Zamknij

Ks. Wojciech Stasiewicz o sytuacji w Charkowie: Ten atak zapadnie w pamięci mieszkańców Charkowa

01.03.2022 17:40

- W Charkowie brakuje lekarstw, benzyny, czy artykułów spożywczych. To schodzi na dalszy plan. Trzeci dzień trwa skomasowany atak na Charków. Myśleliśmy, że niedzielę trzeba było po prostu przeżyć. Była mobilizacja, czuliśmy siłę. Ale dzisiaj, ten poranny atak zapadnie w pamięci mieszkańców Charkowa i całej Ukrainy. To dramatyczny dzień. Ten terroryzm i ludobójstwo odbywa się na cywilach. To byli młodzi ludzie, którzy w bestialski sposób stracili życie - mówił w Radiu ZET dyrektor Caritasu w Charkowie ks. Wojciech Stasiewicz.

- Plac Swobody jest ogromny, a z pobliskich okien powypadały wszystkie szyby. To była potężna eksplozja. Oprócz ostrzałów rakietowych, cały czas są ataki wewnątrz miasta. Byłem świadkiem tych wydarzeń. W Charkowie są dywersanci, który próbują niszczyć miasto. Dzisiaj rano pocisk spadł na nasz budynek parafialny, na szczęście nic się nie stało. W Charkowie jest jeden i ten sam dramatyczny obraz. Te działania rozwijają się bardzo dynamicznie - zaznaczył ks. Wojciech Stasiewicz.

W Charkowie od 15 do 6 jest godzina policyjna. Wiele osób przez cały dzień przebywa w schronach. Mieszkańcy otrzymują wiadomości o przeprowadzanych atakach. Gość Radia ZET przyznał, że cały czas jest bardzo duże zagrożenie. - Rozmawiam z mieszkańcami Charkowa. Nie zapominamy o swojej kapłańskiej posłudze. Ludzie pytają, czy będzie możliwość przedostania się do bezpieczniejszych terenów, dostajemy wiele próśb o leki, czy artykuły spożywcze. Ludzie reagują różnie. Niektórzy są wyczerpani, bardzo wiele osób odczuwa strach - mówił dyrektor Caritasu w Charkowie.

- Głównym schronem jest metro, jednak jest tam bardzo zimno. To bardzo smutne miejsce. Ludzie są w podwójnych kurtkach, mają na sobie czapki. Warunki w charkowskim metrze są spartańskie. Przez ostatnie trzy dni nie mieli jedzenia. Wiele osób jest tam całą dobę, niektórzy wychodzą na zewnątrz. To są dwie linie, ale nie wszystkie stacje są otwarte - przyznał ks. Wojciech Stasiewicz. Duchowny podkreślił, że sytuacja w Charkowie nadal jest bardzo trudna.

Jednak, jak przyznaje ks. Wojciech Stasiewicz, w mieszkańcach Charkowa dalej jest siła i wiara w zwycięstwo. - Wierzymy, że wróg się podda i wróg zostanie zniszczony. Ta odwaga i spontaniczność jest rozpędzona, nic jej nie zniszczy - podsumował Gość Radia ZET.

Radio ZET