Zamknij

Afera w kuratorium. Dyrektor miał wysyłać podwładnym pornografię. "Proste jak j****ie dzieci"

02.12.2022 11:45

"Nalej mi czarnej cipuleńki" - tak miał się zwracać do pracownic Jacek Zawiśliński, dyrektor Delegatury Kuratorium Oświaty w Ciechanowie. Podwładne twierdzą też, że wysyłał im treści o charakterze pornograficznym - dowiedział się TVN24. W kuratorium powołano komisję antymobbingową, sprawie przygląda się również prokuratura. Dyrektor stwierdził, że zarzuty są nieprawdziwe.

Pracownicy skarżą się na mobbing w kuratorium w Ciechanowie
fot. KAROLINA MISZTAL/REPORTER/Zdjęcie ilustracyjne

Jacek Zawiśliński był radnym PiS. Mandat złożył w 2016 roku, gdy wygrał konkurs na stanowisko zastępcy Delegatury Kuratorium Oświaty w Ciechanowie. Ustawa o służbie publicznej zakazuje łączenia wypełniania mandatu z pracą na stanowisku, które objął. 

Zawiśliński już po kilku dniach w delegaturze w Ciechanowie zaczął pełnić obowiązki dyrektora. Oficjalnie został nim w marcu 2018 roku.

Komisja antymobbingowa w Delegaturze Kuratorium Oświaty w Ciechanowie

Dziennikarki TVN24 opisały szereg nieprawidłowości, których według pracowników dopuszczał się dyrektor. Podwładni Zawiślińskiego wysłali skargi m.in. do związków zawodowych i prokuratury. 

"Najgorsze jest to, że dyrektor nachalnie rozsyłał do pracowników treści nie tylko pornograficzne, ale i pedofilskie" - cytuje TVN24. W innym fragmencie czytamy: "Powiedzenie dyrektora «proste jak jeb…e dzieci» doprowadziło nas, autorów tego pisma, do ostateczności".  

W skardze do prokuratury pracownicy zarzucili Zawiślińskiemu, że delegatura pod jego rządami funkcjonuje na zasadzie prywatnego folwarku. - Praca w delegaturze, odkąd pamiętam, wiąże się ze zmienianiem jej dyrektorów wraz z kolejnymi politycznymi miotłami - powiedziała w rozmowie z TVN24 jedna z osób pracujących w kuratorium. - My się już przyzwyczailiśmy, że co zmiana władzy, to zmiana dyrektora. I póki to pozwala robić swoje, to już trudno. Jednak tak źle, jak za dyrektora Zawiślińskiego, nigdy nie było - dodała.

Jacek Zawiśliński miał wysyłać podwładnym pornografię

Pracownicy uważają, że obecny dyrektor nie jest kompetentną osobą, a decyzje podejmują za niego zaufani podwładni. “To ich hołubił i nagradzał, równocześnie obrażając i deprecjonując innych” - czytamy. 

Pracowników miał określać m.in. jako "nawiedzoną", "matkę generalną", "miękkiego", "śmierdziela", "murenę", "ADHD" czy "wielką stopę". O rzeczniku mazowieckiego kuratorium mówił "Kulmacycki".  

Jedna z podwładnych skarżyła się, że wysyłał jej w czasie pracy memy z treściami erotycznymi na WhatsAppie: "Seks jest jak sport, żeby mieć pozytywne efekty, nie wystarczy oglądać, trzeba ćwiczyć" albo "Kiedy wychodziłam za mąż miałam dziurkę jak dwadzieścia groszy, a teraz mam jak pięć złotych".  

- Niektóre wiadomości przychodziły do mnie po godzinach pracy, nawet po 22. Wydaje mi się, że upatrzył sobie moją osobę. Mam rodzinę, na te nieakceptowalne przeze mnie memy od dyrektora nie reagowałam. Potem dowiedziałam się, że opowiada za plecami, że jestem niekompetentna. Cała ta sytuacja wiele mnie kosztuje, wszyscy żyjemy w permanentnym stresie. Musiałam skorzystać z pomocy specjalisty - powiedziała Zofia w rozmowie z TVN24.

Zwrócili się o pomoc do posłanki PiS Anny Cicholskiej

Pracownicy powiadomili Annę Cicholską z PiS krótko po rozpoczęciu roku szkolnego 2022/23. Posłanka zgłosiła sprawę kuratorium w Warszawie. Mazowieckie Kuratorium Oświaty zdecydowało 27 września o powołaniu komisji antymobbingowej w ciechanowskiej delegaturze, która miała zbadać zgłoszone nieprawidłowości. Pracownicy szukali też wsparcia u związkowców, ponieważ obawiają się, że sprawa zostanie zamieciona pod dywan. 

"W Kuratorium w Warszawie przesłuchano jedynie zausznice dyrektora i dwie osoby wdzięczne, bo ostatnio przyjęte do pracy i przesłuchano już tylko samego dyrektora. Chcą po prostu urwać sprawie łeb. Nie dopuszczają przed komisję poniżanych pracowników, a jedynie te dwie kobiety i osoby wdzięczne od niedawna za przyjęcie do pracy" - czytamy. 

Pismo wysłano również do Związku Nauczycielstwa Polskiego, który z kolei powiadomił prokuraturę. 29 listopada Przemysław Bońkowski z ciechanowskiej prokuratury poinformował TVN24, że śledczy 7 listopada poprosili policję o zweryfikowanie informacji zawartych w piśmie. Na razie nie uzyskał jeszcze od policjantów informacji dającej podstawy do wszczęcia śledztwa. 

Kontrolę zapowiedziała Państwowa Inspekcja Pracy. Natomiast rzecznik kuratorium w Warszawie Andrzej Kulmatycki poinformował, że komisja antymobbingowa zakończyła już pracę. Kurator na podstawie jej ustaleń podejmie decyzję o ewentualnych działaniach. 

Jacek Zawiśliński zaprzeczył wszystkim zarzutom. W odpowiedzi na pytania TVN24 stwierdził, że nikogo nie faworyzował i nie dopuścił się mobbingu. “Nie dochodziło z mojej strony do zachowań, które miały polegać na ośmieszaniu pracowników, kierowaniu niestosownych wypowiedzi lub przesyłaniu pracownikom zdjęć i filmików o zabarwieniu erotycznym oraz mogących obrazić czyjeś poglądy lub uczucia” - oświadczył.

RadioZET.pl/TVN24