Zamknij

Ciała młodej kobiety i rocznego dziecka leżały pod blokiem. "To był potworny dźwięk"

05.12.2022 21:37

Ciało młodej kobiety i niespełna rocznego dziecka znaleziono pod blokiem w Białymstoku. Tragedia wstrząsnęła mieszkańcami miasta. Kobieta miała skoczyć z 9. piętra. - Słyszałam, że tam wjechała, na dachu został wózek, telefon i ubrania - relacjonowała w rozmowie z Onetem sąsiadka.

policja
fot. JACEK BORON/REPORTER

Do tragedii doszło w poniedziałek rano. Ciała około 30-letniej kobiety i niespełna rocznego dziecka leżały pod blokiem w Białymstoku na ulicy Wiadukt. RadioZET.pl dowiedziało się nieoficjalnie, że mogło dojść do tzw. rozszerzonego samobójstwa, a matka miała wyskoczyć z dzieckiem z 9. piętra. 

- Przed godz. 10.00 dowiedzieliśmy się, że przed blokiem leżą dwie osoby - młoda kobieta i maleńkie dziecko. Okazało się, że 30-letnia kobieta i niespełna roczny chłopiec nie żyją. Trwają czynności policyjne, ustalamy wszelkie okoliczności - powiedział portalowi RadioZET.pl podinspektor Tomasz Krupa, rzecznik Podlaskiej Policji.

Tragedia w Białymstoku. "Na dachu został wózek, telefon i ubrania"

Tragedia wstrząsnęła lokatorami bloku. Sąsiedzi relacjonowali w rozmowie z Onetem, że kobieta mieszkała z mężem i dzieckiem na drugim piętrze. Jedna z sąsiadek słyszała upadek 30-latki. — Słyszałam to uderzenie. To był potworny dźwięk, jakby ktoś w blok uderzył. Godzinę później usłyszałam głośne stukanie do drzwi — opowiadała jedna z kobiet. Funkcjonariusze pytali ją, czy słyszała awantury u sąsiadów. Odpowiedziała, że tego ranka było spokojnie.

Inna z sąsiadek powiedziała z kolei, że zmarła kobieta miała skoczyć z dachu, gdzie jest taras widokowy dla mieszkańców. — Słyszałam, że tam wjechała, na dachu został wózek, telefon i ubrania — opowiadała.

Mieszkańcy zastanawiają się, co mogło sprawić, że kobieta targnęła się na swoje życie. Bliska sąsiadka stwierdziła, że rodzina to "normalni ludzie", a w mieszkaniu "nie było awantur". — Może to jakaś depresja poporodowa, żeby na taki krok się odważyć? To chyba najszybciej przychodzi do głowy — mówiła.

Podobnego zdania jest także jeden z sąsiadów. — Policja mówi, że samobójstwo rozszerzone. To może depresja? — powiedział. — Chyba z dachu skoczyła, bo oni byli ubrani w kurtki, słyszałem w przedszkolu, jak dzieci odbierałem — podsumował mężczyzna.

Gdzie szukać pomocy?

Osoby w kryzysie psychicznym lub borykające się z myślami samobójczymi mogą zadzwonić na bezpłatny telefon Centrum Wsparcia - 800 70 2222, który jest czynny przez całą dobę, siedem dni w tygodniu, również w święta. Pomoc można znaleźć także na stronie internetowej www.centrumwsparcia.pl.

NAPISZ DO NAS

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś intrygującego lub bulwersującego? Chcesz, żebyśmy opisali ważny problem? Napisz do nas! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać nam na informacje@radiozet.pl.

RadioZET.pl/Onet