Zamknij

PiS kontra Duda. Partia Kaczyńskiego z własnym pomysłem na Sąd Najwyższy

11.02.2022 16:51

Posłowie PiS zgłosili w piątek w Sejmie własny projekt ustawy ws. zmian w Sądzie Najwyższym. 3 lutego swoją propozycję w tej samej sprawie pokazał prezydent Andrzej Duda, ale nie zdobyła ona poparcia większości polityków obozu rządzącego. Głównym przedmiotem zmian jest Izba Dyscyplinarna SN.

Andrzej Duda i Jarosław Kaczyński
fot. STEFAN MASZEWSKI/REPORTER/East News (ilustracyjne)

PiS pokazał projekt ustawy w sprawie odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów. Przewiduje on przekazanie rozstrzygania spraw dyscyplinarnych sędziów Sądowi Najwyższemu jako całości i pozostawienie Izbie Dyscyplinarnej rozpatrywania spraw innych zawodów prawniczych.

Przedstawicielem wnioskodawców jest poseł Marek Ast. Pytany przez PAP, czy projekt był konsultowany z prezydentem, podkreślił, że "konsultacje będą na etapie prac legislacyjnych". Jak dowiedziała się PAP, projekt PiS nie był też konsultowany z szefem Solidarnej Polski, ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobrą i jego ugrupowaniem.

Zmiany w Sądzie Najwyższym. PiS z własnym projektem ustawy

W uzasadnieniu projektu ustawy autorstwa PiS podkreślono, że zmierza on do realizacji przez Polskę wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który stwierdził, że system odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów w Polsce nie jest zgodny z prawem UE. "Projektowana ustawa czyni zadość wszystkim wskazaniom TSUE a równocześnie porządkuje zasady odpowiedzialności karnej i dyscyplinarnej sędziów w sytuacji potencjalnego konfliktu takiej odpowiedzialności z konstytucyjną zasadą niezawisłości sędziowskiej" - czytamy w uzasadnieniu.

Liczący 11 artykułów projekt zakłada m.in. pozostawienie Izby Dyscyplinarnej w Sądzie Najwyższym. Ma ona być organem odwoławczym w sprawach odpowiedzialności zawodowej innych grup prawniczych niż sędziowie.

Sprawy dyscyplinarne sędziów sądów powszechnych i wojskowych rozpatrywać miałby Sąd Najwyższy jako całość. W takich sprawach w pierwszej instancji orzekałby skład trzyosobowy, a w drugiej instancji skład siedmioosobowy. Sędziowie orzekający w takich składach trafialiby tam w drodze losowania, z uwzględnieniem sędziów wszystkich Izb SN. Członkami tych składów byliby też ławnicy.

Zgodnie z projektowanymi przepisami, niezwłocznie po wejściu w życie ustawy sprawy dyscyplinarne zawisłe przed Izbą Dyscyplinarną Sądu Najwyższego zostaną przekazane Pierwszemu Prezesowi Sądu Najwyższego, który kieruje te sprawy do rozpoznania przez Sąd Najwyższy w wyżej wymienionych składach. Projekt zakłada, że sądem dyscyplinarnym dla sędziów sądów administracyjnych w obu instancjach ma być Naczelny Sąd Administracyjny.

Według projektu sędzia nie może być pociągnięty do odpowiedzialności karnej ani dyscyplinarnej za wydane orzeczenie. Od zasady tej ma być jednak wyjątek. Jak zapisano w projekcie ustawy, sędziego będzie można pociągnąć do odpowiedzialności jeśli do wydania orzeczenia doszło na skutek "poważnych i całkowicie niewybaczalnych zachowań" (nie podano jednak żadnych kryteriów ich oceny). Wskazane zachowania miałyby polegać w szczególności na "celowym i wynikającym ze złej wiary lub z wyjątkowo poważnych i rażących zaniedbań i pogwałceniu przepisów prawa krajowego i prawa Unii Europejskiej".

