Zamknij
Miejsce uderzenia rakiety w Przewodowie
Miejsce uderzenia rakiety w Przewodowie
fot: Wojtek Radwanski/AFP/East News

"Jesteśmy państwem przyfrontowym". Generał zdradza, jak uniknąć "drugiego" Przewodowa

Mikołaj Pietraszewski
Mikołaj Pietraszewski Redaktor Radia Zet
18.11.2022 15:16

Jesteśmy państwem przyfrontowym i też musimy wiedzieć, co się dzieje, żeby podejmować decyzje adekwatne do tego, co może się wydarzyć - mówił w podcaście „Machina Władzy” gen. Leon Komornicki, komentując incydent w Przewodowie na Lubelszczyźnie. Były wiceszef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego zaapelował również o nowe dostawy broni dla Ukrainy oraz ocenił politykę komunikacyjną polskiego rządu.

Gen. Leon Komornicki był gościem najnowszego odcinka podcastu „Machina Władzy” w Radiu ZET. Jego zdaniem „jesteśmy świadkami, a po części uczestnikami, wojny w Ukrainie oraz o Ukrainę, która trwa od 2014 roku”, czyli od aneksji Krymu przez Rosję. - Teraz trwa jej drugi etap. Inaczej mówiąc: totalny – mówił.

Systemy muszą być zlinkowane”

Skomentował również incydent, do którego 15 listopada w położonej blisko granicy z Ukrainą wsi Przewodów (woj. lubelskie). Doszło tam do eksplozji pocisku rakietowego, w wyniku której zginęły dwie osoby. Rakieta najprawdopodobniej została wystrzelona przez siły ukraińskie w celu obrony przed zmasowanym atakiem rosyjskich pocisków. Polskie władze jednoznacznie podkreśliły, że „nie był to intencjonalny atak na Polskę”, a „pełną odpowiedzialność za tę tragedię ponosi Rosja”.

- W tej przestrzeni, w której systemy ukraińskie obejmują swoim działaniem całe terytorium Ukrainy, siłą rzeczy sięgać mogą także do granic Rzeczypospolitej. Dlatego tak ważne jest zlinkowanie obrony powietrznej Polski z obroną powietrzną Ukrainy. Nie, żebyśmy stanowili część tej obrony, tylko byśmy pozyskiwali, w realnym czasie, informacje o tym, że strona ukraińska walczy z systemami rakietowymi Rosji, które są systemami manewrującymi.

Miejsce wybuchu w Przewodowie
Miejsce wybuchu w Przewodowie
fot. PAP/Jakub Szymczuk/KPRP

- Chodzi o obieg informacji. To istotne nie tylko z punktu widzenia budowania świadomości o tym, co ma miejsce w Ukrainie. My jesteśmy państwem przyfrontowym i też musimy wiedzieć, co się dzieje, żeby podejmować decyzje adekwatne do tego, co może się wydarzyć – podkreślał. W jego opinii „musimy być przygotowani, że mogą nastąpić tego typu incydenty”, a Ukraina powinna być zobowiązana do informowania strony polskiej zarówno o zagrożeniu uderzeniem rosyjskich systemów rakietowych, jak i ukraińskich, używanych w celach obronnych.

Musimy być przygotowani, że mogą nastąpić tego typu incydenty

W opinii Komornickiego ludność cywilna, zamieszkała w przygranicznych rejonach woj. lubelskiego czy podkarpackiego, powinna być objęta ukraińskim systemem ostrzegania i alarmowania o uderzeniach z powietrza. Podobnie jak ostrzegani są mieszkańcy Ukrainy, który „wiedzą, co w takiej sytuacji zrobić, że trzeba się schować do schronu, nie wychodzić na zewnątrz”. - Obrona państwa to nie tylko obrona terytorium, ale przede wszystkim narodu. To człowiek stanowi o sile państwa, armii, to jest fundament – zaznaczył. Podał przykład rosyjskiego wojska, które pomimo nowoczesnej technologii przegrywa z uwagi m.in. na bardzo niskie morale wśród żołnierzy.

Rząd zachował się prawidłowo”

Wspomniał również o AWACS-ie, czyli NATO-wskim systemie wczesnego ostrzegania, który „wisi 11 km w powietrzu i działa 24 godziny na dobę”. - Ten system „widzi” na odległość 500 km poza horyzont i może identyfikować konkretne obiekty – wyjaśniał. AWACS faktycznie zidentyfikował, że rakietę wystrzelono z terytorium Ukrainy, ale b. wiceszef Sztabu Generalnego zwrócił uwagę, że informację tę jako pierwsze podały zagraniczne agencje prasowe. - Pojawiły się doniesienia, że to Rosja. Powstała masa domysłów, media oszalały - mówił. Jednocześnie podkreśla, że rząd i otoczenie prezydenta „zadziałały prawidłowo w oparciu o informacje, które posiadali”.

- Wdrożono wszelkie procedury, rozpoczęto konsultacje. A to, że Sztab Generalny nie wiedział, co dokładnie się wydarzyło w przestrzeni powietrznej, w oparciu o dane, która miał AWACS, to jest kwestia poprawienia systemowego obiegu informacji. Tak nie może być, że czekamy tak długo – stwierdził.

