Zamknij

Lex Kaczyński sromotną klęską. Jest kilka teorii o tym, co chciał ugrać prezes PiS

02.02.2022 08:48

Część polityków Zjednoczonej Prawicy nadal nie może zrozumieć, co chciał osiągnąć prezes PiS, decydując się na głosowanie w sprawie tzw. lex Kaczyński. Projekt ustawy, nazywaną też lex konfident, został odrzucony przez większość sejmową. - Bardzo dziwnie to wygląda - mówił jeden z posłów PiS w rozmowie z portalem Onet.pl.

Jarosław Kaczyński
fot. PAP/Paweł Supernak

Lex Kaczyński lub lex konfident, jak potocznie był nazywany nowy projekt ustawy covidowej, przepadł z kretesem podczas wtorkowego posiedzenia Sejmu. Za odrzuceniem projektu głosowało 253 posłów, przeciw było 152, wstrzymało się 37 parlamentarzystów.

Onet podkreślił, że aż 24 posłów klubu PiS zagłosowało przeciw ustawie (w tym 10 z Solidarnej Polski), a w sumie 76 jego członków głosowało nie po myśli Kaczyńskiego (w większości wstrzymało się od głosów). Opozycja i komentatorzy mówili o sromotnej klęsce prezesa PiS w kluczowym dla obozu rządzącego głosowaniu.

Lex Kaczyński testem na lojalność? "Bardzo dziwnie to wygląda"

- Nie wiemy, po co prezes parł do tego głosowania, skoro było jasne, co się stanie. Bardzo dziwnie to wygląda - mówił Onetowi anonimowo jeden z posłów PiS. Zdaniem portalu mało prawdopodobne, żeby Kaczyński nie zdawał sobie sprawy z braku większości. Wcześniej negatywną opinię o projekcie ustawy wydała sejmowa komisja zdrowia, w której obóz rządzący miał większość.

Jedna z teorii mówi, że prezes PiS chciał sprawdzić lojalność swoich posłów. Kilka godzin przed głosowaniem partia rządząca wyznaczyła 16 sekretarzy wojewódzkich, którzy mają podlegać bezpośrednio Nowogrodzkiej (przy tej ulicy w Warszawie znajduje się główna siedziba PiS). Budzi to sprzeciw niektórych posłów partii rządzącej.

Onet podkreślił też na potrzebę nowego powodu do atakowania opozycji przez obóz rządzący. Podczas wczorajszych obrad padały oskarżenia z ust polityków PiS wobec oponentów, że nie dopuścili nawet do głosowania nad poprawkami do ustawy. Takie słowa wypowiadała m.in. rzeczniczka PiS Anna Czerwińska.

Swoją dalszą pracę w fotelu szefa resortu zdrowia Adam Niedzielski uzależniał od uchwalenia przez parlament ustawy covidowej. Wcześniej do kosza trafił popierany przez niego projekt lex Hoc (od nazwiska posła Czesława Hoca), który pozwalał m.in. na weryfikację certyfikatów covidowych przez pracodawców. Według doniesień medialnych Niedzielski groził dymisją, jeśli Sejm nie wprowadzi nowego narzędzia w walce z pandemią. 

loader

RadioZET.pl/Onet.pl