Zamknij

Krzysztof Śmiszek o wniosku do TK ws. TSUE: To glejt na bezprawność dla ministra Zbigniewa Ziobry

15.11.2021 16:50

- Widać, że minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro wyznaje taką zasadę, jeśli masz gorączkę, to zbij termometr. Podobnie wygląda sytuacja w  naszych relacjach z europejskimi instytucjami. Jeśli Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej nakłada kary porządkowe za niestosowanie się do orzeczeń, to używamy politycznie podporządkowanego Trybunału Konstytucyjnego, aby stwierdził, że te decyzje są niezgodne z polską Konstytucją - tak sprawę wniosku prokuratora generalnego do TK skomentował w Radiu ZET Krzysztof Śmiszek. Wiceprzewodniczący Nowej Lewicy przyznał, że reforma sądownictwa doprowadziła do potężnych problemów w relacjach z UE.

- Po raz kolejny polski rząd kieruje poszczególne zagadnienia do Trybunału Konstytucyjnego. Po to go sobie podporządkowano i wypełniono politycznymi nominatami, aby w razie potrzeby stwierdzić, że coś jest niezgodne z polską Konstytucją.  Ewidentnie pali się na linii Polska-TUSE. Po to podporządkowali sobie TK, aby cała na biało wyszła prezes Julia Przyłębska i powiedziała, żebyśmy nie słuchali się TSUE, bo on nie działa zgodnie z polską Konstytucją - podkreślił Krzysztof Śmiszek.

- Na dzisiejszej konferencji minister Zbigniew Ziobro nie powiedział ani słowa o rzeczy kluczowej. Chodzi o milionową karę dziennie za funkcjonowanie Izby Dyscyplinarnej. Prawo i Sprawiedliwość szło do władzy z obietnicami przybliżenia sądów obywatelom, skrócenia czasu oczekiwania na wyroki sądowe, a po sześciu latach ten okres wydłużył się o siedem miesięcy. Minister Zbigniew Ziobro nienawidzi wszystkiego, co jest autonomiczne i niezależne. Wielu sędziów nie poddaje się temu terrorowi, izby dyscyplinarne nie są im straszne. Cały czas brniemy w wojenkę z Unią Europejską. Ziobro nie chce się ugiąć przed naciskiem TSUE. Dzisiejszy wniosek do TK to glejt na bezprawność i pewnego rodzaju rozgrzeszenie - dodał.

Krzysztof Śmiszek podkreślił, że Trybunał Konstytucyjny nie ma możliwości weryfikacji orzeczeń TSUE. - Prawo unijne mówi jasno, jeśli Polska weszła w struktury UE, to zobowiązaliśmy się do przestrzegania prawa europejskiego od A do Z. Premier Mateusz Morawiecki świadomie naraża Polskę na płacenie milionowych kar. Nawet jeśli będzie krzyczał przed kamerami, że nie zapłacimy ani grosza, to Komisja Europejska obetnie fundusze, które nam przysługują. To my, Polki i Polacy zapłacimy z własnej kieszeni za te kary. Jeśli tych kar nie zapłacimy, to dostaniemy mniej pieniędzy z funduszy europejskich - podsumował wiceprzewodniczący Nowej Lewicy.

"Prawo i Sprawiedliwość chce wprowadzić stan wyjątkowy niezgodnie z Konstytucją. Lewica na to nigdy się nie zgodzi"

- To jest próba obejścia polskiej Konstytucji. Dzisiaj Prawo i Sprawiedliwość chce wprowadzić stan wyjątkowy bez pozwolenia ze strony Konstytucji. Na tego typu ruchy Lewica nigdy się nie zgodzi. To są wrzutki legislacyjne, które nie mają nic wspólnego z praworządnością ani przede wszystkim z bezpieczeństwem. PiS nie może po raz kolejny wprowadzić stanu wyjątkowego, bo nie pozwala na to Konstytucja i proponuje projekt ustawy, który wyposaży ministra spraw wewnętrznych w możliwość wydawania rozporządzenia dotyczącego różnych ograniczeń praw i wolności obywatelskich na terenie przygranicznym - mówił w Radiu ZET wiceprzewodniczący Nowej Lewicy Krzysztof Śmiszek.

