Zamknij
Rodzice nieżyjącego 18-letniego Jakuba
Rodzice nieżyjącego 18-letniego Jakuba
fot: Mateusz Kapera

Ciało Jakuba odnaleziono w lesie. Nikt nie zabezpieczył śladów

Mateusz Kapera
Mateusz Kapera Redaktor Radia Zet
02.12.2022 15:56
02.12.2022 15:56

Jakub Schimanda był jedynym dzieckiem ogrodników, Marii i Leszka. 12 listopada 2014 roku powieszone na drzewie ciało 18-latka zostało odnalezione w lesie pod Golubiem-Dobrzyniem, w woj. kujawsko-pomorskim. Prokurator nie przyjechała na miejsce zdarzenia. Telefonicznie ustaliła, że chłopak popełnił samobójstwo. Sześć lat później Prokuratura Krajowa zamierzała postawić prokuratorom zarzuty dotyczące niedopełnienia obowiązków. Sąd Najwyższy nie uchylił jednak śledczym immunitetu, co nie pozwoliło pociągnąć ich do odpowiedzialności karnej.

W dniu śmierci Jakub nie pojawił się w szkole. Wagarował z kolegą, Karolem J. - Mówię: “Kuba w szkole nie byłeś”. Trochę się o to pokłóciliśmy, ale to nie było nic wielkiego. Kuba mówi: “jak wrócę, to pogadamy”. Wyszedł z domu wtedy i z Karolem pojechali. Już nie wrócił - mówi ojciec Jakuba, Leszek Schimanda.

Po kilku godzinach nieobecności Jakuba rodzice zaczęli go szukać. Pojechali do domu Karola J., aby dowiedzieć się, gdzie może być ich syn. Nie znaleźli go tam, więc zgłosili zaginięcie Jakuba na komendzie policji w Golubiu-Dobrzyniu. To tam dowiedzieli się, że ich syn nie żyje. - Mam takie wrażenie, że oni od razu wiedzieli, że Jakub nie żyje - mówi matka Jakuba, Maria Schimanda.

Karol jako ostatni widział Jakuba 

Powieszone ciało Jakuba Schimandy w lesie odnaleźli jego koledzy: Andrzej C., Łukasz P. i Damian Ż. Pojechali szukać tam chłopaka na prośbę Karola J. Niedługo po odcięciu Jakuba i ułożeniu go na ziemi zjawił się patrol policji wraz z Karolem. Nieopodal drzewa, na którym wisiał Jakub Schimanda, zaparkowany był jego samochód. Na ziemi leżał biały kabel. Wezwany na miejsce lekarz stwierdził zgon. 

Dyżurny policji zawiadomił prokuraturę w Golubiu-Dobrzyniu o śmierci 18-latka. Prokurator nie pojawił się jednak w lesie i nie zarządził sekcji zwłok. Telefonicznie ustalił z policjantami, że doszło do samobójstwa. Nikt nie zabezpieczył śladów - ani kabla, na którym miał wisieć Jakub. Funkcjonariusze nie dokonali oględzin miejsca znalezienia zwłok i samochodu Schimandy. Co więcej, policjanci przekazali auto kolegom Jakuba - Andrzejowi C. i Karolowi J. Ten ostatni, mimo że nie miał prawa jazdy, zwrócił samochód rodzinie Schimandów dopiero po pięciu dniach od śmierci Jakuba. 

Dwa dni później policja odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie śmierci Jakuba Schimandy. Mimo braku sekcji zwłok i nieprzesłuchania świadków, którzy jako pierwsi znaleźli ciało, policja i prokuratura bez wahania uznały, że Jakub popełnił samobójstwo. Coraz większe wątpliwości mieli jednak rodzice chłopaka. W zakładzie pogrzebowym usłyszeli, że syn nie miał zaciśniętych pięści i szczęki, co jest charakterystyczne dla osób, które się powiesiły. Na szyi nie miał typowej bruzdy wisielczej, a tajemniczy ślad przypominający zaciśnięty drut.

Kilka tygodni po śmierci Jakuba pełnomocnik rodziny Schimandów zaskarżył postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa. Domagał się przesłuchania kolegów, którzy odnaleźli ciało, oraz Karola J. To on ostatni widział Jakuba żywego. Prawnik rodziny Schimandów chciał również, aby prokurator zbadał telefon zmarłego 18-latka.

"Można mordować ludzi"

W grudniu Prokuratura Rejonowa w Golubiu-Dobrzyniu wszczęła śledztwo w sprawie śmierci Jakuba Schimandy. Po niespełna dwóch miesiącach ponownie umorzyła sprawę. Prokuratura nie znalazła dowodów wskazujących na to, że 18-latkowi ktoś pomógł w popełnieniu samobójstwa.

- Nic nie zostało zabezpieczone. Nie zostały zrobione zdjęcia na miejscu zdarzenia. Samochód został oddany postronnej osobie. Nic nie zostało zrobione. Jeżeli się stosuje takie procedury w 2014 roku to można mordować ludzi - bulwersuje się Leszek Schimanda.

Jakub Schimanda
Jakub Schimanda
fot. arch. prywatne

Nadzieja na rozwiązanie zagadki nadeszła dopiero cztery lata później. Po ujawnieniu nieprawidłowości w działaniu prokuratora przez telewizję TVN wybuchł skandal. Prokurator prowadząca sprawa została zdegradowana, a jej szef przeniesiony do innej prokuratury. Dla rodziców najważniejsza była jednak informacja o wznowieniu prokuratorskiego śledztwa w sprawie śmierci ich syna, Jakuba. Czy chłopak targnął się na swoje życie? Czy ktoś mu w tym pomógł? A może został zamordowany, a samobójstwo zostało upozorowane?

Nie zostały zrobione zdjęcia na miejscu zdarzenia. Samochód został oddany postronnej osobie

Posłuchaj podcastu kryminalnego Radia ZET "Materiał dowodowy" i dowiedz się, czy zagadka tajemniczej śmierci 18-letniego Jakuba została rozwiązana. Zapraszają Klaudia Bochenek i Mateusz Kapera. 

"Materiał dowodowy" to reporterski podcast kryminalny Radia ZET przygotowywany przez dziennikarzy Mateusza Kaperę i Klaudię Bochenek. Przybliżamy słuchaczom najciekawsze sprawy kryminalne, które wydarzyły się w Polsce. Odkrywamy nowe fakty i rozmawiamy z rodzinami nie tylko ofiar, ale także oprawców. Nowe odcinki, co dwa tygodnie na player.radiozet.pl, kanale Youtube Radia ZET i najpopularniejszych platformach streamingowych.

Mateusz Kapera
Mateusz Kapera

Dziennikarz RadioZET.pl. Śledzi tajemnicze powiązania w sferze polityki i biznesu. W weekendowym magazynie Radia ZET publikuje materiały dla czytelników ciekawych świata. Wcześniej dziennikarz programu Uwaga! TVN i krakowskich redakcji Polska Press. Były członek Stowarzyszenia MediaTory. Masz temat? Napisz: mateusz.kapera@radiozet.pl

Twitter: https://twitter.com/MateuszKapera