Projekt odnosi się też do spraw sędziów, wobec których toczy się postępowanie karne lub dyscyplinarne w związku z wydanymi przez nich orzeczeniami. Jeżeli ich sprawa nie mieści się w przewidzianym wyjątku, to postępowania wobec tych sędziów będą umarzane, a zawieszeni w ich toku sędziowie zostaną przywróceni do pracy.

Projekt umożliwi też sędziom staranie się o stwierdzenie nieważności orzeczenia wydanego w ostatnich pięciu latach, które dotyczy wydanych przez nich wyroków. Jeśli w tych sprawach nie zachodzi wspomniany wyjątek, to sędziowie ci w ciągu roku od wejścia w życie ustawy będą mogli złożyć wniosek do Sądu Najwyższego o stwierdzenie nieważności tego orzeczenia.

Według autorów proponowana ustawa spowoduje też wyłączenie odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów za wnoszenie pytań prejudycjalnych do TSUE. "Taki czyn byłby bowiem uznany za związany z orzekaniem a nieobjęty wyjątkiem, gdy taka odpowiedzialność jest dopuszczalna z uwagi na rażące naruszenie prawa" - wskazano w uzasadnieniu.

Burza komentarzy o projekcie PiS-u

Politycy opozycji nie zostawili na propozycji partii rządzącej suchej nitki. "PiS składa konkurencyjny do Dudy projekt zmian w sądownictwie. Co prawda ona tylko pudrują problem, ale warto popatrzeć na wojenkę w rodzinie tych, którzy wspólnie łamali konstytucję i unijne normy. To już totalny upadek PiS" - napisał na Twitterze Marcin Kierwiński z KO.

"Piątek, piąteczek... Więc tradycji musi stać się zadość i PiS wrzuca projekt ustawy o odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów. Ani słowa o nielegalnych sędziach, których status podważyły sądy europejskie. Ani słowa o KRS, która jest źródłem problemów w wym. sprawiedliwości" - komentował Krzysztof Śmiszek z Lewicy.

Z kolei Marek Ast z PiS-u na antenie Polskiego Radia 24 tłumaczył, że "jest potrzeba uchwalenia zmian w ustawie o Sądzie Najwyższym". - Jeśli poselski projekt nie pojawi się na tym, to pewnie będzie rozpatrywany na następnym posiedzeniu Sejmu - poinformował. 

Duda z własnym projektem ustawy ws. SN

Przed tygodniem projekt, który również dotyczy odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów, złożył prezydent Andrzej Duda. Prezydencka propozycja zakłada m.in. likwidację Izby Dyscyplinarnej, a sędziowie, którzy w niej orzekają, mieliby możliwość przejścia do innej izby lub w stan spoczynku.

W SN ma zostać utworzona Izba Odpowiedzialności Zawodowej, która będzie się składała z 11 sędziów wybieranych spośród wszystkich sędziów SN na pięcioletnią kadencję. Ostatecznego wyboru członków Izby Odpowiedzialności Zawodowej miałby dokonywać prezydent.

Jak wskazywał prezydent, że celem jego projektu jest "umożliwienie normalnego, rozsądnego funkcjonowania odpowiedzialności zawodowej w zawodach prawniczych, przede wszystkim jeżeli chodzi o osoby, które należą do stanu sędziowskiego" oraz danie rządowi narzędzia do zakończenia sporu z Komisją Europejską i odblokowania Krajowego Planu Odbudowy (KPO). Polska nadal nie otrzymała ani jednego euro w ramach KPO, ponieważ Bruksela domaga się m.in. likwidacji Izby Dyscyplinarnej SN.

W październiku Trybunał Konstytucyjny Julii Przyłębskiej uznał niezgodność traktatów unijnych z polską ustawą zasadniczą, m.in. w kwestii regulowania systemu sądownictwa. Ta decyzja spowodowała obawy opozycji i części komentatorów o rozpoczęcie procesu wyjścia Polski z Unii Europejskiej.

loader

RadioZET.pl/PAP - Mateusz Mikowski