Zamknij

Agnieszka Kobus-Zawojska: Rosyjscy sportowcy powinni być wykluczeni z zawodów sportowych na 10 lat

16.03.2022 15:31
Agnieszka Kobus-Zawojska: Rosyjscy sportowcy powinni być wykluczeni z zawodów sportowych na 10 lat
fot. Facebooku Agnieszka Kobus-Zawojska

- Najlepszym wyjściem jest odpowiedzialność zbiorowa wszystkich sportowców. Owszem, są uczciwi sportowcy, ale to jedyna opcja, aby cokolwiek zdziałać i wywołać presję. Czym są winne matki z dziećmi, które uciekły przed wojną? Pod postem naszej wioślarskiej federacji burzyli się, że jestem niedoinformowana. Oni nie rozumieją, co dzieje się w Ukrainie. Rosja od lat burzy ideę olimpizmu. Mówię stanowcze nie dla Rosji! Chodzi tu też o afery dopingowe, nawet startowanie pod neutralną flagą, to żadna kara. Oni powinni być wykluczeni na 10 lat - tak sprawę wykluczania Rosjan z zawodów sportowych skomentowała wioślarka Agnieszka Kobus-Zawojska.

- Wielu rosyjskich sportowców popiera działania Putina. Tutaj musi być odpowiedzialność zbiorowa. Cały naród musi się sprzeciwić, albo ponieść konsekwencje. Potrzeba drastycznych decyzji. Sport jest bardzo wpływowy, sport to pieniądze. Uważam, że sportowcy powinni być karani. Rosjanie nie mogą słuchać swojego hymnu, a młody gimnastyk wystąpił z literą "Z". To było świadome działanie, on powinien być od razu zdyskwalifikowany - oceniła dwukrotna medalista olimpijska.

Agnieszka Kobus-Zawojska zaangażowała się w pomoc Ukraińcom, którzy uciekają przed wojną. Pomogła swojej rywalce, ukraińskiej wioślarce, która przyjechała do Polski. - Napisałam do swojej rywalki, wioślarki Ołena Buriak, jak wygląda sytuacja w Ukrainie i zaproponowałam jej pomoc. Ołena jest bardzo silną kobietą, jej podróż do Polski trwała 6 dni. Przygotowaliśmy dla mniej mieszkanie. Wielu znajomych Ołeny również prosiło ją o pomoc. Chciałabym, aby Ukraińcy czuli się tu dobrze i bezpiecznie. Ołena mówi mi, że jest tu bardzo dobrze, bo "nie śpią pod rakietami". Chciałbym, aby Ukraińcy mieli tu normalne zajęcia - podkreśliła w Radiu ZET dwukrotna medalista olimpijska. Agnieszka Kobus-Zawojska przyznała, że dla Ukraińców ważne są również małe gesty, które otrzymują od Polaków. - Ludzie muszą zrozumieć, że nie trzeba wydawać wielu tysięcy na pomoc. Również małe gesty mogą wywołać uśmiech w tak ciężkich czasach. Pomaganie to wymiana barterowa. Zawsze trzeba pomagać, bez względu na to, czy jest wojna, czy nie - dodała.

Agnieszka Kobus-Zawojska o pomocy Ukraińcom: Mimo wielu podziałów w naszym kraju, jednoczymy się w słusznym celu

Agnieszka Kobus-Zawojska zdradziła na antenie Radia ZET, że mąż wioślarki Ołeny Buriak, który jest Białorusinem, pojechał walczyć w Ukrainie. - On może nie wrócić już do Białorusi, przynajmniej dopóki będzie tam rządził Łukaszenko. Mąż Ołeny jest w Kijowie i walczy o kraj swojej żony, a do swojego kraju już nigdy może nie mieć wjazdu. To jest bardzo wzruszające. On do swojego kraju już nie będzie mógł wrócić - zaznaczyła wioślarka.

- Mam nadzieję, że wojna skończy się jak najszybciej. To jest coś strasznego. Pomaganie mimo że jest piękne, jest również bardzo obciążające. Chcemy, aby Ukraińcy czuli się tu dobrze. Moi rodzice przyjęli pod swój dach żonę i syna trenera wioślarzy z Ukrainy. Chłopiec jest zapisany na zajęcia z piłki nożnej. Polacy "wkręcają się w pomaganie". Mimo podziałów w naszym kraju, jednoczymy się w słusznym celu - podsumowała Agnieszka Kobus-Zawojska.

Radio ZET

C