Zamknij

"Parasolką w Kaczyńskiego". Będzie strajk pod domem prezesa. "Nie rozumiem"

28.11.2022 14:41

"Parasolką w Kaczyńskiego" – pod takim hasłem zaplanowano manifestację kobiet pod domem prezesa PiS. – Nie rozumiem, dlaczego w rocznicę uzyskania przez Polki praw obywatelskich, mają się odbywać demonstracje – skomentował Jarosław Kaczyński.

Jarosław Kaczyński, Strajk Kobiet
fot. Piotr Molecki/East News, Justyna ROJEK/East News

Strajk Kobiet, w rocznicę wywalczenia przez Polki praw wyborczych, zaplanował na poniedziałek na godzinę 18 serię protestów "Parasolką w Kaczyńskiego", które w Warszawie odbywać się mają na Żoliborzu pod domem prezesa PiS.

"Parasolką w Kaczyńskiego". Protest pod domem prezesa PiS

"Wyśmiewane, obrażane, lekceważone. Bite, szarpane i zamykane w aresztach. Nasze prababki skutecznie walczyły o to, co nam wydaje się oczywiste – o swoje i nasze prawa wyborcze. Kobiety z parasolkami uderzające w płot i okna rządowej willi były w 1918 skutecznymi buntowniczkami – wywalczyły, wyszarpały, a nie «dostały» czy «otrzymały» prawa wyborcze" – czytamy w opisie wydarzenia.

"Tamta władza myślała, że zdusi bunt parasolek. Tak samo, jak rządzący obecnie Polską pisowscy bandyci i złodzieje pod wodzą dyktatorka Kaczyńskiego, który przed buntującymi się kobietami zasłania się sznurem 80 radiowozów. Tchórza, który kazał nas bić, gazować, zatrzymywać, zastraszać, ciągać po komisariatach i po sądach" – piszą organizatorki manifestacji.

Jarosław Kaczyński odpowiada kobietom

Kaczyński podczas konferencji w siedzibie PiS został zapytany, czy planuje wysłuchać protestujących kobiet. – Ja zupełnie nie rozumiem, dlaczego w rocznicę uzyskania przez Polki praw obywatelskich, bo to jest właśnie rocznica, mają się odbywać demonstracje pod moim domem, skoro ja zawsze byłem zwolennikiem pełnego równouprawnienia kobiet – odpowiedział.

– Zupełnie tego nie rozumiem i dlatego też nie ma o czym rozmawiać. Zresztą sądzę, że o tej porze będę w pracy – dodał.

– Pod moim domem odbywały się demonstracje nawet 13 grudnia, tak, jakbym to ja wprowadzał stan wojenny – kontynuował prezes PiS. – To jest po prostu sytuacja, w której człowiek, który był od przeszło 30 lat już atakowany, a ja właśnie jestem takim człowiekiem, jest dobrym celem ataków z punktu widzenia propagandowego i stąd te decyzje. Bardzo cyniczne i bardzo szpetne – ocenił.

RadioZET.pl/PAP