Zamknij

Poseł przyjechał z COVID-em do Sejmu. "Tylko na głosowanie"

13.12.2022 21:34

Po godz. 20 w Sejmie rozpoczęła się debata nad wnioskiem o wyrażenie wotum nieufności wobec ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Złożyły go w połowie listopada kluby KO i Lewicy oraz koło Polska 2050. Poseł KO Dariusz Rosati poinformował wcześniej, że "niestety, musi pozostać w domu", bo ma COVID-19. Krystian Kamiński z Konfederacji opublikował zdjęcie, z którego wynika, że miał wypatrzyć polityka w Sejmie. - Przyjechałem tylko na głosowanie - przekazał Interii Rosati.

Sejm
fot. Twitter.com/K_Kaminski_

"Dziś w Sejmie ważna debata o budżecie na 2023 r. i głosowania, w tym nad odwołaniem min. Ziobry. Niestety, muszę pozostać w domu (Covid), ale duchem i sercem wspieram Koleżanki i Kolegów z Koalicji Obywatelskiej, którzy na sali sejmowej walczą o praworządność i demokrację" - napisał we wtorek na Twitterze Dariusz Rosati.

Rosati w Sejmie z COVID-em. Poseł KO komentuje

Wieczorem polityka KO w Sejmie wypatrzył poseł Konfederacji Krystian Kamiński. "Panie Pośle @DariuszRosati, czy to Pan jest teraz na sali plenarnej?" - zapytał.

"Dariusz Rosati jest na sali sejmowej (teraz schował się w kuluarach), pomimo że ma COVID. Naraża zdrowie i życie setek posłów. Na sali jest pani poseł w stanie błogosławionym. Jak trzeba być nieodpowiedzialnym panie @DariuszRosati, żeby narażać tak zdrowie innych⁉️" - komentował Janusz Kowalski z Solidarnej Polski.

Interia zapytała Rosatiego, czy ten rzeczywiście pojawił się w Sejmie. - Przyjechałem tylko na głosowanie - przekazał polityk.

Przypomnijmy, kwarantanna obecnie nie obowiązuje, zatem dodatni wynik testu do niczego nas nie obliguje. - Tylko nasze własne myślenie powinno skłonić do podjęcia odpowiednich działań. Po ostatnich dwóch latach każdy powinien wiedzieć, że chora osoba powinna w miarę możliwości nie opuszczać miejsca zamieszkania i izolować się, by nie zakażać otoczenia – podkreślał w listopadzie w rozmowie z PAP dr Michał Matyjaszczyk, kierownik Zakładu Medycyny Rodzinnej w Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi.

Debata nad wnioskiem o wotum nieufności wobec Ziobry

We wtorek wieczorem szef klubu KO Borys Budka, jeden z wnioskodawców, ocenił, że Ziobro jest ministrem w rządzie tylko z nazwy, a naprawdę "stał się jednym z największych przeciwników politycznych własnego premiera". Zaznaczył, że posłowie ugrupowania Ziobry - Solidarnej Polski - głosowali przeciwko ratyfikacji dla unijnego Funduszu Odbudowy, "a potem nazywali premiera własnego rządu zdrajcą". Stwierdził, że "gdyby premier był człowiekiem honoru", to miałby dwa rozwiązania - dymisję Ziobry, albo własną.

Wtórował mu poseł Lewicy Krzysztof Śmiszek. Jak stwierdził, wniosek "dotyczy odwołania człowieka, którego nikt już w tym kraju nie chce". - Nawet premier nie chce go w swoim rządzie. Nikt w Polsce nie chce Ziobry na stanowisku szefa MS, został pan sam - zwrócił się poseł do Ziobry.

Hanna Gil-Piątek z Polski 2050 stwierdziła, że Ziobro "zapomniał roty przysięgi, którą składał przed prezydentem". Oceniła, że jest on "specjalnym ministrem obstrukcji". - Co da się zablokować, to zablokuje. Być może trzeba przypomnieć stare polityczne porzekadło, że jest wróg polityczny, wróg śmiertelny i partner koalicyjny - zwracała się posłanka do polityków partii rządzącej.

Zgodnie z konstytucją Sejm wyraża członkom Rady Ministrów wotum nieufności większością ustawowej liczby posłów (231).

RadioZET.pl/PAP/Interia