Zamknij

Jest rozporządzenie ws. "rejestru ciąż". Decyzja Niedzielskiego w ogniu krytyki

06.06.2022 08:20

Adam Niedzielski podpisał rozporządzenie, które od 1 października wprowadza obowiązek przekazywania informacji o ciążach do Systemu Informacji Medycznej. Rzecznik resortu przekonuje, że nie jest to rejestr ciąż, a poszerzenie systemu raportowania, zgodne z zaleceniami Komisji Europejskiej. Opozycja nie wierzy w te zapewnienia.

Adam Niedzielski
fot. WOJCIECH STROZYK/REPORTER
loader

Minister zdrowia Adam Niedzielski podpisał w piątek rozporządzenie, którego celem jest doprecyzowanie szczegółowego zakresu danych dotyczących zdarzenia medycznego przetwarzanego w systemie informacji oraz zasad ich przekazywania. Katalog danych zbieranych przez personel medyczny został rozszerzony m.in. o alergie, grupę krwi i ciążę.

To właśnie "rejestr ciąż" był dotąd najostrzej krytykowany. - Nie tworzymy żadnych rejestrów, a jedynie poszerzamy system raportowania w oparciu o zalecenia Komisji Europejskiej - przekonywał rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz. - Dostęp do danych będą mieli wyłącznie medycy - podkreślił.

Rozporządzenie ministra zdrowia ws. rejestru ciąż

Zdaniem ministerstwa zmiany przełożą się na zwiększenie dostępności i przejrzystości informacji przekazywanych do Systemu Informacji Medycznej, co usprawni pracę personelu medycznego, ułatwi obieg dokumentacji medycznej i ograniczy koszty jej udostępniania. Wśród danych, które pojawią się w SIM, są m.in.: dane służące identyfikacji podmiotu medycznego, dane dotyczące wyrobów medycznych, informacje o alergiach, implantach, grupie krwi, informacja o rozpoczęciu i zakończeniu hospitalizacji, kod ICF w zakresie rehabilitacji leczniczej i informacja o ciąży. 

Prace nad rejestrem ciąż rozpoczęły się jeszcze w czasie rządów koalicji PO-PSL. Powołano wówczas specjalny zespół, który miał przygotować standard raportowania medycznego i ułatwić pracę lekarzy w ramach coraz szerszego zakresu danych medycznych, które podlegają digitalizacji. Działo się to jednak jeszcze przed drastycznym ograniczeniem możliwości dokonywania aborcji.

- Zespół zakończył pracę w 2013 r., gdy ministrem zdrowia był Bartosz Arłukowicz, i to wówczas pojawiło się pierwsze zalecenie dla państw UE wskazujące na konieczność poszerzenia zakresu raportowanych danych m.in. o ciążę. Trzeba podkreślić, że wszelkie raportowane dane, na które wskazała Komisja Europejska mają służyć przede wszystkim pacjentom, w szczególności tym, którzy dość często przemieszczają się pomiędzy poszczególnymi państwami UE - stwierdził Andrusiewicz. 

Dodał, że tak powstał pomysł powołania Patient Summary, tłumaczony jako Karta Pacjenta, która ma ułatwiać korzystanie z usług medycznych w całej UE w oparciu o posiadaną historię leczenia i podstawowe dane o pacjencie. - Patient Summary ma obowiązywać w Unii Europejskiej od przyszłego roku. Jego wdrożenie jest obligatoryjne dla wszystkich państw Wspólnoty. Objęcie ciąży obowiązkiem raportowym jest jak najbardziej zasadne w świetle istotności tej informacji z perspektywy prowadzonego procesu leczniczego - powiedział rzecznik MZ.

Wskazał w tym kontekście m.in., że ciężarne kobiety nie powinny być poddawane szeregowi procedur medycznych np. badaniom RTG oraz nie mogą im być ordynowane niektóre produkty lecznicze. Przekazywanie przez usługodawcę do SIM informacji o ciąży pacjentki służyć będzie zatem – jak dodał - dostosowaniu terapii do stanu ciężarnej pacjentki i zapewnieniu bezpieczeństwa zdrowotnego jej oraz nienarodzonemu dziecku. - To w swoich zaleceniach podkreśla również Komisja Europejska. Dostęp do danych raportowanych będzie miał wyłącznie lekarz prowadzący, a na życzenie pacjenta/pacjentki każdy inny medyk, z którego usług zechce dana osoba skorzystać - podał.

Zapowiedział, że na razie nowe dane będą przekazywane w ramach Systemu Informacji Medycznej fakultatywnie. Obligatoryjność raportowania wejdzie w życie 1 października. - Na koniec jeszcze raz stanowczo podkreślam, nie ma tu mowy o tworzeniu jakiegokolwiek rejestru. Tu chodzi wyłącznie o bezpieczeństwo pacjentów i pacjentek - dodał.

Rejestr ciąż budzi obawy

Rozporządzenie budzi obawy wśród kobiet. Lekarze i opozycja wskazują, że w sytuacji niemal całkowitego zakazu aborcji, który obowiązuje od wyroku TK z października 2020 roku, rejestr może posłużyć do ścigania pacjentek.

“W krajach, gdzie aborcja jest europejskim standardem (czytaj wszędzie poza PL, Watykanem i Maltą) to zwykła procedura w ramach cyfryzacji usług medycznych. W Polsce będzie to «straszak» na kobiety i źródło prześladowania tych, które np. przerwą ciążę” - napisała na Twitterze posłanka Lewicy Katarzyna Kotula.

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Lewicy napisała, że "rejestr ciąż w kraju z niemal całkowitym zakazem aborcji przeraża". “Polki już dziś nie zachodzą w ciążę z obawy przed przymusem porodu w każdej sytuacji. Powodów do strachu właśnie przybyło” - zwróciła uwagę posłanka.

Do wprowadzonych zmian krytycznie odniosła się także wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska z KO. “Rząd PiS będzie rejestrować ciąże Polek. Oczywiście twierdzi, że to wszystko dla bezpieczeństwa kobiet. Czyli jak zawsze będzie odwrotnie. Zaostrzy kontrolę, by żadna kobieta nie mogła czuć się w Polsce bezpiecznie” - czytamy we wpisie wicemarszałek Sejmu.

RadioZET.pl/PAP - Katarzyna Lechowicz-Dyl/oprac. AK