Zamknij

Mieszkała z 2-letnią córką w namiocie. Pani Alina opowiedziała, jak do tego doszło

25.11.2022 08:15

Pani Alina od października koczowała z 2-letnią córką Natalią w namiocie na gdańskiej Zaspie. - Córka to całe moje życie - powiedziała "Faktowi" 24-latka. - Z biedy posypało mi się wszystko - wyznała. Dziewczynka trafiła do szpitala, a później zostanie przekazana do pieczy zastępczej. Kobieta zapewnia, że będzie walczyć o córkę. Na razie zamieszka w schronisku dla bezdomnych.

Pani Alina mieszkała z 2-letnią córką w namiocie
fot. Pomorska Policja

24-letnia pani Alina koczowała w namiocie ze swoją 2-letnią córką Natalią w lesie przy al. Jana Pawła II w Gdańsku. Mieszkańcy zgłosili sprawę strażnikom miejskim, którzy z kolei poinformowali pracowników Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie. 

Interwencja rozpoczęła się w poniedziałek po południu. Okazało się, że w namiocie mieszkały trzy dorosłe osoby, które nie chciały wpuścić do środka pracownika socjalnego i strażnika miejskiego. Wezwano więc policję. - Ze środka wydobywał się dym papierosowy, a dwulatka wyglądała na wyziębioną i miała na sobie koszulkę z krótkim rękawkiem - przekazała wówczas oficer prasowa KMP w Gdańsku podinsp. Magdalena Ciska.

Gdańsk. 24-latka mieszkała z 2-letnią córką w namiocie

Pani Alina powiedziała, że zemdlała, gdy w koczowisku pojawiła się policja. - Córka to całe moje życie (...). Z biedy posypało mi się wszystko - wyznała. Matka dziewczynki w rozmowie z “Faktem” wyjaśniła, w jaki sposób znalazła się w tak trudnej sytuacji. Kobieta powiedziała, że jej mąż nie wywiązywał się z obowiązków domowych, nie opiekował się dzieckiem i całymi dniami siedział przed komputerem. - Sama utrzymywałam rodzinę, mąż nie dawał nam żadnego wsparcia - mówiła dziennikowi.

Koczowisko na gdańskiej Zaspie, w którym pani Alina żyła z 2-letnią córką
fot. Pomorska Policja/Koczowisko na gdańskiej Zaspie, w którym pani Alina żyła z 2-letnią córką

24-latka podjęła decyzję o wyprowadzce w 2021 roku, tuż przed Wigilią Bożego Narodzenia. Z okolic Lublina przeniosła się do znajomych w Łobzie w woj. zachodniopomorskim, a gdy stracili wynajmowane mieszkanie, trafiła do Gdańska. W namiocie mieszkała od października.

Kobieta liczyła, że uda jej się przetrzymać trudniejszy czas w namiocie, zanim odłoży pieniądze na wynajęcie czegoś. - Pracowałam, gdzie się dało, także jako sprzątaczka. Pomóc miał nam mediator, ale mąż się na to nie zgodził. Kiedyś w ósmym miesiącu ciąży obudził mnie o 5.30 i kazał iść do pracy, za niego, bo jemu się nie chciało, osiem i pół godziny byłam tam na nogach - wspominała w rozmowie z “Faktem” 24-latka. 

2-letnia Natalia została odebrana matce. Dziewczynka trafiła do szpitala, później ma zostać przekazana do pieczy zastępczej. - Sąd Rodzinny działając w trybie zabezpieczenia, zdecydował o umieszczeniu dziecka w pieczy zastępczej wskazanej przez Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie w Gdańsku. Wszczęte z urzędu zostało też postępowanie o pozbawienie lub ograniczenie władzy rodzicielskiej nad małoletnią - przekazał w czwartek PAP rzecznik Sądu Okręgowego w Gdańsku sędzia Tomasz Adamski. Pani Alina zapowiedziała, że zrobi wszystko, by odzyskać dziecko.

2-letnia Natalia trafiła do szpitala
fot. Pomorska Policja/2-letnia Natalia trafiła do szpitala

24-latce w środę postawiono zarzuty narażenia córki na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Tego samego dnia Sąd Rejonowy w Gdańsku nie stosując się do wniosku prokuratury, która chciała tymczasowego aresztu dla kobiety, zdecydował o zastosowaniu wobec niej dozoru policyjnego.

Pani Alina otrzymała dwie oferty pomocy

Pani Alina zamieszka w schronisku dla bezdomnych. Jak powiedziała PAP zastępczyni prezydent Gdańska ds. spraw rozwoju społecznego i równego traktowania Monika Chabior, kobiecie zostały przedstawione dwie oferty pomocy. 
 
- Jedna w ośrodku interwencji kryzysowej, a druga w schronisku dla osób bezdomnych. Ponowiono też ofertę pomocy w stosunku do dwóch pozostałych osób (kobieta i mężczyzna - red.), które przebywały z matką dwulatki. Ostatecznie stanęło na tym, że dwie panie przyjęły pomoc w postaci miejsca w schronisku dla kobiet, natomiast pan przyjął ofertę pomocy w schronisku dla mężczyzn - wyjaśniła. 
 
Wiceprezydent podkreśliła, że 24-latka będzie mogła skorzystać w Gdańsku z kompleksowej pomocy. - Mamy pomoc psychologiczną, mamy też cały zestaw narzędzi aktywizacyjnych. Generalnie w takich sytuacjach staramy się prowadzić pewien rodzaj pogłębionej pracy socjalnej - powiedziała. 
 
Dodała, że pracownicy socjalni z Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie przeprowadzili już wywiad środowiskowy z matką dwulatki. - Niestety nie byli oni jeszcze w stanie wykonać żadnej pogłębionej diagnozy - mówiła wiceprezydent. Kobieta w rozmowie z PAP wyznała, że jest wstrząśnięta sytuacją. 

NAPISZ DO NAS

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś intrygującego lub bulwersującego? Chcesz, żebyśmy opisali ważny problem? Napisz do nas! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać nam na informacje@radiozet.pl.

 
RadioZET.pl/PAP/Fakt