Zamknij

Niektórzy posłowie PiS się wstydzili. "Witek szczęka opadła do ziemi"

03.12.2022 16:55

Elżbieta Witek była absolutnie zaskoczona, zupełnie nie wiedziała, co się wydarzyło. Była wkurzona i zła. Widziałem też, że naprawdę duża część posłów PiS była zażenowana, skonfundowana, zdezorientowana – mówił w podcaście Machina Władzy w Radiu ZET Krzysztof Śmiszek z Lewicy. Polityk opowiadał o kulisach ostatniej awantury w Sejmie i o chaosie, jaki panował wśród posłów Zjednoczonej Prawicy.

elżbieta witek sejm
fot. PAP/JACEK DOMINSKI/REPORTER

Sejm nie przyjął uchwały o uznaniu Rosji za państwo wspierające terroryzm. Opozycja nie wzięła udziału w głosowaniu, a na sali nie było kworum. Oburzenie opozycji wywołała poprawka PiS zgłoszona przez Antoniego Macierewicza, dotycząca bezpośredniej odpowiedzialności Rosji za katastrofę smoleńską. W trakcie obrad na sali doszło do awantury i przepychanek.

Krzysztof Śmiszek z Lewicy, który był gościem podcastu Machina Władzy w Radiu ZET, przekonywał, że posłowie PiS byli kompletnie zdezorientowani, a część nawet zaskoczona rozwojem sytuacji i poprawką zgłoszoną przez Macierewicza.

"Witek szczęka opadła do ziemi"

- Nigdy nie widziałem takiej miny na twarzy pani marszałkini Witek – mówił Śmiszek. -  Jak to się mówi - szczęka opadła do ziemi. Witek była absolutnie zaskoczona, zupełnie nie wiedziała, co się wydarzyło. Była wkurzona i zła. Widziałem też, że naprawdę duża część posłów PiS była zażenowana, skonfundowana, zdezorientowana. Chyba jednak niektórzy się wstydzili.

- Antoni Macierewicz podobno "młotkował" Jarosława Kaczyńskiego w kuluarach w ostatniej chwili. I chyba Kaczyński dał się przekonać, ale to wszystko toczyło się tak szybko, że pewnie cały klub PiS nie zdążył się skonsultować. Nagle pojawia się Macierewicz, który ma jakąś swoją obsesję o tupolewie, Smoleńsku i udziale Rosji w tym wszystkim i wywraca do góry nogami coś, co także było ważne dla PiS-u.

Krzysztof Śmiszek uważa, że fiasko sejmowej uchwały o Rosji, to kolejny przykład realizacji rosyjskich interesów przez ludzi związanych z obecną władzą. - Ta uchwała w kontekście toczącej się wojny w Ukrainie jest niezwykle istotna z punktu widzenia naszych stosunków międzynarodowych. I nagle pojawia się Antoni, który rozwala wszystko, wywraca stolik. I kto się cieszy? Cui bono? Komu to służy? Cieszyć się może tylko i wyłącznie Władimir Putin, który na końcu zaciera rączki i dziękuje Macierewiczowi za to, że wywalił tak ważną uchwałę w kosmos.

Kaczyński zada Ziobrze "śmiertelny cios"

Polityk Lewicy uważa, że w tej kadencji PiS nie pozbędzie się z koalicji Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry, ale będzie próbowało przekonać do zmiany barw partyjnych jego towarzyszy.

- Jeśli prezes Kaczyński postawili sobie za cel eliminację wszystkiego co na prawo od PiS, a Ziobro próbuje się przecież wysforować na tego bardziej prawicowego, to nie zostanie on zabrany na pokład. I Ziobro ma pełną świadomość, że zarządza partyjką o poparciu 0,7 proc. Jestem przekonany, że im bliżej wyborów, to te próby przeciągania posłów Solidarnej Polski do PiS będą bardziej intensywne, a oni będą bardziej otwarci.

