Zamknij

"Syn Jacka Kurskiego, Zdzisław, robił to, gdy miałam 9 lat". Reportaż Wyborczej

21.07.2020 10:03
"Syn Jacka Kurskiego, Zdzisław, robił to, gdy miałam 9 lat". Reportaż Wyborczej
fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER

"Zdzisław Kurski, najstarszy syn Jacka, zaczął mnie krzywdzić, gdy miałam dziewięć lat" – mówiła w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Magdalena Nowakowska.  Jej rodzice przez lata spędzali wspólnie wakacje z rodziną polityka PiS. Śledztwo w tej bulwersującej sprawie umorzono dwa razy – donosi gazeta.

"Zdzisław Kurski, najstarszy syn Jacka Kurskiego, zaczął mnie krzywdzić, gdy miałam dziewięć lat, a kiedy się wydało w 2015 r., sprawę dwukrotnie umorzono. Nie mam już zaufania do wymiaru sprawiedliwości" – brzmi wypowiedź Magdy Nowakowskiej we wstrząsającym reportażu "Gazety Wyborczej", opublikowanym we wtorek.

Jak donosi "Gazeta Wyborcza", Zdzisław Kurski miał wykorzystywać seksualnie pochodzącą z Trójmiasta Magdalenę Nowakowską, kiedy miała zaledwie 9 lat. Rodzice obecnie dorosłej już kobiety oraz rodzina Jacka Kurskiego przez szereg lat spędzali razem wakacje. Jak podkreślają autorzy reportażu, śledztwo w tej sprawie zostało już dwukrotnie umorzone.

Znałam Kurskich od zawsze. Bardzo przyjaźniłam się z ich najstarszym synem Zdzisławem. Traktowałam go jak starszego brata. Darzyłam zaufaniem. Teraz wiem, że on mnie najpierw oswajał. Często mnie przytulał, bawił się ze mną, gdy miałam siedem-osiem lat. Zaczął mnie krzywdzić, gdy skończyłam dziewięć. Przestał, gdy dostałam pierwszy okres. Może się bał, że zajdę w ciążę? Dopiero teraz jestem to w stanie poukładać chronologicznie i przyczynowo-skutkowo - opisuje Magdalena Nowakowska. Jak relacjonuje, na początku miała „czarną dziurę” w pamięci. W trakcie śledztwa wspomnienia wróciły ze zdwojoną siłą. Nastolatka zaczęła mieć napady lękowe, później doszło do próby samobójczej. Nie wiedziałam, co się dzieje. Moja terapeutka poprosiła mnie, gdy już byłam nastolatką, żebym przyniosła jej rysunki z dzieciństwa. Stwierdziła, że na każdym z nich pojawia się motyw męskiego członka. Rysowałam falliczne bazgroły. Kiedy spotkałam na ulicy czy w sklepie kogoś podobnego do Zdzisława, miałam natychmiast odruch wymiotny. Przypominał mi się jego penis w mojej buzi i nie mogłam tego dnia nic zjeść. Miałam problem, kiedy ktoś za mną stawał – napięte plecy, wszystko mnie bolało – bo Zdzisław brał mnie od tyłu

- miała wyznać dziennikarzom Magda Nowakowska, która dziś ma ok. 20 lat.

Syn Jacka Kurskiego, Zdzisław Kurski miał gwałcić 9-letnią córkę znajomych rodziny. Reportaż "Gazety Wyborczej"

Relacja pokrzywdzonej kobiety jest wstrząsająca.

W jednym ze wspomnień widzę słońce wpadające do pokoju na poddaszu i jego, jak mnie gwałci analnie. Miałam wtedy fioletową spódniczkę. Rodzice mnie tak ubierali. On podciągał materiał, zdejmował ze mnie majtki i mnie penetrował. Wkładał członka w każdą dziurę: w pupę, w pochwę, w usta. To się powtarzało raz za razem, aż się nasycił. Leżałam sparaliżowana. Mógł mnie r***ć jak lalę z sex-shopu. Mój umysł był gdzie indziej, kiedy mnie gwałcił. Inne wspomnienie to krew. Nie wiem, co zrobił z moimi zakrwawionymi majtkami czy prześcieradłem, kiedy przebił mi błonę dziewiczą. Tata i mama bardzo długo się obwiniali za przyjaźń z Kurskimi, ale to nie jest ich wina, co się stało. Chciałabym, abyście to wyraźnie zaznaczyli

- zastrzega kobieta w rozmowie, cytowanej przez "Wyborczą".

Próba samobójcza i depresja

Magdalena Nowakowska w wieku 14 lat zaczyna się okaleczać. Nastolatka wówczas nadużywa także ibuprofenu, zażywa całe opakowania tabletek oraz inne leki. W przytoczonej przez "Wyborczą" opinii psychologicznej może przeczytać, że "zachowania autoagresywne trwały od października 2014 do 30 stycznia 2015". To wtedy rodzice Magdaleny umieścili ją w ośrodku psychiatrycznym.

