Dostawał 500 plus, teraz musi zwrócić tysiące złotych

10.07.2019 11:27
Dostawał 500 plus, teraz musi zwrócić tysiące złotych
fot. PIOTR KAMIONKA/REPORTER

Pan Przemysław z Zielonej Góry przez rok pobierał świadczenie 500 plus, by następnie usłyszeć, że… pieniądze się mu nie należały. Na mieszkańca nałożono obowiązek zwrotu 11 tysięcy złotych z odsetkami – pisze „Gazeta Lubuska”. Na jego pobory wszedł komornik. Mężczyzna czuje się ofiarą błędu urzędników, magistrat stwierdza, że podawał on informacje niezgodne z prawdą.

500 plus do zwrotu – orzekł urząd, a po nim Samorządowe Kolegium Odwoławcze. Pan Przemysław nie dowierza w to co się dzieje. 

W 2016 roku, po wejściu w życie świadczeń wychowawczych, mężczyzna udał się do zielonogórskiego urzędu. Poprosił urzędnika o pomoc.

Czytamy, że mężczyzna ma dwójkę dzieci. Pierwsze mieszka z jego byłą żoną, drugie wychowuje wspólnie z obecną partnerką. Gdy składał wniosek usłyszał, że 500 plus należy się mu również za pierwsze dziecko, mimo że nie mieszka z ojcem. Wniosek został przyjęty, ojciec pobierał 1000 zł z programu rządowego. Pieniądze wpływały na konto nowej partnerki.

Mieszkaniec: "Uznali wniosek, teraz chcą zrzucić na mnie winę"

Po roku pan Przemysław udał się do urzędy chcąc przedłużyć wniosek. Wtedy okazało się, że pieniądze się mu nie należą. Mało tego, urzędnicy uznali, że pobierał je wcześniej bezpodstawnie. Usłyszał, że do wniosku nie może wpisać pierwszego dziecka, gdyż znajduje się pod opieką matki. W gazecie czytamy, że pytani o niedopatrzenie urzędnicy tłumaczyli, że nie mogli jak tego sprawdzić.

W urzędzie przyznali się, że ten wniosek w 2016 roku w ogóle nie powinien być przyjęty

pan Przemysław, dla „Gazety Lubuskiej”

Mieszkaniec odwołał się z decyzją do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które podtrzymało decyzję urzędu miasta.

Decyzja uprawomocniła się, ale mężczyzna nie wpłacił pieniędzy. Po 9 miesiącach otrzymał pismo o wejściu komornika na konto. Zaległe 11 tys. zł z odsetkami zostało przejęte. Mężczyzna czuje się oszukany:

- Rok temu pytałem kilka razy, czy wniosek jest dobrze wypełniony, a teraz chcą na mnie zrzucić winę. Uznali, że ja oszukałem urząd, bo wpisałem pierwszego syna. Ja niczego nie ukrywałem! – pan Przemysław.

Zobacz także

Urząd miasta: Poświadczył nieprawdę

Monika Zapotoczna z urzędu miasta w Zielonej Górze wyjaśniała na łamach gazety, że „to na wnioskodawcy spoczywa obowiązek podawania informacji zgodnych z prawdą”.

Nie zwalnia to wprawdzie organu z obowiązku podjęcia wszelkich czynności niezbędnych do dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego oraz rozwiązania sprawy stosownie do przepisów, jednakże organ nie ma obowiązku automatycznego weryfikowania wszystkich informacji, w tym w szczególności dotyczących miejsca zamieszkania

dyr. Monika Zapotoczna, UM w Zielonej Górze

Organ mógł umorzyć kwotę „nienależnie” pobranego 500 plus, jednak nie skorzystał z tej możliwości. Pan Przemysław może jedynie bezradnie rozłożyć ręce. Zarzeka się, że nie oszukał urzędników. Żałuje, że nie nagrywał rozmowy z 2016 roku...

RadioZET.pl/Gazeta Lubuska