Oddział szpitala zamknięty. 4-latek z koronawirusem, babcia zataiła prawdę

25.03.2020 16:52
Zielona Góra szpital koronawirus

Niewyjawienie prawdy o koronawirusie zakończyło się zamknięciem kolejnego oddziału szpitalnego. Lubuskie media donoszą, że opiekująca się 4-latkiem z Zielonej Góry babcia zataiła fakt, iż chłopiec miał styczność z chorującą matką. Dziecko miało pozytywny wynik testu na koronawirusa i styczność z lekarzami.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Dziecko przyjechało do szpitala Uniwersyteckiego w Zielonej Górze z babcią, 20 marca. Lekarze pytali opiekunkę, czy wraz z dzieckiem mogli być narażeni na wirusa Sars-Cov-2.

Zobacz także

Babcia zaprzeczyła, jednak test dziecka okazał się pozytywny. Okazało się, że kobieta zrelacjonowała medykom nieprawdę. Matka dziecka niedawno wróciła z Niemiec, miała mocny kaszel i gorączkę, objawy typowe dla koronawirusa.

Przez zatajenie najważniejszych informacji w wywiadzie, 24 marca Oddział Chirurgii Dziecięcej został zamknięty niemalże w całości. Dyżury zostały zawieszone, personel jest na kwarantannie, a pacjenci z chorobami chirurgicznymi są kierowani do Gorzowa i Poznania

- pisze dziś „Gazeta Lubuska”.

Zobacz także

Informacje potwierdziła dziennikowi lokalnemu rzeczniczka szpitala, Sylwia Malcher Nowak. Zastrzegła, że SOR działa normalnie.

Szpitalny Oddział Ratunkowy normalnie działa. Jeżeli chodzi o oddział chirurgii dziecięcej, to on był i tak powoli wygaszany, ze względu na obecną sytuację. Planowe zabiegi w większości się nie odbywały. W tej chwili jest on zamknięty, ale przebywa na nim dwójka dzieci i dedykowany personel. Dzieci są izolowane w kwarantannie i mają na wszelki wypadek robione wyniki odnośnie zakażenia koronawirusem

– przyznała rzeczniczka.

RadioZET.pl/Gazeta Lubuska