Zamknij

Kurski z Glapińskim wykiwali Kaczyńskiego, a rosyjski agent SKW Macierewicza

09.12.2022 14:50

Autorzy podcastu "Podejrzani Politycy Extra" RadioZET.pl i aplikacji Upday znów przedstawiają kulisy polskiej polityki. Jacek Kurski, były prezes TVP, zapowiedział, że się z niej wycofuje. Wygląda jednak na to, że zwyczajnie nie miał wyboru. Musi teraz wyprowadzić się do USA, bo praca w Banku Światowym tego wymaga. Kiedy wróci, może nie mieć, czego szukać. Zrekonstruowaliśmy bieg zdarzeń, który pokazuje, co jest prawdziwą przyczyną jego upadku. W drugiej części podcastu bierzemy pod lupę konsekwencje działalności oskarżanego o szpiegostwo Tomasza L., który okazuje się być współpracownikiem Macierewicza z czasów, gdy ten likwidował WSI. Czy to oznacza, że nasze służby są tak bardzo zinfiltrowane, że trzeba będzie je po wyborach budować od zera?

Jacek Kurski i Antoni Macierewicz na odsłonięciu Anny Walentynowicz w 86 rocznice urodzin
fot. WOJCIECH STROZYK/REPORTER

Kolejne wydanie specjalne podcastu „Podejrzani Politycy Extra” zdominował temat niespodziewanej fuchy Jacka Kurskiego, a także fatalnej kondycji służb specjalnych. Gościem Radosława Grucy z RadioZET.pl był Mariusz Gierszewski, dziennikarz śledczy Radia ZET nominowany w kategorii news do najważniejszej branżowej nagrody Grand Press.

W ostatnim tygodniu znów uwagę zwrócił na siebie Antoni Macierewicz, były minister obrony narodowej. W sejmie pod jego adresem z ław opozycji rozległy się krzyki „ruski agent”, a w środę reporter TVN24 Piotr Świerczek ujawnił, że aresztowany w marcu tego roku pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Rosji urzędnik warszawskiego ratusza i Urzędu Stanu Cywilnego Tomasz L. pracował w 2006 roku w komisji likwidacyjnej Wojskowych Służb Informacyjnych.

Od kiedy przekazywał informacje służbom Władimira Putina? Tego przedstawiciele koordynatora służb specjalnych nie ujawnili, ale nieoficjalnie dziennikarze TVN24 ustalili, że Tomasz L. miał otrzymać certyfikat umożliwiający wgląd w dokumenty o klauzulach tajne i ściśle tajne w 2006 roku. Cytowany w materiale dziennikarskim Radosław Sikorski, dziś europoseł PO, a za pierwszych rządów PiS minister obrony narodowej, wspomina, że próbował blokować nominację Macierewicza na szefa komisji weryfikacyjnej z tak szerokimi kompetencjami.

Ostatecznie odpowiedzialność za nominację kontrowersyjnego polityka wziął na siebie Jarosław Kaczyński, ale już jako premier. Gdyby rok wystawienia certyfikatu się potwierdził, byłaby to kolejna decyzja w instytucjach kontrolowanych przez Macierewicza, która budzi pytania o to, jak bardzo spenetrowane przez obce służby były instytucje polskiego państwa.

W 2017 roku Gruca na łamach Faktu ujawnił już, że Jacek Kotas, wiceminister w rządzie Kaczyńskiego, ówczesnego premiera, otrzymał dostęp do tajnych dokumentów od SKW, mimo że jego kontakty z ludźmi robiącymi interesy w putinowskiej Rosji powinny to wykluczać. Kotas, nazywany przez aktywistów miejskich „rosyjskim łącznikiem”, otrzymał certyfikat bezpieczeństwa od Służby Kontrwywiadu Wojskowego, powołanego przez Macierewicza w miejsce Wojskowych Służb Informacyjnych. Sprawa do dziś nie została ostatecznie wyjaśniona, ale kolejny fakt obecności osób ze związkami z Rosją w otoczeniu Macierewicza coraz bardziej bulwersuje opinię publiczną.

Jako polityczne wydarzenie tygodnia dziennikarze wskazali ewakuację Jacka Kurskiego za ocean. O co chodzi? Jak wyjaśnia Mariusz Gierszewski, Kurski do końca walczył o posadę w rządzie, ale ostatecznie przekazał, że wycofuje się z polityki. Nie będzie jednak bezrobotny, bo pomocną dłoń podał mu prezes NBP Adam Glapiński i wysłał go na lukratywne stanowisko w Banku Światowym. Wciąż brak oficjalnego stanowiska PiS w tej sprawie, a politycy partii rządzącej wyglądali na zaskoczonych nominacją.

Według Grucy Jarosław Kaczyński wprawdzie dał Kurskiemu zgodę na poszukiwanie sobie pracy, ale nie wiedział o tym, że Glapiński pomoże mu wyjechać do USA na prestiżowe stanowisko. Skąd taki ukłon Glapińskiego w stronę Kurskiego? W ten sposób prezes NBP mógł się odwdzięczyć za laurki, jakie emitował w Wiadomościach Jacek Kurski w czasach, gdy był prezesem, ale przysług ze strony prezesa TVP było więcej.

Jak ustalili nasi dziennikarze, Kurski miał starać się o wycięcie niewygodnych faktów dla Glapińskiego, które mogły znaleźć się w ostatnim filmie dokumentalnym Sylwestra Latkowskiego. Film, którego prywatny pokaz zorganizował Latkowski w środę 7 grudnia, według reżysera jest konsekwentnie blokowany, bo jak sam mówi „uderza we wszystkich”. Sam reżyser w swoim filmie krytykuje służby, a jeden z ich współpracowników przekonuje, że informował rzeszowskie CBA o nieprawidłowościach na długo zanim wybuchła afera. Według Latkowskiego prokuratura od wykrycia przestępców i wytropienia, gdzie podziały się pieniądze oszukanych w aferze ludzi, koncentrowała się na poszukiwaniu haków na premiera Mateusza Morawieckiego.