Zamknij

"Szereg oszczerstw", "totalitarna indoktrynacja". Kolejny zgrzyt w Sejmie

PAP
24.06.2021 14:06

Są w Polsce rodzice, dzieci i nauczyciele i dyrektorzy, którzy nie zgadzają się z waszą próbą totalitarnej indoktrynacji, ideologizacji dzieci - stwierdził w czwartek w Sejmie minister edukacji Przemysław Czarnek, broniąc planowanych zmian w Prawie Oświatowym. Na te słowa ostro zareagowały posłanki KO.

Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek
fot. PAP/Paweł Supernak

Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek bronił w czwartek w Sejmie projektowanych zmian w Prawie oświatowym, które od kilku dni budzą w kraju ogromne kontrowersje. - Chodzi jedynie o to, żeby kurator oświaty, był wyposażony w takie narzędzia, dzięki którym będzie mógł bronić prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z ich światopoglądem - mówił szef MEiN, odpowiadając na pytania posłanek KO. - Są również w Polsce rodzice, dzieci i nauczyciele, dyrektorzy, którzy nie zgadzają się z waszym sposobem patrzenia na oświatę i waszą próbą takiej totalitarnej indoktrynacji, ideologizacji dzieci - stwierdził.

Krystyna Szumilas (KO) cytowała fragmenty ustawy o rozwoju systemu oświaty i wychowania z 1961 r. "Wszelka pozaszkolna działalność oświatowa i wychowawcza oraz inne formy pracy z dziećmi i młodzieżą podlegają nadzorowi ministra edukacji, który może ustalić zasady i warunki prowadzenia tej działalności lub pracy (...). Rodzice i opiekunowie współdziałają ze szkołami i prezydium rady narodowej w organizowaniu kształcenia i wychowania dzieci i młodzieży. Formy tego współdziałania określa minister oświaty". 

Jak mówiła posłanka, "pasują one jak ulał" do projektowanych zmian. - Wystarczy tylko prezydium rady narodowej zamienić na kurator oświaty - powiedziała. - Tak jak w czasach PRL chce pan postawić kuratora oświaty ponad rodzicami. Chcecie odebrać prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie ze swoimi poglądami, bo do tego prowadzi pomysł cenzurowania zajęć pozalekcyjnych przez kuratora oświaty przed rodzicami, ponad rodzicem i bez rodzica - wskazała

Wiemy, na jakie zajęcia pozwoli pani kurator (małopolska Barbara) Nowak, na te o charakterze religijnym, ale nie pozwoli na te o konstytucji, o łamaniu praw człowieka Krystyna Szumilas

- Wysłuchałem z atencją pani sentymentu do PRL, którego nie odnajduję w żadnych projektach ustaw tworzonych w ministerstwie - odpowiedział Czarnek. - Chcę panią zapewnić, że projekt ustawy, o którym zdaje się pani przed chwilą opowiadała, został stworzony przez zespół ekspertów, złożonych z dyrektorów szkół, nauczycieli aktualnie pracujących w oświacie. Więc na pani pytanie, które jest pytaniem w zasadzie obraźliwym, chcę pani zadać pytanie dlaczego pani widzi w tej oświacie tylko nauczycieli i dyrektorów, którzy by tylko pani odpowiadali i nie widzi pani całego grona rodziców, nauczycieli i dyrektorów szkół, którzy sprzeciwiają się działaniu organów samorządów prowadzących szkoły, zwłaszcza w wielkich miastach, którzy na siłę próbują ideologizować dzieci, na siłę próbują indoktrynować przy pomocy organizacji pozarządowych, które państwo chcielibyście do tych szkół wprowadzać - mówił minister. - To, co pani powiedziała, nie ma nic wspólnego z rzeczywistością - dodał.

Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek, posłanka KO Katarzyna Lubnauer na sali obrad Sejmu w Warszawie

Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek i posłanka KO Katarzyna Lubnauer na sali obrad Sejmu w Warszawie

‧ fot. PAP/Paweł Supernak

Odpowiedziała mu druga posłanka KO Katarzyna Lubnauer. - Panie ministrze, oczywiście są w Polsce rodzice i dzieci, którzy chcą zgodnie z tą samą ideologią, którą być może wyznaje pan, ale są również rodzice i dzieci, którzy mają zupełnie inne poglądy na rzeczywistość, np. chcieliby, żeby ich dzieci mogły uczestniczyć w edukacji seksualnej. Propozycja, którą wy proponujecie, bo przecież jest na stronach ministerstwa, to jest propozycja oznaczająca, że tym rodzicom zabroni się wychowywania dzieci zgodnie z ich ideologią i z ich poglądami na rzeczywistość. Wy w ogóle nie chcecie wpuścić edukacji seksualnej do szkół, w momencie, gdy w tej edukacji chciałyby wziąć udział tylko dzieci rodziców, którzy sobie tego życzą - mówiła.

Lubnauer pytała też "co ma wspólnego z wolnością sytuacja, w której religia lub etyka mają być obowiązkowe, przy czym etyki mają uczyć tylko ci nauczyciele, którzy wyjdą z tych placówek, które wy wskażecie". - Jaka to jest wolność? To jest wolność między jednym wychowaniem katolickim, albo drugim wychowaniem katolickim. Przy czym katolicyzm, który pan wyznaje, to nie jest katolicyzm w stylu Franciszka, tylko w stylu szerzenia nienawiści od ojca Rydzyka - powiedziała.

Czarnek przeciwny edukacji inkluzywnej, czyli jakiej?

W swojej wypowiedzi Lubnauer wskazała, że Czarnek mówi, że jest przeciwny edukacji inkluzywnej. - Co znaczy ta inkluzywność? Chodzi o to, by każde dziecko w szkole czuło się dobrze, a pan proponuje, żeby dzielić dzieci na te lepsze i gorsze, przy czym gorsze to są te, które nie wyznają tego światopoglądu co pan - zaznaczyła.

- Tu padł szereg oszczerstw i oskarżeń, będących wyrazem jakiejś frustracji wewnętrznych i problemów wewnętrznych, osobowych pani poseł - ocenił szef MEiN. - Przez całe półtorej minuty skupiła się pani na obrażaniu nas i na obrażaniu rodziców, którzy nie mają takich zamiarów, jaki pani tutaj sugeruje - dodał.

Czarnek przekonywał, że edukacja seksualna w polskiej szkole jest prowadzona w ramach przedmiotu Wychowanie do życia w rodzinie. - Nie ma najmniejszych problemów, by samorządy i rodzice, którzy chcieliby jakiejś pogłębionej edukacji seksualnej, organizowali takie zajęcia, ale nie w sposób, który zmuszałby dzieci tych rodziców, którzy sobie nie życzą takiej ideologizacji, indoktrynacji i demoralizacji, demoralizacji szanowna pani, jaką wy proponujecie - mówił Czarnek.

loader

RadioZET.pl.PAP