Zamknij

Tak pisano o Tomaszu Komendzie w 2001 roku. Makabryczne szczegóły zbrodni

Redakcja
16.03.2018 12:08
Tak pisano o  Tomaszu Komendzie w 2001 roku. Makabryczne szczegóły zbrodni
fot. East News + Youtube

W czwartek 15 marca Tomasz Komenda, w wieku 41 lat, opuścił mury więzienia, gdzie spędził ostatnie 18 lat. Według najnowszych danych prokuratury mężczyzna na sto procent jest niewinny. W listopadzie 2001 roku media opisały ze szczegółami bestialski zbiorowy gwałt na 15-latce, za który został niesłusznie skazany. Tą sprawą żyła cała Polska.

Mimo że zbrodnia miała miejsce 1 stycznia 1997 roku, do dzisiaj jest wiele niewyjaśnionych kwestii w tej sprawie. Niepodważalnym faktem jest, że 31 grudnia 1996 roku rodzice 15-letniej Małgosi Kwiatkowskiej wyrazili zgodę na to, aby wraz z koleżanką poszła na sylwestrową zabawę we wsi Miłoszyce pod Wrocławiem. To była jej pierwsza impreza w życiu.

To była pierwsza impreza w jej życiu

Małgosia wyszła z domu o 18.00. My też pojechaliśmy na Sylwestra. Na ostatnim w życiu zdjęciu zrobionym tuż przed wyjazdem do Miłoszyc Małgosia ma na sobie czarną sukienkę zapiętą pod szyję, proste rozpuszczone włosy z grzywką. Skromna. To chyba najlepiej pasujące określenie — mówił przed sądem Krzysztof Kwiatkowski, pięć lat po śmierci swojej córki. „Ostatnie pięć lat to była dla nas gehenna” — powtarzał na rozprawie kilkukrotnie.

Miała wrócić pociągiem do domu

Zgodnie z obietnicą Małgosia miała wraz z koleżanką Iwoną wrócić nad ranem do domu. Mówiła rodzicom, że pojedzie pociągiem relacji Wrocław-Opole. Rano rodzice zauważyli, że ich 15-letnia córka nie wróciła do domu. Pojechali więc na miejsce, gdzie kilka godzin wcześniej zakończyła się zabawa. — O 7.00 rano byliśmy w Miłoszycach. Wioska spała — opowiadał ojciec. Wtedy rozpoczęli poszukiwania nastolatki.

Zobacz także

„Wioska spała”

Jej koleżanka Iwona powiedziała, że widziała Małgosię w drugim domu za świetlicą. — Rzuciło mi się w oczy, że na tym podwórku były powymiatane ścieżki w śniegu. Dopiero dużo później pomyślałem, że to dziwne. W Nowy Rok? Tak wcześnie rano? Zwłaszcza że w nocy padał śnieg. Jedna ścieżka prowadziła daleko, do płotu, w stronę stodoły — mówił w sądzie ojciec Małgosi.

„Sprawca działał jak sadysta”

Kilka godzin później znaleźli ciało 15-latki za stodołą. Leżała naga, bez butów w samych skarpetkach. Wkoło było widać ślady krwi na śniegu. Śledztwo prokuratury ujawniło wstrząsające szczegóły zbrodni. Biegły sądowy stwierdził, „że makabryczne obrażenia narządów rodnych, jakich doznała, mogły powstać od działania narzędzi tępych lub tępokrawędzistych, a sprawca działał jak sadysta lub powodowany chęcią zemsty, gdyż cierpiał niedyspozycję seksualną”.

Sekcja zwłok wykazała, że nastolatka zmarła w wyniku wychłodzenia. Sprawcy po brutalnym gwałcie i pobiciu zakrawającym na tortury pozostawili ją nagą na śniegu. Tej nocy był dwudziestostopniowy mróz. Wokół ciała znaleziono liczne ślady krwi Małgosi, co świadczyło, że prawdopodobnie wstała i usiłowała szukać pomocy. — Zabili nam córkę w środku wioski. Wokół bawiło się pięćset osób. Ludzie słyszeli, jak wzywała pomocy. Wołała: mamo, mamo! Mówili mi to później. Nikt jej nie pomógł. Umierała tam kilka godzin i nikt jej nie pomógł — mówił łamiącym głosem ojciec ofiary.

Zobacz także

Krzysztof Komenda zmieniał zeznania

Niespełna rok po zbrodni tuż przed Sylwestrem 1997 roku śledztwo zostało umorzone. Wtedy okazało się, że policjantom udało się odnaleźć rzekomego świadka tragedii. Był nim — później skazany, a w marcu 2018 r. uniewinniony — Krzysztof  Komenda.

„Krzysztof K., który kilkakrotnie przyznał się, że tej nocy zaprowadził Małgosię za stodołę. Przyznał, że odbył z nią stosunek seksualny, że potem zostawił ją temu drugiemu”. — pisał w 2001 roku portal wroclaw.naszemiasto.pl. Po latach okazało się, że zeznania te były wymuszone pobiciem podczas przesłuchania.

Tak brzmiały zeznania Tomasza Komendy, które później odwołał:

„W noc sylwestrową byłem w domu we Wrocławiu razem z kolegami i rodzicami. Piliśmy alkohol w umiarkowanych ilościach. Około 2.00 w nocy z pl. Grunwaldzkiego pojechałem autobusem do Gajkowa do kolegi Tomka, którego poznałem na meczu w piłkę nożną. Byłem u niego około 3.00. Zaproponowałem wyjście do Miłoszyc. Szliśmy tam pół godziny. Na dyskotece poznałem dziewczynę o imieniu Kaśka. Poszliśmy do lasu. Tam miałem z nią stosunek. Potem ona poszła do domu, a ja pojechałem do Wrocławia”.

Białe skarpetki z czerwonym paskiem

W 2017 r. zatrzymano w sprawie 42-letniego wtedy Ireneusza M. Jeden szczegół podczas śledztwa zdradził go i sprawił, że stał się głównym oskarżonym w sprawie. Ireneusz M. powiedział na przesłuchaniu, jaki kolor skarpetek w dniu zbrodni miała na sobie 15-latka. Były to charakterystyczne białe skarpetki z czerwonym poziomym paskiem. Ofiara w dniu tragedii ubrała je jednak pod grube, czarne getry, więc ktoś, kto znał kolor skarpetek, musiał widzieć ją wtedy nago. Potwierdziła się tym samym zasada, że nazwisko winnego znajduje się zazwyczaj w pierwszym tomie akt.

Tomasz Komenda został w 2004 roku skazany na 25 lat więzienia. 15 marca 2018 r. opuścił mury więzienia gdzie, jak się okazało, niesłusznie spędził 18 lat.

Tak Tomasz Komenda w towarzystwie mamy i przyjaciół opuszczał mury więzienia po 18 latach odsiadki:

RadioZET.pl/wroclaw.naszemiasto.pl/strz