza katedrą" - napisał. 

Paetz ostatecznie spoczął w rodzinnym grobie na cmentarz parafialnym na poznańskiej Starołęce. Informację o miejscy pochówku przekazał po mszy pogrzebowej arcybiskup metropolita poznański Stanisław Gądecki. Nie chciał natomiast odpowiadać na pytania, dlatego nie wiadomo, czy rzeczywiście początkowo planowano pochować Juliusza Paetza w podziemiach katedry.

Abp Juliusz Paetz nie żyje

Arcybiskup Juliusz Paetz zmarł w piątek w wieku 84 lat. Ostatnie dni spędził w domu sióstr służebniczek w Pleszewie (woj. wielkopolskie). Był metropolitą poznańskim w latach 1996-2002. Zrezygnował ze stanowiska po głośnych oskarżeniach o molestowanie kleryków w poznańskim seminarium duchownym. On sam nie przyznał się do zarzutów, a Kościół nigdy za tę sprawę nie przeprosił. 

Zobacz także

Watykan zakazał mu natomiast udzielania święceń i bierzmowania, a także przewodniczenia kościelnym uroczystościom. Mimo to często pojawiał się na ważnych kościelnych uroczystościach, a nawet koncelebrował nabożeństwa. 

RadioZET.pl/poznan,wyborcza.pl/PAP/DW