Zamknij

Policja przyszła po syna Lecha Wałęsy. "Pozwolili mi ubrać skarpetki"

05.12.2022 12:32

W poniedziałek po godz. 6.00 rano policja zapukała do toruńskiego mieszkania Sławomira Wałęsy, syna byłego prezydenta. Zgodnie z decyzją sądu, mężczyzna musi się poddać terapii odwykowej na zamkniętym oddziale szpitalnym. - Policjanci są mili. Pozwolili mi ubrać skarpetki - powiedział 50-letni Sławomir.

policja
fot. Hubert Hardy/REPORTER

Sławomir Wałęsa zawiadomił w poniedziałek "Super Express", że z samego rana pojawiła się u niego policja. - Policja po mnie przyszła, by mnie zabrać na odwyk. Policjanci są mili. Zostawili mi telefon. Pozwolili ubrać skarpetki - powiedział dziennikarzom mężczyzna. Funkcjonariusze mają doprowadzić syna Lecha Wałęsy do szpitala, gdzie powinien odbyć terapię odwykową na zamkniętym oddziale.

Rodzeństwo Sławomira wystąpiło do sądu o przymusowe leczenie ich brata i sąd podjął taką decyzję. Niestety, Sławomir Wałęsa nie pojawił się na oddziale, dlatego mundurowi musieli po niego przyjść. Syn Wałęsy zapowiedział dziennikarzom, że nie zamierza pozostać w szpitalu, ponieważ - jak powiedział - "w Polsce nie można nikogo zmusić do przymusowego leczenia odwykowego wbrew jego woli". 

"Super Express" przypomina, że Sławomir Wałęsa ma czworo dzieci z trzema kobietami. Mężczyźnie rozpadły się już dwa małżeństwa. W 2013 r. Sławomir przyznał, że zostawił rodzinę, bo "wybrał alkohol".

NAPISZ DO NAS

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś intrygującego lub bulwersującego? Chcesz, żebyśmy opisali ważny problem? Napisz do nas! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać nam na informacje@radiozet.pl.

RadioZET.pl/Super Express