Związkowcy LOT-u strajkują. Przewodniczący związków złożą petycję w Kancelarii Premiera [WIDEO]

Joanna Zaremba
18.10.2018 07:12
Strajk związkowców LOT-u
fot. RadioZET

Kilkadziesiąt osób pikietą po godzinie 5.00 rano w siedzibie PLL LOT rozpoczęło w czwartek strajk. Związkowcy zapowiadają strajk „do skutku”. Spółka zapewnia, że żaden rejs tego dnia nie zostanie odwołany z powodu strajku. Rejsy odbywają się zgodnie z planem. Przewodniczący związków zawodowych zapowiedzieli, że o godzinie 12.00 złożą w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów petycję z postulatami.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

– Zebraliśmy się w holu siedziby spółki. Rozpoczynamy strajk, który ma polegać na niepodejmowaniu przez pracowników czynności lotniczych. Co oznacza, że osoby które tu przyszły, nie stawią się lub nie stawiły się dziś do pracy – powiedziała w czwartek przewodnicząca Związku Zawodowego Personelu Pokładowego i Lotniczego Monika Żelazik.

„Domagamy się zdjęcia presji”

Jak dodała, to, jak długo strajk będzie trwał, będzie zależało od tego, czy zarząd będzie rozmawiał z protestującymi i czy będzie chciał spełnić któryś z postulatów związkowych. – Będziemy tu tak długo, jak się da. Nie jesteśmy z nikim umówieni na rozmowy – powiedziała.

Zobacz także

– Domagamy się przede wszystkim przywrócenia mnie do pracy. Zdjęcia represji z ludzi, normalnej polityki społecznej w spółce – bo to jest spółka Skarbu Państwa – powiedziała pytana o powody strajku.

Żelazik dodała, że do protestujących mają dołączać kolejne osoby. Pytana, ile ich może być, powiedziała, że tego nie wie. – Swój udział tutaj zapowiedziało około 350 osób. Nie chcemy robić tutaj demonstracji w nocy. Mam nadzieję, że do tego czasu ktoś podejmie z nami rozmowy – powiedziała.

„Żaden rejs nie zostanie odwołany”

Dyrektor biura komunikacji LOT Adrian Kubicki powiedział w czwartek, że żaden rejs nie został tego dnia odwołany z powodu strajku. Dwa rejsy zostały odwołane z powodów technicznych. W sumie LOT w czwartek ma zrealizować około 350 przylotów do Warszawy i odlotów.

Zobacz także

– Mam informację sprzed chwili z naszego centrum operacyjnego, która mówi, że wszystkie rejsy powrotne do Warszawy – bo te rozpoczynają się najwcześniej – będą realizowane zgodnie z planem. Czy rejsy z Warszawy wystartują bez problemu – ostateczne potwierdzenie będziemy mieli mniej więcej za godzinę – powiedział.

Jak dodał, „na razie wiemy, że jest pikieta w siedzibie LOT kilkudziesięciu osób”. – W tym momencie nie jesteśmy w stanie jeszcze powiedzieć, ile z tych osób, które biorą udział w tej pikiecie, weźmie udział ostatecznie w strajku, czyli odmówi wykonania pracy, ponieważ pierwsze załogi meldują się około 6.30. Jest możliwość, że część osób tutaj znajdujących się wykona swoje obowiązki – powiedział Kubicki.

Jak przekazał, pierwszy rejs LOT realizuje o godzinie 7.15 . – Nie spodziewamy się, również po rozmiarach tej pikiety, większych zakłóceń w przelotach. Żaden rejs nie został odwołany z przyczyn strajku, dwa rejsy zostały odwołane z przyczyn operacyjnych –powiedział.

„Nielegalny strajk”                                        

Podkreślił, że akcja strajkowa jest nielegalna.

– Jesteśmy zakładnikami nielegalnego strajku. Do pikiety każdy ma prawo, dlatego ci pracownicy są tutaj w siedzibie spółki. Nie ma powodu do tego, aby pracownikom to utrudniać. Natomiast powstrzymanie się od pracy w dniu dzisiejszym jest nielegalne – podkreślił.

Zobacz także

Pytany, czy ktoś z zarządu wyjdzie do protestujących, powiedział, że spółka jest „szantażowana strajkiem, a to powoduje brak możliwości działań z naszej strony, dlatego że nie będziemy wykonywać żadnych ruchów, które by w jakikolwiek sposób legitymizowały nielegalny strajk”.

Głównym punktem sporu między związkami zawodowymi działającymi w LOT a władzami spółki jest wypowiedziany w 2013 roku regulamin wynagradzania z 2010 roku. LOT wówczas stanął na krawędzi bankructwa i musiał przeprowadzić restrukturyzację. Spółka otrzymała pomoc publiczną, którą notyfikowała Komisja Europejska. Stare zasady dot. wynagrodzeń zostały zastąpione nowymi, ramowymi – zdaniem związków – mniej korzystnymi dla pracowników. Obecnie płace zależą m.in. od wylatanych godzin. Związki zawodowe krytykują też władze spółki, że nowi pracownicy, np. stewardesy nie są zatrudniani na umowy o pracę, tylko na umowy cywilnoprawne lub prowadzą jednoosobową działalność gospodarczą.

RadioZET/PAP/JZ