Przed 2015 r. zaczynała mi się depresja. Zaczęłam się ciąć. Chodziłam w bandażach po łokcie. W gimnazjum przez trzy miesiące łykałam po 20 tabletek ibuprofenu dziennie. Któregoś razu wysypały mi się puste opakowania z torby. Trafiłam na Srebrzysko, na oddział psychiatryczny dla dzieci

- miała powiedzieć dziennikarzom kobieta. Jak czytamy w gazecie, nastoletnia wówczas Magdalena miała po raz pierwszy powiedzieć o molestowaniu seksualnym w trakcie sesji terapeutycznej w 2015 roku. Miało to miejsce w czerwcu, kiedy opuściła szpital. Sesje terapeutyczne Magdy odbywają się w przychodni OptiMed. To właśnie ta placówka – po wyznaniu, jakie czyni nastolatka – zawiadamia wymiar sprawiedliwości. Sąd Rodzinny Gdańsk-Południe rozpoczyna postępowanie.

Zobacz także

"Wyborcza" zamieściła również treść wiadomości mailowej, którą matka Magdaleny Nowakowskiej wysłała do ówczesnej żony Jacka Kurskiego, Moniki Kurskiej. E-mail wysłany został 13 czerwca 2015 r.:

Moniu, postanowiłam napisać, ponieważ nie mam siły spotkać się z Tobą. (…) Musisz wiedzieć, choć to bolesna prawda dla matki, że Twój syn Zdzisław molestował seksualnie, na szczęście bez naruszenia, moją córkę. Robił to przez kilka kolejnych lat, zawsze w Danielinie, gdy my was odwiedzaliśmy i dzieci szły do pokoju grać w gry planszowe. Ona nie rozumiała, co się dzieje, ufała mu i myślała, że to nic złego. Prawdopodobnie zabronił jej mówić o tym, więc milczała. Zaczął wykorzystywać Madzię, gdy miała 6-7 lat [potem się okaże, że dziewięć], skończył, gdy [mój mąż] zerwał kontakty z Jackiem. Podczas terapii [Madzia] uświadomiła sobie, co się działo przez te lata. (…) Nie potrafię Ci powiedzieć, co czujemy, uwierz, nie chciałabyś być w naszej skórze. Twój syn potrzebuje psychiatrycznej, długotrwałej pomocy. Nie wiem, co zrobi psycholog mojej córki. Jego obowiązkiem jest zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. (…) Zrobię wszystko, by ratować moją kochaną córeczkę

- miała brzmieć wiadomość, wysłana przez matkę Magdy Nowakowej do ówczesnej żony Jacka Kurskiego. Odpowiedź Moniki Kurskiej, miała nadejść tego samego dnia, również zamieszczono w reportażu "Gazety Wyborczej". Monika Kurska miała przeprosić za to, czego miał dopuścić się jej syn.

Zobacz także

Aniu, nie mam słów, żeby powiedzieć, jak mi przykro, że takie cierpienie stało się Twoim udziałem. Zgłoście to jak najszybciej, ja nie chcę, by mój syn był dalej zagrożeniem dla innych. Przepraszam, ale nie wiem, czy mi kiedykolwiek wybaczycie

- miała napisać ówczesna żona szefa TVP.

Sprawę dwukrotnie umorzono

"Wyborcza" donosi, że postępowanie ws. wykorzystywania seksualnego nastoletniej Magdy Nowakowskiej wszczęto w 2015 roku, w listopadzie. Kiedy w czerwcu 2016 roku sprawa została przejęta przez Prokuraturę Okręgową w Gdańsku – umorzono ją w sierpniu 2017 roku. To popchnęło Magdalenę Nowakowską do próby samobójczej: nastolatka połknęła około 160 tabletek leków.

Zobacz także

Sprawa wróciła na wokandę w 2018 roku. Sąd w Kwidzynie wznowił śledztwo, które jednak znów umorzyła Prokuratura Okręgowa w Gdańsku Prawo. W zeszłym roku wygasło też prawo pokrzywdzonej do wniesienia skargi posiłkowej. Dlatego rodzina miała zdecydować się na rozmowę z mediami – czytamy. Na końcu reportażu zawarto również oświadczenie jego autorów mówiące o tym, że ujawnienie tej bulwersującej sprawy "leży w interesie społecznym".

Chcesz śledzić takie informacje na bieżąco? Dołącz do grupy Kronika kryminalna Radia ZET na Facebooku

Oświadczenie Jacka Kurskiego:

Oświadczenie syna Jacka Kurskiego: "Moje relacje z Magdą były czysto braterskie"

W związku ze szkalującym mnie artykułem w „Gazecie Wyborczej”, stanowczo zaprzeczam informacjom dotyczącym moich rzekomych intymnych relacji z Magdą Nowakowską. Moje relacje z Magdą były czysto braterskie. Współczułem jej, gdyż wiedziałem jak trudne ma życie z powodu uzależnienia ojca. Trwające od kilku lat próby oskarżenia mnie wiązałem dotąd wyłącznie z zemstą na moim ojcu, w związku z wyrzuceniem z pracy ojca Magdy. Mimo to nigdy nie prosiłem ojca o jakąkolwiek pomoc w tej sprawie. Tym fałszywym oskarżeniom samodzielnie stawiłem czoła w prokuraturze, która tę sfingowaną sprawę dwukrotnie umarzała. Dzisiejszy atak w „Gazecie Wyborczej” jest niezrozumiałym dla mnie ciosem zadanym mi osobiście przez stryja Jarosława. Autorów tekstu pozwę do sądu, gdyż brutalnie naruszyli dobra osobiste moje i moich najbliższych.

Antoni Kurski 

(syn Jacka Kurskiego zmienił imię)

RadioZET.pl/wyborcza.pl