Zamknij

Nie żyje 1,5-roczna Nina. Zmarła po walce z ciężką chorobą

24.01.2023 18:10

Półtoraroczna Nina Maślanka ze Staniewa zmarła po ciężkiej walce z białaczką. Mimo poświęcenia rodziców i wsparcia ze zbiórek i od dawców szpiku życia dziewczynki nie udało się uratować. O śmierci dziecka poinformował ojciec, pan Damian.

1,5-roczna Nina nie żyje
fot. screen Damian Maślanka/Facebook

Nie żyje 1,5-roczna Nina. Śmierć maleńkiej dziewczynki ze Staniewa w Wielkopolsce potwierdził w sieci jej ojciec, pan Damian. "Po długiej walce z chorobą zmarła nasza ukochana córeczka Ninka" - napisał na Facebooku w poniedziałek 23 stycznia.

Zaledwie cztery miesiące po urodzeniu u Niny zdiagnozowano ostrą białaczkę bifenotypową. Dla rodziców rozpoczął się bardzo trudny czas walki o życie córki.

Nie żyje 1,5-roczna Nina. Zmarła po walce z ciężką chorobą

"Musiała mieć też przeprowadzoną operację usunięcia martwicy jelita. Do marca (2022 roku, przyp.) leczenie przebiegało zgodnie z planem. Niestety w marcu doszło do wznowy linii szpikowej. Wznowa spowodowała problem z oddychaniem i Ninka trafiła na 6 dni na intensywną terapię. Po tych 6 dniach wróciła na oddział onkologii, ale niestety okazało się, że na żołądku ma zrosty" – przytaczała historię walki o dziewczynkę Drużyna Szpiku.

"Dzień po operacji doszło do niewydolności wielonarządowej i wstrząsu septycznego. Przez kilka dni po operacji Nina była w stanie krytycznym. Po 23 dniach na intensywnej terapii powróciła na oddział onkologii. Na początku maja dowiedzieliśmy się, że u Ninki zostanie zrobiony przeszczep szpiku" - informowała Drużyna Szpiku. 

Niestety, przybywało komplikacji u maleństwa. W połowie 2022 roku rodzice usłyszeli koszmarną diagnozę. "W lipcu przestała działać podawana chemia i wtedy usłyszeliśmy po raz pierwszy, że prawdopodobnie nie ma możliwości wyleczenia jej z choroby. Od sierpnia leczeniem Niny zajęli się lekarze z oddziału transplantologii szpiku kostnego. Podano silną chemię, która przyniosła bardzo dobre wyniki, ale niestety okazały się (one) bardzo krótkotrwałe. Na początku września drugi raz usłyszeliśmy, że Ninka nie reaguje na leczenie. Wtedy musieliśmy podjąć decyzję, czy decydujemy się na podanie bardzo silnej chemii, którą według literatury jest w stanie przeżyć 30 proc. pacjentów, czy zabieramy córkę do domu i czekamy na jej śmierć. Podjęliśmy ryzyko dalszego leczenia" – czytamy.

Aby ratować Ninę, organizowano zbiórki, zachęcano też do rejestracji w bazie dawców szpiku. Niestety, 22 stycznia dziecko zmarło.

RadioZET.pl/Drużyna Szpiku - Facebook