Zamknij

Mikołaj Krawiecki: Na szkołę w Żytomierzu spadła rakieta naprowadzająca. To Putin gotuje ludziom

17.03.2022 16:00
Mikołaj Krawiecki: Na szkołę w Żytomierzu spadła rakieta naprowadzająca. To Putin gotuje ludziom
fot. Instagram Mikołaj Krawiecki

- Widzieliśmy spadającą rakietę na szkołę, widzieliśmy dzieci, które już na granicy umierały z wyziębienia, widzieliśmy, jak płoną budynki mieszkalne. Na szkołę w Żytomierzu spadła rakieta naprowadzająca. Mamy zdjęcie fragmentów tej rakiety. To nie był rakieta, która spada losowo, to była rakieta, którą bezpośrednio skierowano na szkołę. Tak zachowują się Rosjanie. Wynosiliśmy martwe dzieci ze szkoły w Żytomierzu. Ludzie płakali, a my musieliśmy je stamtąd wynieść. Co można powiedzieć o takich widokach? To właśnie gotuje Putin ludziom. Te liczby rannych i zmarłych są większe, niż są podawane oficjalnie - mówił w Radiu ZET Mikołaj Krawiecki, który dostarcza pomoc humanitarną na terytorium Ukrainy.

- Rosjanie nie mają litości, bombardują wszystko, strzelają do wszystkich. Każda pomoc, która może ułatwić transport rannych z frontu jest bardzo istotna. Na początku było bardzo ciężko, robiłem wszystko, aby nie załamać się psychicznie. Dzisiejsza akcja zakończyła się sukcesem. Jestem w Wojskowym Szpitalu we Lwowie, dostarczyliśmy ambulans, który będzie służył do transportu rannych cywili i żołnierzy. Ukraińcom brakuje tak naprawdę wszystkiego - podkreślił Gość Radia ZET.

Dopytywany przez Damiana Michałowskiego, jak odbywa się transport pomocy humanitarnej na terytorium Ukrainy, Mikołaj Krawiecki przyznał, że brakuje podstawowego zaopatrzenia. - Ukraińcy o nic nie proszą, oni za wszystko dziękują. Proszą jedynie o kontakt z rodziną, albo proszą, aby kogoś wywieźć z Ukrainy. Mówią, że serce im się raduje, kiedy widzą tę pomoc od Polaków. Przywozimy buty i skarpety żołnierzom, którzy na front idą w sportowych butach. Robimy wszystko, aby im pomagać. Codziennie dostajemy listę z zapotrzebowaniem. Jak pomóc? Najlepiej wpłacać na zbiórki pieniędzy. W internecie jest podany link do zbiórki, którą sam założyłem. Dzisiaj kupiliśmy worki do transfuzji krwi. Wozimy wszystko, co może pomóc przetrwać Ukraińcom - zaznaczył Gość Radia ZET.

Mikołaj Krawiecki o dostarczaniu pomocy humanitarnej: Pomagam, bo tak mnie wychowali rodzice, czuję potrzebę pomagania

- Nigdy nie zawracamy, bo czujemy się zobowiązani, aby dowieźć pomoc. Możemy w gorszych momentach, co najwyżej przeczekać, albo ukryć się. Jeździliśmy pod strefę walki. Najgorzej było, kiedy sam pojechałem pod granicę białoruską. Wszyscy Ukraińcy byli w szoku, że dotarła tam pomoc humanitarna. Kiedy jedziemy drogą, to jest przekaz: "głowa w dół, 160 km/h, jedź i nie podnoś głowy", bo drogi i autostrady cały czas są bombardowane. Nawet, kiedy ktoś próbuje nas zatrzymać, to jedziemy dalej, bo nie wiemy, kogo możemy spotkać. Pomagam, bo tak mnie wychowali rodzice, czuję potrzebę pomagania - mówił w Radiu ZET Mikołaj Krawiecki, który dostarcza pomoc humanitarną na terytorium Ukrainy.

- Do transportu z pomocą humanitarną najlepiej sprawdzają się samochody angielskie. Możemy wtedy posadzić po lewej stronie manekina, aby snajper najpierw strzelał w niego. Za każdym razem, kiedy przyjeżdżamy z zapomogą, to wszyscy Ukraińcy chcą nas ugościć. Dają nam herbatę i obiad, chcą nam tankować samochody. Oni sami sobie zabierają, aby nas czymś poczęstować. Nie da się wtedy powstrzymać łez - podkreślił Mikołaj Krawiecki.

Mikołaj Krawiecki przerwał karierę w modelingu i zaangażował się w dostarczanie pomocy humanitarnej dla Ukraińców. - Każdy z mojego zespołu wie, że możemy kiedyś nie wrócić z Ukrainy. Nie myślimy o tym. Nie pokazujemy tego, że ogarnia nas strach. Czujemy się zobowiązani, aby ratować tych ludzi, żeby przywozić im potrzebne rzeczy. Strach jest schowany gdzieś głęboko .Ostatni raz w domu byłem 24 lutego. Cały czas jestem w trasie z pomocą humanitarną. Rodzina mnie wspiera - zdradził Gość Radia ZET.

Dopytywany przez Damiana Michałowskiego, jak wygląda sytuacja na terytorium Ukrainy, Mikołaj Krawiecki podkreślił, że najbezpieczniej jest we Lwowie. - Tam magazyny z pomocą humanitarną są wypełnione po brzegi. My jeździmy za Kijów, do takich miejsc, gdzie na 200-m magazynie było tylko kilka kartonów na całe miasto. Żytomierz jest bombardowany cały czas, a to jest niezwykle ważne miejsce pod względem strategicznym. Gdyby on został zdobyty, to Rosjanie mają całą autostradę prosto do Lwowa - podkreślił wolontariusz, który dostarcza pomoc humanitarną.

- Wiele razy rozmawialiśmy z dowódcami, którzy mówią nam, że jesteśmy jedyną grupą, która może dowieść pomoc humanitarną tak naprawdę wszędzie. Kiedy front się złamie, to pójdziemy walczyć, nie tylko za Ukrainę, ale za całą wolną Europę - podsumował Mikołaj Krawiecki.

Radio ZET

C