Zamknij

Nie żyje Zdrój. Słynny wilk nie przeżył tragicznego wypadku

01.01.2020 10:01
Zdrój nie żyje. To słynny wilk potrącony przed świętami
fot. Stowarzyszenie dla Natury Wilk

Nie udało się uratować życia dorosłego samca wilka, który przed Bożym Narodzeniem wpadł pod auto koło Świecia. Jego losy i dziesięciodniowe próby leczenia śledziła cała Polska.

Wilk, którego ekolodzy nazwali Zdrój, wpadł pod koła samochodu na obwodnicy Świecia 23 grudnia. Wiadomość o wypadku szybko dotarła do członków Stowarzyszenia dla Natury Wilk. Z leśnikami, którzy zajęli się zwierzęciem, skontaktowała się jedna z jego liderek. Rozpoczęto organizację transportu. Drapieżnik trafił najpierw do Jaworza koło Bielska-Białej, gdzie wykonano wszystkie niezbędne zabiegi, a następnie do „Mysikrólika”.

Początkowo była nadzieja, że zwierzę przetrwa. Po upływie pierwszego okresu, gdy był podłączony do kroplówek, zaczął nawet samodzielnie pić i jeść. Później jednak stan się pogorszył.

Pomimo intensywnych wysiłków lekarza i dwóch techników weterynarii, kroplówek i kuracji lekami padł po 10 dniach. Sekcja wykazała, że pękła wątroba poważnie uszkodzona podczas wypadku

- czytamy na stronie stowarzyszenia.

Dzikie zwierzęta giną pod kołami samochodów

To drugi podobny przypadek w ostatnich miesiącach. W październiku samochód pod Kościerzyną potrącił młodego wilka. Ten miał jednak więcej szczęścia od Zdroja. Drapieżnik dzięki ekologom ze stowarzyszenia trafił do „Mysikrólika” i po miesięcznej rehabilitacji powrócił do swojego środowiska.

Ekolodzy podali, że w Sylwestra na stole operacyjnym padła również dorosła rysica z Magurskiego Parku Narodowego, która uległa kilka tygodni temu kolizji drogowej i miała strzaskaną przednią łapę.

Nie była w stanie polować. Została odnaleziona w stanie skrajnego wycieńczenia, odłowiona i przewieziona przez lekarzy weterynarii z Leska na operację do Krakowa. Byliśmy w drodze, żeby ją odtransportować na rehabilitację do »Mysikrólika«, gdy dotarła do nas informacja o jej śmierci

– poinformowało stowarzyszenie. Śmiertelną ofiarą zderzenia z pojazdem na drodze krajowej 17 stała się też dorosła rysica z Roztocza, matka siedmiomiesięcznego Horaja. Młodego rysia udało się odłowić i umieścić w "Mysikróliku". Będzie tam przebywał do uzyskania pełnej sprawności i umiejętności samodzielnego polowania.

„Apelujemy do wszystkich kierowców o większą uwagę i roztropność, szczególnie na odcinkach przechodzących przez lasy i mozaikę polno-leśną, czyli tam gdzie wielu zwykło mocniej naciskać na pedał gazu. Drogi łączą ludzi, ale brutalnie dzielą środowiska życia zwierząt. Aby przeżyć, dotrzeć na łowiska, do wodopojów, powrócić z pokarmem do młodych lub zaprowadzić je do upolowanej zdobyczy, muszą one podejmować codziennie ryzyko przejścia przez ruchliwe ludzkie drogi. I tam dopada je jadący z dużą prędkością pojazd. Większość ginie na miejscu, niewielka część przeżywa i albo jest odnajdywana i poddawana rehabilitacji, albo odczołguje się do lasu i kona w męczarniach. Prosimy zatem, pamiętajcie w Nowym Roku o dzikich zwierzętach i uważajcie na drogach” – zaapelowali ekolodzy ze stowarzyszenia Wilk.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP/Stowarzyszenie dla Natury "Wilk"