MEN wydało miliony na platformę do zdalnej nauki. Co się z nią stało?

29.05.2020 10:34
zdalna nauka
fot. KFP/REPORTER

Ponad 16 mln złotych Ministerstwo Edukacji Narodowej miało zapłacić za platformę do zdalnych lekcji. Pieniądze wydano, a narzędzie wciąż nie działa, jak powinno. Podczas epidemii koronawirusa nauczyciele i uczniowie muszą korzystać z mniej bezpiecznych rozwiązań, a uczniom wolą wysyłać zadania.

O sprawie poinformowała "Gazeta Wyborcza". Na bezpieczną platformę, która miała umożliwiać rozmowę z uczniami z użyciem komunikatora i kamery, przesyłanie plików czy korzystanie z e-podręczników, MEN wydało ponad 16 mln zł.

Jak zauważa "Wyborcza", uczestnikom komunikującym się przez platformę nie groziłaby cyberprzemoc, a nauczycielom żarty ze strony uczniów. Zarówno jedna i druga strona nie musiałaby też instalować kilku aplikacji, by korzystać z Zooma, Skype'a, Messengera czy WhatsAppa.

Zobacz także

Ponad 16 mln zł za platformę do zdalnego nauczania. Co się z nią stało?

Przetarg na dostawę Zintegrowanej Platformy Edukacyjnej, dla której "architektura systemu powinna być skalowalna dla minimum 6 mln użytkowników", został zorganizowany jeszcze w 2018 roku. Oferty złożyły dwie firmy, wygrał Gromar, który był autorem takiego narzędzia do edukacji zdalnej dla Łodzi.

Założenie było takie, by platforma pozwalała na komunikację między użytkownikami, umożliwiała tworzenie klas i grup, monitorowanie postępów w nauce, prowadzenie lekcji online z użyciem kamery i mikrofonu oraz obsługę wideokonferencji.

Platforma nie spełnia jednak swojego zadania. Dopiero 11 maja udostępniono wewnętrzny komunikator, a wideokonferencje nie działają. Nauczyciele muszą korzystać z mniej bezpiecznych narzędzi dostępnych dla każdego. Boją się, że mogą stać się pośmiewiskiem internetu, dlatego zamiast prowadzić lekcje na żywo, wysyłają do uczniów pakiety zadań.

Co więcej, łącząc się z podopiecznymi przez Messengera czy WhatsAppa, boją się konsekwencji prawnych związanych z RODO.

Zobacz także

MEN: wideokonferencje dopiero w przyszłości

Co na to ministerstwo edukacji? Zarówno MEN, jak i firma Gromar podkreślają, że narzędzia do wideokonferencji i komunikatora nie było w umowie od początku, a miały być rozbudowane w przyszłości.

"Moduł komunikatora i transmisji online, który został uruchomiony 11 maja 2020 roku, nie był częścią zamówienia publicznego” - czytamy w oświadczeniu biura prasowego MEN, cytowanym przez "GW".

Zobacz także

Gromar: nauczycieli trzeba przeszkolić

Szef Gromaru tłumaczy z kolei, że wywiązał się ze wszystkich wymagań. Nadmienia także, że przy tworzeniu podobnych platform potrzeba czasu oraz przeszkolenia pracowników.

"Etapowość udostępniania użytkownikom kolejnych funkcji jest normalną strategią wdrażania systemów. Skoro nie ma możliwości przeszkolenia wszystkich nauczycieli z obsługi zaawansowanych narzędzi, wdraża się je etapami. Najpierw proste i najpotrzebniejsze, potem zaawansowane wymagające przeszkolenia. Używanie nawet popularnej platformy Moodle wymaga jednak przeszkolenia" - precyzuje.

Zobacz także

RadioZET.pl/"Gazeta Wyborcza"