Zamknij

Konrad Niedźwiedzki o organizacji Zimowych Igrzysk: Aż tak źle nie jest, ale paradoksów nie brakuje

08.02.2022 16:25

- Aż tak źle nie jest, jeśli chodzi o organizację Zimowych Igrzysk w Pekinie. Nie mamy żadnego problemu z zakwaterowaniem. Infrastruktura wioski olimpijskiej jest bardzo przyjazna dla zawodników, wszędzie jest blisko. Transport również jest dobrze zorganizowany. Jednak jedzenie nie jest na “poziomie olimpijskim” - mówił w Radiu ZET Konrad Niedźwiedzki. Szef Polskiej Misji Olimpijskiej przyznał, że jakość jedzenia na Zimowych Igrzyskach w Pekinie nie jest najlepsza.

- Zawodnicy mogą dostawać np. mięso ociekające tłuszczem lub pizze. Nie ma zbyt dużego wyboru, które byłoby dostosowane pod sportowców. Co kilka dni odbywają się spotkania szefów misji olimpijskiej. Przez pierwsze dni, był poruszany ten sam zestaw problemów. Na początku nie było produktów bezglutenowych, był sam makaron. Codziennie przychodziła do mnie Andżelika Wójcik i mówiła: “Czy możemy coś z tym zrobić?”. Obecnie jest wiele dietetycznych preferencji: kuchnia wegańska i wegetariańska są wszędzie dostępne. A takich rzeczy na samym początku w Pekinie nie było. W wiosce olimpijskiej, dwie restauracje z fast-foodami zastąpiły jedną, znaną chińską sieciówkę. O 17:00 nie możemy już zamówić żadnego jedzenia. Produkty są wykupione - tłumaczył Konrad Niedźwiedzki w Radiu ZET.

Szef Polskiej Misji Olimpijskiej przyznał, że kwestia wykonywania testów na obecność koronawirusa również nie jest dobrze zorganizowana. - Przypadek Natalii Maliszewskiej był osobliwy. Zawodnik, który cały czas otrzymuje negatywny wynik, sam wybiera godzinę na wykonanie testu. Inaczej wygląda sytuacja u osób, które wyszły z izolacji lub mają wynik pozytywny. Ci zawodnicy muszą wykonywać dwa testy dziennie - przyznał Gość Radia ZET.  Jak przyznaje, w tej kwestii również panuje zamieszanie, czy zawodnik, który skończył izolację może sam pójść do punktu wymazowego. - Wczoraj, Marek Kania, który opuścił izolację, poszedł na test do punktu, a za chwilę przychodzi do niego Chińczyk i się wydziera, że chce wziąć kolejną próbkę. Musieliśmy działać przez covid-oficera. W tym aspekcie są komunikacyjne problemy - dodał.

- Na szczęście, żaden z naszych zawodników, czy członków ekip, którzy byli na izolacji, nie mieli ciężkich objawów koronawirusa. To jest najważniejsze, że nie wymagało to chociażby hospitalizacji - zdradził Konrad Niedźwiedzki. Szef Polskiej Misji Olimpijskiej przekazał również dobre wiadomości. - Na ten moment nie mamy żadnego zawodnika na izolacji. Jednak, tę placówkę izolacyjną trudno nazwać hotelem. To z hotelem za dużo nie ma wspólnego. Część osób ma tzw. “close-kontakty”. Zawodnik, który opuszcza izolację musi mieć osobny transport na arenę, jedzenie jest mu dostarczane do pokoju. Śmiejemy się, że Natalia Maliszewska może teraz komfortowo dojeżdżać na lodowisko, a my musimy gnieździć się w autobusach - przyznał przedstawiciel Polskiego Komitetu Olimpijskiego.

- W Pekinie dużą uwagę zwraca się na zachowywanie dystansu społecznego. A w tej kwestii również były pewne paradoksy. Dostawaliśmy wiele zdjęć, dzisiaj do naszego autobusu [przeznaczonego dla łyżwiarzy - red.] weszła cała niemiecka grupa, czyli 15-20 osób. Autobus był zapchany. Obostrzenia, które są w wiosce olimpijskiej nie do końca przestrzegane są w innych miejscach - podsumował Konrad Niedźwiedzki.

Konrad Niedźwiedzki o kontuzji Zbigniewa Bródki: Ten uraz nie powstrzyma Zbyszka przed startem w biegu masowym.

- Nie powiem, że Zbyszek pojawi się w biegu masowym, bo teraz takich oczywistych rzeczy nie wypowiadam. Przez te wszystkie przewroty, w Pekinie nic nie jest pewne. Na pewno ten uraz nie powstrzyma go przed startem w biegu masowym. Nie było na tyle "okej", aby Zbyszek wystartował dzisiaj w biegu na 1500 metrów. Nasz zawodnik nie chciał ryzykować, jego priorytetem jest mass-start - mówił w Radiu ZET szef Polskiej Misji Olimpijskiej Konrad Niedźwiedzki.

Gość Radia ZET odniósł się również do sprawy Natalii Maliszewskiej. Nasza reprezentantka straciła szansę na medal w biegu na 500 metrów, przez zawirowania z testami na obecność koronawirusa. - To było bardzo trudne dla wszystkich: zawodników i trenerów. Sytuacja na pewno się poprawiła. Natalia wróciła do treningów. Cała drużyna potrzebowała tej liderki. Mam nadzieję, że tę frustrację i złość, Natalia przełoży na dobre występy na innych dystansach w short tracku. Po cichu na to liczę - przyznał Konrad Niedźwiedzki. 

Szef Polskiej Misji Olimpijskiej podkreślił, że sytuacja w kadrze łyżwiarzy wraca do normy. - Dzisiaj do Pekinu przyleciał Damian Żurek. Marek Kania [został zwolniony z izolacji - red.] i dołączył do Piotra Michalskiego. Team sprinterów jest już w komplecie, tak samo nasze łyżwiarki. Na początku mieliśmy kuriozalną sytuacją, że trener łyżwiarek był na miejscu, a żadna z zawodniczek nie mogła trenować. To jest nie do pomyślenia. Na szczęście, ekipa jest już w komplecie i atmosfera się poprawiła - podsumował Konrad Niedźwiedzki.

RadioZET

C