Zamknij

B. Staszewski o prawie zaostrzającym kary za aborcję: To jest fanatyzm, kobietom narzuca się uprząż

02.11.2021 16:00
B. Staszewski o prawie zaostrzającym kary za aborcję: To jest fanatyzm, kobietom narzuca się uprząż
fot. Facebook Barta Staszewskiego

- Widzimy na własne oczy, że nowe prawo [zaostrzające prawo aborcyjne w Polsce - red.] to jest tak naprawę ręka z bronią przyłożona do [głowy - red.] lekarza. Oni nie są w stanie wykonywać swoich obowiązków i przysięgi lekarskiej. Kobieta, która zmarła powinna otrzymać pomoc. To jest problem stworzony przez Prawo i Sprawiedliwość - tak sprawę śmierci 30-latki w Pszczynie skomentował w Radiu ZET działacz społeczny Bart Staszewski. Jego zdaniem, takich sytuacji może być zdecydowanie więcej.

Bart Staszewski przyznał, że śmierć 30-latki jest przykładem ludzkich dramatów. - Ile było podobnych dramatów, o których nie wiemy? To, że istnieje takie nieludzkie i obrzydliwe prawo zależy od polityków. Od tej pory nie można wykonywać zabiegów ratujących życie - podkreślił gość Radia ZET. Aktywista LGBT odniósł się również do ustawy, która ma zaostrzyć kary za wykonywanie aborcji w Polsce. - To już jest fanatyzm. Jesteśmy krajem demokratycznym, w którym to obywatele mają prawo decydować o własnym ciele. Teraz decyduje o tym grupa fanatyków, którzy chcą narzucić swoją wizję świata. Dzieję się to przy poklasku ekipy rządowej. Powinniśmy protestować, bo narzuca się nam uprząż i ona coraz bardziej się zaciska - dodał.

Bart Staszewski podkreślił, że mężczyźni również powinni protestować i stać u boku kobiet. - Powinniśmy szanować swoje wybory i siebie nawzajem. Nie wyobrażam sobie, żeby kobiecie narzucić obowiązek urodzenia dziecka. To jest niewyobrażalne, a to się dzieje w XXI wieku w Polsce. Za chwilę będziemy debatować o karach za aborcję - podsumował Bart Staszewski w Radiu ZET

Bart Staszewski o pozwie przeciwko Kai Godek: Tych pozwów będzie więcej. Zamierzam pozwać dziennikarkę, która szczuje na osoby LGBT

- Kaja Godek powiedziała, że wykorzystuję seksualnie dzieci. Te wypowiedzi są przez nią rzucane bardzo często. Za te słowa chcę ją pociągnąć do odpowiedzialności karnej. To jest udokumentowane i nagranie przekażę do sądu - mówił w Radiu ZET aktywista LGBT Bart Staszewski. Gość Radia ZET zdradził, że pozwów sądowych będzie więcej. - Zebrałem bardzo dużo pieniędzy i tych pozwów będzie więcej - dodał.

Dopytywany przez Damiana Michałowskiego o sądowe pozwy, które aktywistka zamierza złożyć, odpowiedział: “To nie będzie tylko pozew przeciwko Kai Godek. Dzięki zebranym funduszom będę mógł również zrealizować pozew wobec dziennikarki, która specjalizuje się w szczuciu przeciwko osobom LGBT. [...] Nie chcę uprzedzać faktów. Ta dziennikarka od wielu wielu lat gości na ekranach telewizji. Ją też spotka pozew za obrzydliwe insynuacje w moim kierunku. Został również przygotowany raport o sytuacji osób LGBT w Polsce, kiedy on ujrzy światło dzienne, to poinformuję o kolejnych pozwach”.

- Od kiedy zacząłem działać ws. stref wolnych od LGBT, prawica nie zostawia na mnie suchej nitki. Te insynuacje są obrzydliwe, postanowiłem zawalczyć o swoje dobre imię. Osoby LGBT nie są do bicia i nie pozwolimy na siebie pluć - przyznał gość Radia ZET. Bart Staszewski zdradził na antenie Radia ZET, że dostaje również wiele prywatnych wiadomości, w których grożono mu - To jest chleb powszedni wszystkich aktywistów. Mam osiem śledztw w Policji, w których jestem stroną pokrzywdzoną. Jednej osobie postawiono akt oskarżenia. Mężczyzna napisał do nas [organizatorów Marszu Równości - red], co się z nam stanie jeśli go zorganizujemy i jak nasze “flaki będą się walać po ulicy”. Obwiniam za to Telewizję Polską i polityków prawicy, którzy na mnie szczują - podsumował Bart Staszewski w Radiu ZET.

"Ustawa zakazująca Marszów Równości stoi w sprzeczności z Konstytucją i to jest oczywiste, jednak w pisowskim państwie już nic nie jest oczywiste"

- Czuję obrzydzenie, kiedy słyszę słowa i te oskarżenia, które nigdy nie powinny paść w polskim Sejmie. Tak się dzieje, kiedy do głosu dopuszczamy fanatyków. W Polsce mamy przepisy, dzięki którym za obrzydliwe szczucie wobec mniejszości można stanąć przed sądem, ale one nie obejmują społeczności LGBT. My, przedstawiciele mniejszości seksualnych, chcemy w Polsce spokojnie żyć. To jest straszne, bo zbieramy ogromne żniwo tego typu wypowiedzi. Ponad 75 procent młodych ludzi ze społeczności LGBT ma myśli samobójcze - mówił w Radiu ZET aktywista LGBT Bart Staszewski.

- Ustawa [zakazująca Marszów Równości] stoi w sprzeczności z Konstytucją i to wydaje się nam oczywiste. Jednak w pisowskim państwie nic już nie jest oczywiste, więc nie możemy być stuprocentowo pewni, że komisja tego nie przepchnie z politycznych powodów - podkreślił aktywista LGBT.

- Kaja Godek zebrała ponad sto tysięcy podpisów po tych kościołach. Aktywista Jakub Gawron zebrał informację ze stron internetowych kościołów, które pisały o zbiórkach podpisów w parafiach. [..] Musiało się to dziać w jakiejś współpracy z Kościołem katolickim, co jest kolejną okropną kartą w jej historii. Nie można udawać, że KK o tym nie wiedział, bo to jest ponad 400 parafii - zaznaczył Bart Staszewski.

Bart Staszewski na antenie Radia ZET odniósł się również do zakazu organizacji tegorocznego Marszu Niepodległości. - Mniejszość LGBT jest w Polsce bardzo różnorodna. W warszawskiej paradzie równości, co roku bierze udział ok. 80 tys. osób. Nas jest naprawdę wiele. Dlaczego ktoś ma nas obwiniać za zakaz Marszu Niepodległości? Korzystamy z konstytucyjnych praw, to nie my rzucamy kamieniami, tylko w nas rzucają kamieniami i butelkami. To nam prezydenci miast zakazują organizacji Marszów Równości. My jesteśmy bardzo pokojowi - przyznał gość Radia ZET.

Radio ZET

C