Zamknij

2,5-latek katowany i gwałcony przez matkę i konkubenta. Nie ma z nim kontaktu

29.11.2022 14:31

2,5-letni Danylo, ukraiński chłopczyk, który został skatowany przez matkę i jej partnera, został wybudzony ze śpiączki farmakologicznej. Jednak ze względu na jego liczne urazy m.in. głowy, z dzieckiem nie ma żadnego kontaktu.

Szpital
fot. BEATA OLEJARKA/AGENCJA SE/East News

2,5-letni Danylo przebywa w Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim w Rzeszowie od początku października. Ślady na jego ciele wskazują, że był bity, wielokrotnie gwałcony i przypalany papierosami. Badania wykazały krwiaka przymózgowego. Danylo przeszedł operację neurochirurgiczną.

2,5-letni skatowany Danylo wybudzony ze śpiączki

Jak poinformował we wtorek rzecznik KSW nr 2 w Rzeszowie Tomasz Warchoł, chłopczyk został wybudzony ze śpiączki farmakologicznej, ale z maluchem nie ma żadnego kontaktu. Dodał, że dziecko oddycha samodzielnie. – Prawdopodobnie jeszcze dziś chłopczyk zostanie przeniesiony na oddział rehabilitacji neurologicznej, gdzie będzie pod opieką specjalistów – powiedział.

Dopytywany o rokowania dla Danyla odpowiedział, że według lekarzy dziecko będzie najprawdopodobniej do końca życia żyło z dużą niepełnosprawnością.

Losy Danyla wstrząsnęły opinią publiczną na początku października. Charakter obrażeń wskazywał, że 22-letnia matka chłopczyka i jej konkubent od dawna mieli znęcać się nad dzieckiem. Ukrainka Oksana P. oraz Vitalij S. usłyszeli zarzuty usiłowania zabójstwa małoletniego synka kobiety, w kumulacji ze zgwałceniem dziecka ze szczególnym okrucieństwem oraz znęcaniem się nad "osobą nieporadną z uwagi na wiek".

Oboje podejrzani trafili, decyzją sądu i na wniosek prokuratury, do aresztów, gdzie przebywają nadal. Sąd Rodzinny w Stalowej Woli ustanowił dla chłopczyka opiekuna tymczasowego, którego wskazał Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w tym mieście.

Danylo wraz z matką i jej konkubentem mieszkali w wynajmowanym mieszkaniu w Stalowej Woli. Lokalne gazety, powołując się na sąsiadów, pisały wtedy, że z mieszkania Ukraińców nie słychać było awantur, krzyków ani płaczu dziecka.

RadioZET.pl/PAP