- Myślę, że Kaczyński nie chce mieć dzisiaj już dodatkowych tarć i rządu mniejszościowego. Więc tak dociągną z tym Ziobro, rozbieranym po kolei ze swoich sreber rodowych, do wyborów. To jest ten moment, kiedy PiS będzie musiało przyjmować hojne propozycje socjalne, aby odkupić swoje grzechy i odbudować spadek poparcia. Do tego będzie im potrzebny Zbigniew Ziobro. Więc (red. Kaczyński) będzie miał tego krnąbrnego Ziobrę u boku, będzie go kopał po kostkach, a w ostatnim momencie zada mu śmiertelny cios, jak kołkiem w serce wampira.

Trybunał Stanu dla Donalda Tuska?

Solidarna Polska ogłosiła niedawno, że będzie dążyć do tego, aby postawić Donalda Tuska przed Trybunałem Stanu. Janusz Kowalski grzmiał nawet w Sejmie, że jego ekipa "wsadzi Tuska do więzienia". Gość Machiny Władzy uważa, że tego typu postulaty to "polityczna hucpa i granie na emocjach".

- Ten postulat Ziobry zyskuje na poparciu, bo wywołuje emocje […] Kaczyński to doświadczony polityk i wie jedno: na kilka miesięcy przed wyborami trzeba wzbudzać emocje, bo one pobudzają elektorat. Tego typu wrzutki o Tusku za kratami, Czarzastym i Biedroniu, którzy też pewnie będą siedzieć, to sposób na zatrzymanie betonowego elektoratu, który troszeczkę się wykruszył. PiS wchodziło do Sejmu z ponad 40 proc. poparciem, a dzisiaj jeśli mają 30-32 proc. to jest sukces.

Czy Tusk zasłużył na to, aby stanąć przed Trybunałem Stanu? - Absolutnie nie! – przekonywał Krzysztof Śmiszek. - Był premierem przez tyle lat, podejmował różne decyzje. Można się z nimi zgadzać lub nie, ale nie widzę w działalności Tuska niczego, co sugerowałoby jego odpowiedzialność karną. Quasi odpowiedzialność karną będziemy mieli, jeśli PiS ukonstytuuje tę całą komisję specjalną ds. energetyki.

Koalicja PO-Lewica na wybory? "To też wchodzi w grę"

Polityk Lewicy był także pytany o współpracę na opozycji i perspektywę powstania jednej listy na wybory parlamentarne. Śmiszek zapewniał, że "temat jednej listy nie jest zamknięty".

- Lewica jest formacją odpowiedzialną, rozsądną i my mówimy: tak, jesteśmy otwarci na jedną listę. Jako jedyni na opozycji mówimy bardzo jednoznacznie. Zmieniając powiedzenie, tutaj do tanga trzeba czworga. Jeśli Polska 2050 i PSL nie chcą tej współpracy, to trudno mówić o jednej liście.

- Lewica integruje się wewnętrznie, pozyskujemy nowe środowiska. Zawarliśmy porozumienie z partią Razem i będziemy budować blok lewicowy. Niezależnie od tego prowadzimy ciekawe rozmowy z Platformą i resztą opozycji na temat jednej listy. Nie możemy się jednak obudzić w czerwcu z ręką w nocniku i w popłochu tworzyć jakąś skleconą na chybcika listę. Pół roku przed wyborami to jest ten czas, kiedy trzeba sobie powiedzieć: wóz albo przewóz.

Czy możliwa jest centrolewicowa lista Platformy Obywatelskiej i Lewicy? - Oczywiście, to też wchodzi w grę – mówił Śmiszek. - Nie jesteśmy na to zamknięci, ale jeśli miałoby to wywołać efekt "wow", to musiałaby być to jedna lista. Dwie listy? Trudno dziś o tym dywagować. Wszystkie karty są jeszcze na stole. Myślę, że pół roku przed wyborami to będzie ten czas, kiedy już na pewno podejmiemy decyzje.

loader

RadioZET.pl