Zamknij

Były minister broni słów Sikorskiego. "W PiS istniał plan B, by ułożyć się ze zdrajcami"

25.01.2023 10:21

- Uważam, że w PiS przed wojną, jak już wiedzieli, że ona będzie, istniał plan B. Polegał on na tym, by ułożyć się z różnymi zdrajcami Zachodu, jak Viktor Orban czy Matteo Salvini, który chodził w koszulce z wizerunkiem Putina - mówił w rozmowie z Wirtualną Polską Jan Vincent Rostowski. Były minister finansów bronił niedawnej wypowiedzi europosła PO Radosława Sikorskiego.

Sikorski
fot. Beata Zawrzel/REPORTER

Nie milkną echa kontrowersyjnych słów Radosława Sikorskiego. Europoseł PO i były szef MSZ został zapytany na antenie Radia ZET, czy jego zdaniem polski rząd rozważał "rozbiór Ukrainy".

- Myślę, że miał moment zawahania w pierwszych 10 dniach wojny, gdy wszyscy nie wiedzieliśmy, jak ona pójdzie, że może Ukraina upadnie - odparł, zaznaczając, że "gdyby nie bohaterstwo prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego i pomoc Zachodu, to różnie mogło być".

Rostowski broni słów Sikorskiego. "W PiS były tygodnie wahania"

Jego wypowiedź skrytykowali politycy PiS, m.in. premier Mateusz Morawiecki, odcięli się od niej też członkowie PO, np. Borys Budka. Wiadomo również, że "na dywanik" wezwał go szef Platformy Donald Tusk. Z kolei w obronę dawnego kolegę z partii wziął były minister finansów Jan Vincent Rostowski.

Polityk i ekonomista w rozmowie z Wirtualną Polską tłumaczył, że Sikorskiemu wcale nie chodziło o "rozbiór Ukrainy", a interpretacja słów europosła, jaka pojawiła się mediach, to "manipulacja, oczywiście rosyjska, ale też PiS". - On powiedział, że w stosunku do wojny i popierania Ukrainy były tygodnie wahania - ocenił Rostowski.

Uważam, że w PiS przed wojną, jak już wiedzieli, że ona będzie, istniał plan B. Polegał on na tym, by ułożyć się z różnymi zdrajcami Zachodu, jak Viktor Orban czy Matteo Salvini, który chodził w koszulce z wizerunkiem Putina Jan Vincent Rostowski

Zdaniem rozmówcy WP rządzący chcieli - wraz z prawicowymi politykami z Węgier, Francji czy Włoch - stworzyć "taką grupę, która zaakceptuje to, co nieuniknione, tę agresję i podbój Ukrainy".

- Pamiętajmy, że to był też moment, w którym Jarosław Kaczyński chciał przejąć de facto największą inwestycję amerykańską w Polsce, jaką jest telewizja TVN - podsumował były minister.

Sam Sikorski odniósł się później w mediach społecznościowych do swojej wypowiedzi. "Trudno liczyć na to, by rosyjska propaganda była zainteresowana zapoznaniem się z pełną wypowiedzią przed jej przekręceniem. Ale od polskich mediów i tzw. komentatorów oczekiwałbym poświęcenia dwudziestu minut na wysłuchanie mojej rozmowy w Radiu ZET, która wywołała jednakowe oburzenie takich ludzi, jak Przemysław Czarnek, Mateusz Morawiecki i rzeczniczka rosyjskiego MSZ" - napisał na Facebooku.

"Chodziło oczywiście o «moment zawahania» w polityce wobec Ukrainy. Dość przypomnieć, że już wiedząc od Amerykanów o rosyjskich planach agresji, polski premier spotykał się w Warszawie i Madrycie z przedstawicielami prorosyjskich radykałów z całej Europy na czele z Viktorem Orbanem i Marine Le Pen. Na szczęście ostatecznie nie poszedł drogą swoich zagranicznych sojuszników i dziś poparcie dla Ukrainy jest bodaj jedyną kwestią, w której panuje w Polsce ponadpartyjna zgoda" - dodał.

loader

RadioZET.pl/Wirtualna Polska