- Na początku musimy zobaczyć, czy ten projekt ustawy będzie można w ogóle poprawić. Uważam, że nie można procedować tak niezwykle ważnej ustawy na kilka dni przed zakończeniem stanu wyjątkowego. Nie mam ani krzty zaufania do rządu Prawa i Sprawiedliwości, który obiecywał zaprowadzenie porządku i bezpieczeństwo, a tak się nie dzieje na polskiej granicy - podkreślił gość Radia ZET. Krzysztof Śmiszek przyznał, że dziennikarze powinni być dopuszczeni na tereny objęte stanem wyjątkowym. - Informację o tym, co dzieje się na granicy z Białorusią wolałbym czerpać od dziennikarzy, a nie ze stron rządowych. Jesteśmy skazani na oglądanie relacji ze strony białoruskiej. Prezydent Białorusi ma pełną kontrolę nad informacjami, co dzieje się na granicy polsko-białoruskiej. Widzimy w mediach białoruskich, że to Polacy prześladują kobiety w ciąży wyrzucając je do lasu, małe dzieci traktujemy potwornie i obrzydliwie. Rząd będzie próbował wpuszczać [na granicę z Białorusią - red.] dziennikarzy, ale obawiam się, że będą to wybrani dziennikarze i wybrane stacje - zaznaczył wiceprzewodniczący Nowej Lewicy.

- Jeśli chcemy poważnie rozmawiać o bezpieczeństwie Polski, to rozmawiajmy wszyscy na forum Rady Bezpieczeństwa Narodowego, czy w Sejmie. Zeszłotygodniowe posiedzenie Sejmu pokazało, że mieliśmy wiele propozycji, jak rozwiązać kryzys na granicy. To posiedzenie było merytoryczne i pozbawione emocji, nawet dziękowała za to Marszałek Sejmu - mówił Krzysztof Śmiszek. Wiceprzewodniczący Nowej Lewicy przyznał, że stanowisko jego partii ws. sytuacji na granicy jest jednoznaczne. - Nie mówimy, aby otworzyć granicę i wpuścić do Polski 50 tysięcy ludzi. Stoimy po stronie Straży Granicznej, która ma chronić polską granicę. Jednak każdy, kto dostał się na teren Polski powinien być objęty podstawową opieką zdrowotną. Państwo powinno być sprawne. Jeśli masowo jest przekraczana granica, to nie widzę problemu, aby tych ludzi zapakować do samolotu i odesłać ich do kraju pochodzenia. Nie stoi to w sprzeczności z Konwencją genewską - podsumował gość Radia ZET.

"Reforma sądownictwa nie ma na celu usprawnić działanie sądów, ale służy weryfikacji sędziów"

- Pan minister Zbigniew Ziobro wierzy chyba w taką rzecz, że jak będzie mieszał łyżeczką w szklance, to herbata będzie stawała się coraz słodsza. Tak samo wygląda sprawa reformy sądownictwa. Jeśli zmienimy tabliczkę na budynku sądu rejonowego na sąd okręgowy, to za pstryknięciem palca sprawy sądowe będą szły sprawniej, a obywatel będzie czekał krócej na wydanie wyroku. Ta reforma ma zamieszać znowu w systemie wymiaru sprawiedliwości, ale również doprowadzić do weryfikacji wszystkich sędziów w Polsce - mówił w Radiu ZET Krzysztof Śmiszek.

- Nie wiem skąd minister Zbigniew Ziobro wytrzasnął liczbę 2000 dodatkowych sędziów. [...] Nawet sąd rejonowy zamieniony na okręgowy będzie musiał mieć prezesa czy wiceprezesów. Tu nie chodzi o usprawnienie procedur, bo za kadencji Prawa i Sprawiedliwości zamyka się małe sądy. Jeśli jesteś sędzią, który orzeka “po ziobrowemu”, to możesz być spokojny. Jeśli jesteś sędzią, który wierzy w niezawisłość i trzyma się polskiej Konstytucji, to możesz mieć problemy. Ta weryfikacja może doprowadzić do tego, że wielu z nich jej nie przejdzie. Nie będzie od tego żadnej drogi odwoławczej - podsumował gość Radia ZET.

Radio ZET