Mateusz Morawiecki i Andrzej Duda w trakcie konferencji po spotkaniu prezydenta z premierem i ministrami
Mateusz Morawiecki i Andrzej Duda w trakcie konferencji po spotkaniu prezydenta z premierem i ministrami
fot. Oleg Marusic/REPORTER/East News

- Rząd apelował o powagę i rozwagę, nie nadając informacji z amerykańskiego prasy żadnej oficjalnej podstawy – mówił. Zwrócił uwagę, że podobnie postępowały władze USA, choćby w trakcie „bardzo wstrzemięźliwej” konferencji prasowej rzecznika Departamentu Obrony. Zaapelował też, aby „nie wykorzystywać tej sprawy do bitwy politycznej”, gdyż „to niestosowne”.

- Wniosek z tego jeden: trzeba uporządkować obieg informacji i zlinkować z obroną powietrzną nasz system powiadamiania i ostrzegania obrony powietrznej kraju. Informacje uzyskane przez AWACS muszą być w pierwszej kolejności dostarczone do Wojska Polskiego – ocenił.

Świat nie może się przyglądać”

Gen. Komornicki nie miał wątpliwości, że to, co Rosja robi w Ukrainie, to próba „powolnej eksterminacji narodu ukraińskiego” i „spowodowania katastrofy humanitarnej”. - Dzisiaj nie trzeba zakładać obozów koncentracyjnych, jak w czasie II wojnie światowej robili Niemcy i Rosjanie. Eksterminację można prowadzić przez systemy walki – tłumaczył.

- Świat nie może się temu biernie przyglądać. Trzeba dostarczyć Ukrainie systemy obrony przeciwpowietrznej średniego zasięgu. O to od kwietnia proszą prezydent Zełenski i głównodowodzący sił zbrojnych Ukrainy gen. Załużny. Nie chodzi o to, by osłaniać każdą pojedynczą miejscowość, tylko infrastrukturę krytyczną, jak np. sieci energetyczne. Inaczej zaraz tam zabraknie ogrzewania, wody, prądu i będzie dramat – konstatował. Podkreślił, że w strategicznym interesie Polski jest to, by Ukraina tę wojnę wygrała i dlatego musimy, tak samo wyraźnie, jak Ukraińcy, domagać się dostarczenia im broni, która pozwoli zyskać przewagę nad Rosją.

Świat nie może się biernie przyglądać. Trzeba dostarczyć Ukrainie systemy obrony przeciwpowietrznej średniego zasięgu

W jego opinii konieczne jest wyposażenie przez państwa zachodnie Ukraińców w taki rodzaj uzbrojenia, który pozwoliłby im nie tylko bronić się na swoim terytorium, ale też zaatakować cele poza granicami, już na terytorium Rosji. - Trzeba im też dostarczyć systemy rakietowe dalekiego zasięgu ziemia-ziemia. HIMARS-y, choć odgrywają istotną rolę, sięgają jedynie na głębokość 70 km – zauważył.

Wołodymyr Zełenski
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski
fot. Genya Sanilov/AFP/East News

Jego zdaniem argument Zachodu, że taka broń w rękach Ukrainy doprowadzi do eskalacji konfliktu, „nie jest żadnym merytorycznym argumentem, a jedynie usprawiedliwieniem bierności”. Często używane w dyskursie militarnym pojęcie „broni defensywnej” (czyli takiej, w jaką Zachód chce na razie wyposażać Ukrainę) nazwał „dziwną konfiguracją werbalną”. - Coś takiego po prostu nie istnieje – skwitował.

Jednocześnie przyznał, że ta narracja, zamiast powstrzymywać, „tylko ośmiela Rosję do dalszych ataków”. - Nie jest sztuką bronić się na terytorium własnego państwa, sztuką jest robić to już na terytorium przeciwnika. Żeby jego zgrupowania w wymiarze lądowym, poprzez obezwładnione i osaczanie, zostały rozbite już na jego terenie, żeby nie mógł przekroczyć granicy państwa – oznajmił.

Leon Komornicki (ur. 1947) - polski wojskowy, generał dywizji Wojska Polskiego w stanie spoczynku, w latach 1992-97 zastępca szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Od 1991 do chwili obecnej przewodniczący zarządu Fundacji Poległym i Pomordowanym na Wschodzie.

Mikołaj Pietraszewski
Mikołaj Pietraszewski

Poznaniak na emigracji w stolicy. Absolwent kulturoznawstwa na UAM w Poznaniu oraz Uniwersytecie Warszawskim. Dziennikarz, specjalizujący się w wywiadach. Fanatyk piłki nożnej, polskiej polityki, filmów Stanleya Kubricka oraz muzyki post-punk i synthpop (oraz bardzo wielu innych gatunków, może poza noise'em). W wolnych chwilach wsiada na rower lub pochłania literaturę faktu. Kocha Włochy, Wielką Brytanię i rodzinną Wielkopolskę. Nade wszystko nienawidzi buraków i orzechowej wódki.

Kontakt: mikolaj.pietraszewski@eurozet.pl

Instagram: hejpietrach