Zamknij

Krzysztof Biegun: Wszyscy mówią o kryzysie skoczków, to nie pomaga w budowaniu lepszej formy

04.01.2022 16:05

- Ten dzisiejszy konkurs Turnieju Czterech Skoczni w Innsbrucku nie miał kompletnie sensu. Podmuchy wiatru dochodziły nawet do 9 m/s, warunki zmieniały się bardzo szybko i to jest niebezpieczne dla zawodników. Tutaj chodzi o bezpieczeństwo, ten wiatr mógłby wypaczyć wyniki dzisiejszego konkursu. Dalekie skoki mogłyby skończyć się kontuzjami, a przed nami przecież Igrzyska Olimpijskie - tak sprawę odwołanego konkursu Turnieju Czterech Skoczni skomentował w Radiu ZET Krzysztof Biegun. Zdaniem byłego skoczka narciarskiego, organizatorzy zbyt długo czekali na podjęcie decyzji o odwołaniu konkursu na Bergisel.

Kamil Stoch, który rozpoczynał ten elitarny turniej jako obrońca tytuły, przedwcześnie pożegnał się z zawodami. Nasz zawodnik nie zakwalifikował się do pierwszej serii konkursu w Innsbrucku i sztab podjął decyzję o wycofaniu Stocha z TCS. - Kamil nieco się pogubił. Musi odpocząć, jego głowa musi się zregenerować. Wiemy, że Stoch potrafi skakać i w tym sezonie już to pokazywał. Wszyscy mówią o kryzysie i te głosy na pewno nie pomagają w poprawie formy. Nie dziwię się, że jest zmęczony tą całą sytuacją. Przyszedł taki punkt kulminacyjny, że [decyzja o wycofaniu Stocha z Turnieju Czterech Skoczni - red.] to dobry ruch - podkreślił gość Radia ZET. 

Dopytywany przez Damiana Michałowskiego, kto może pomóc Stochowi w odbudowaniu dobrej formy, Krzysztof Biegun odpowiedział: “Z historii wiemy, że zawodnicy, którzy są w kryzysie wracali do trenowania pod okiem trenerów klubowych. Wydaję mi się, że to kwestia zmęczenia materiału. Kamil jest zawodnikiem, który sam potrafi wyciągać wnioski ze słabszych skoków. [...] Nie wiem, czy Zbigniew Klimowski [pierwszy trener Kamila Stocha - red.] podjąłby się tego wyzwania. Trener wiosną przeszedł poważne zakażenie koronawirusem i branie na barki takiej odpowiedzialności byłoby bardzo ciężkie. Obserwujemy, co się dzieje w Pucharze Świata i to nie jest przyjemny temat”.

- Ten kryzys naszej kadry ciągnie się już od początku sezonu. Przebijają się pojedyncze dobre próby naszych zawodników. Sytuacja jest bardzo trudna, bo jednak przeważają te trudne momenty. Co tydzień pojawia się nowa recepta na poprawę formy naszych skoczków, a jak widzimy to nie działa. Zawodnicy zgubili czucie tych skoków, ten automatyzm - przyznał były skoczek narciarski. Krzysztof Biegun podkreślił, że receptą na dobre występy jest połączenie odpowiedniej techniki i siły. - Żebyśmy się liczyli w Pucharze Świata to musimy być mocni i mieć powera w nogach. Tę wypracowaną technikę musimy połączyć z siłą, ale być może coś obecnie nie działa. Te skoki naszych zawodników wcale nie są takie złe pod względem technicznym - dodał.

Za miesiąc rozpoczną się Zimowe Igrzyska w Pekinie, a występy naszych skoczków nie napawają optymizmem. Krzysztof Biegun przyznał, że nie chce przewidywać żadnych wyników, bo to zrobi skocznia olimpijska. - Skoki to taki sport, że niedużo trzeba, aby "zaskoczyło". Głęboko wierzę, że za miesiąc będziemy w zupełnie innych nastrojach. Wszyscy oczekują tego medalu na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich. Chciałbym, żeby nasi skoczkowie złapali radość ze skakania - podsumował gość Radia ZET.

Radio ZET

C