Zamknij

"Strajk nauczycieli wisi w powietrzu". Czarnek spotkał się ze związkowcami

30.11.2022 16:55

Nastroje w szkołach są fatalne, a oliwy do ognia dolewają wypowiedzi takie jak ta Jarosława Kaczyńskiego, że to nie czas na podwyżki, a nauczyciele pracują tylko 18 godzin. Jednak po spotkaniu szefa MEiN Przemysława Czarnka ze związkowcami powiało optymizmem. - Jest bardzo pozytywna reakcja - stwierdził szef ZNP Sławomir Broniarz, mówiąc o postulacie umożliwienia powrotu do pracy nauczycieli pobierających świadczenia kompensacyjne.

Pikieta nauczycieli przed MEiN, 15.10.2022 r.
fot. Wojciech Olkusnik/East News/Pikieta nauczycieli przed MEiN, 15.10.2022 r.

Do pracy w szkole chętnych jest coraz mniej, a głównym powodem są niskie zarobki. Dyrektorzy mówią, że rzadko zdarza im się przyjmowanie kogoś zaraz po studiach. Nie brakuje pedagogów, którzy po 70-tce wciąż uczą w szkole

Tymczasem szef resortu edukacji Przemysław Czarnek zapewnia, że zarobki w szkołach są na odpowiednim poziomie, a najmniej zarabiający nauczyciele otrzymają w 2023 roku 20 proc. podwyżki. Takie wypowiedzi drażnią sfrustrowanych pracowników oświaty, którzy już przed wzrostem inflacji narzekali na niewielkie podwyżki. Szybko rosnące ceny w sklepach powodują, że nauczyciele wręcz ubożeją.

"Protest nauczycieli wisi w powietrzu"

- Protest? Wciąż wisi w powietrzu. Nauczyciele są sfrustrowani. I ta atmosfera z każdym miesiącem będzie rosła, bo mamy coraz większe problemy ze zbilansowaniem domowych budżetów - powiedział “Gazecie Wyborczej” Sławomir Wittkowicz, przewodniczący Wolnego Związku Zawodowego "Forum-Oświata". Natomiast przedstawiciele oświatowej “Solidarności” przewidują, że nauczyciele będą raczej szukali sposobów na wyjście z zawodu lub odejścia na wcześniejszą emeryturę.

Oliwy do ognia dolał Jarosław Kaczyński, który na spotkaniu z wyborcami w Jastrzębiu Zdroju powiedział, że nauczyciele pracują tylko 18 godzin w tygodniu. - Jest tak, że jest te 18 godzin, jest tak, że jest bardzo dużo przerw w nauce, czyli te urlopy są, łącznie biorąc, bardzo długie - mówił. 

"18 godzin pracy to krzywdzący mit. To fake news, który podważa rolę i znaczenie nauczycielskiej profesji. W polityce ten fake news jest wykorzystywany – niestety – do uzasadniania niskich pensji w oświacie" - napisał Związek Nauczycielstwa Polskiego w oświadczeniu i sprostował, że średni tydzień pracy nauczyciela wynosi 47 godzin. 

Oburzeni byli też przedstawiciele oświatowej “Solidarności”. - Prezes nie ma pojęcia o naszej pracy - powiedziała “Gazecie Wyborczej” Monika Ćwiklińska. - Najwyższy czas, aby prezes i inni przedstawiciele rządu odwiedzili placówki oświatowe. Nie z okazji otwarcia nowej sali gimnastycznej, na wizycie gospodarskiej rodem z PRL-u, tylko spędzili z nami cały dzień w szkole podstawowej. Mieliby wyobrażenie, jak rzeczywiście wygląda nasza praca - dodała.

Spotkanie nauczycieli z przedstawicielami MEiN

W środę odbyło się spotkanie ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka i wiceministra Dariusza Piontkowskiego z przedstawicielami nauczycielskich związków zawodowych: ZNP, KSOiW NSZZ "Solidarność" i WZZ "Forum Oświata". Związkowcy chcieli się dowiedzieć m.in. ile wyniesie podwyżka w 2023 roku. Szef ZNP Sławomir Broniarz wskazał na rozbieżność, bo Czarnek mówi o 9 proc., a rząd o 7,8 proc. Broniarz przekazał również, że związkowcy będą chcieli wypłaty jednorazowego dodatku drożyźnianego w wysokości przeciętnego wynagrodzenia dla wszystkich nauczycieli jeszcze w tym roku. 

Inne postulaty to m.in. umożliwienie podjęcia pracy w zawodzie nauczycielom przebywającym na nauczycielskich świadczeniach kompensacyjnych czy możliwość przywrócenia art. 88 ustawy Karta Nauczyciela, który umożliwiał wcześniejszą emeryturę dla nauczycieli. 

- Znaleźliśmy punkty styczne - powiedział po spotkaniu wiceminister edukacji Dariusz Piontkowski. Pełen nadziei jest także szef ZNP Sławomir Broniarz. - Oczekujemy możliwości powrotu do pracy nauczycieli przebywających na nauczycielskich świadczeniach kompensacyjnych. Wydaje się, że jest bardzo pozytywna reakcja - ocenił Broniarz. 

 - Będziemy proponowali zmiany przepisów dotyczących pewnego niewielkiego rozszczelnienia świadczeń kompensacyjnych - przyznał Piontkowski. Myślimy tutaj w kontekście zatrudniania nauczycieli w szkołach, w których są uczniowie ukraińscy. Objęcia tym świadczeniem także tych grup nauczycieli, którzy dotąd z takiego świadczenia nie mogli korzystać - powiedział.

- Umówiliśmy się na kolejne spotkania, kolejne tematy. Tematem, który ciągle powraca jest sprawa wymagań biurokratycznych pojawiających się w niektórych placówkach, często z inicjatywy dyrektorów. Do tego tematu wrócimy na początku przyszłego roku - poinformował. Piontkowski przyznał też, że cieszy się ze środowego spotkania, które przebiegło "w dobrej, merytorycznej atmosferze". 
 
Dopytywany o kwestię podwyżek powiedział, że w trakcie negocjacji rządowych nad budżetem na 2023 rok ministerstwo proponowało wyższy poziom podwyżek. - Ale wskazaliśmy też na to, że nauczyciele zostali potraktowani, jak wszystkie inne grupy zawodowe z administracji publicznej, a więc podwyżki będą na tym samym poziomie 7,8 proc. od stycznia przyszłego roku, choć pierwotnie mówiło się, że będzie to od maja - wskazał. - Minister Czarnek przekazał także, że podobny schemat będzie dotyczył pracowników uczelni i szkół wyższych - poinformował.

loader

RadioZET.pl/PAP/"Gazeta Wyborcza"